Lista blogów » Neonowa Strzała
Instagram story #6
Zobacz oryginał pon., 04/07/2016 - 22:41 Kolejne podsumowanie tygodnia na moim Instagramie. Śmiało można powiedzieć, że w 100% zdominowany został on przez Open'era i tak naprawdę, na tym głównie się skupię. Nie będę ukrywać, nie działo się na Instagramie zbyt wiele, ale Ci, którzy śledzą mnie na Snapie (neonowastrzala), z pewnością mogli choć trochę poczuć klimat tego niesamowitego festiwalu :)
INSTAGRAM: NEONOWA_STRZALA
Pierwszym zdjęciem, które rozpoczęło miniony tydzień, było zdjęcie z trasy. Aśka miała rację, ten kawałek był naprawdę piękny. Ściana lasu, jeziora po obu stronach, zakręty, górki. Zaczęło się naprawdę pięknie, no i było zabawnie, bo co chwilę mówiła: o to tu! A nie, jednak nie. Tu, tu. Nie, to jednak nie to miejsce. I tak z półgodziny :D Na miejsce dojechaliśmy całkiem sprawnie, odstawiliśmy dziewczyny na pole, a sami udaliśmy się do mieszkania w Gdańsku. I od tego momentu zaczęło się całe chill'owanie.
Z pierwszego dnia zanotowałam stylizację, którą mieliście okazje już oglądać TUTAJ. Przy okazji tamtego wpisu pisnęłam kilka słów, jaki był mój zamysł, gdy ją tworzyłam, także zapraszam, jeśli macie ochotę pooglądać zdjęcia, czy poczytać, co miałam do powiedzenia. Tego dnia zaskoczył nas ogromny deszcz, po którym wyszły aż dwie tęczę i to było naprawdę świetne zjawisko. Śmieje się, że mieliśmy powtórkę z rozrywki, bo 4 lata temu identyczna chmura zbliżała a naszą stronę, przeszła z ogromnymi podmuchami wiatru dalej, a za sobą pozostawiła piękne słońce. Ta raczyła pozostawić jeszcze krople deszczu, ale nie mamy jej za złe - impreza i tak była udana!
Kolejny dzień i kolejna stylizacja, która tak naprawdę nie ujrzała światła dziennego na polu festiwalowym. O tym również Wam wspominałam przy okazji TEGO wpisu. Ale, na zdjęciu poniżej (z opisem świetna szama) jest możecie zobaczyć stylizację, którą sobie wybrałam. To był kolejny deszczowy dzień, zatem wypadało mieć coś długiego i ciepłego.
A co do szamy - na tym festiwalu nie było mnie 3 lata i widzę, że wiele się zmieniło. Kiedyś było typowo festiwalowe jedzenie - bigos, kiełbasa, ziemniaczki, fryty, pizza (oczywiście, festiwalowe przysmaki są dalej do kupienia), w tym roku zastałam mnóstwo food truck'ów ze świetnym jedzeniem. Każdy z pewnością znalazł coś dla siebie, bo serwowane były również potrawy wegetariańskie oraz wegańskie ;) Ja osobiście zajadałam się makaronami i burgerami, a do tego belgijskimi frytkami.
Widzę, że z trzeciego dnia festiwalu jest najwięcej zdjęć na moim Instagramie. Moje selfie z podpisem tańce do rana, zostało zrobione tuż przed 4, kiedy to Paul Kalkbrenner kończył swój występ. Cały jego koncert przetańczyłam i przyznaję się, pierwszy raz byłam tak długo na tym festiwalu, a jego koncert zapamiętam na baaaardzo długo. Zaczynał o 2, gdy była totalna ciemnica, skończył grać o 3:45 gdyby już było super jasno. Ten wchód słońca, muzyka na żywo, tysiące ludzi tańczących dookoła i ta radość, która każdego przepełniała dała mi dużo energii. Wystarczającą, by wrócić do mieszkania, zmyć makijaż i pójść spać, o 6 :D
A pod moim selfie, zdjęcie z Aśką, obie emanujące szczęściem i chill'ujące na koncercie Rysy :) Siedziałyśmy sobie przy tent stage na kocyku, wgapione w telebim i oglądające występ. Zresztą, tent stage zaserwował mi w tym roku wiele koncertów, które mnie zachwyciły, poruszy, bądź zachęciły do zabawy, jak chociażby Caribou, Dawid Podsiadło, Chvrches, czy przed chwilą wspomniane Rysy.
Fajerwerki to był dopiero szał i niespodzianka, którą organizatorzy przygotowali ostatniego dnia na godzinę północ. Piękny pokaz z okazji piętnastolecia festiwalu. Musze Wam powiedzieć, że nie rozczarował mnie ten wyjazd. Czuję ogromny żal, że już się skończył i co więcej, czuję taką ogromną radość w sobie, przeogromną, jakbym pierwszy raz tam była. I tego mi brakowało! :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










