Lista blogów » Mademoiselle Emnilda
Inspirowane deszczem
Zobacz oryginał pt., 28/06/2013 - 19:17Odkąd pamiętam, czuję się osobliwie szczęśliwa, kiedy latem nie ma słońca. Prawdziwą przyjemność i energię do życia czerpię z deszczu, burzy (jak Hatifnatowie), sztormu, huraganu, ciemnych chmur, tego szczególnego zapachu mokrej ziemi i rytmicznego dźwięku spadających kropli. Uwielbiam wciągać wtedy kalosze i zapuszczać się w las, badać nieodkryte ścieżki i kwitnące łąki, które w czasie burzowej pogody wydają się być jeszcze zieleńsze niż zwykle. Wspaniale mroczna aura i dni pełne deszczu, które ostatnio do nas zawitały, sprawiły, że przeżywałam niezwykłą przyjemność z obcowania z naturą i spacerów bez parasola. W międzyczasie podczytywałam Mamę Muminków (biografię Tove Jansson) i muszę przyznać, że jednej rzeczy jej zazdroszczę. Wyspy. A w zasadzie dwóch. Pierwszą z nich - Bredskär - wynajęła z bratem, na drugiej - Klovharu - żyła ze swoją ukochaną przez 30 lat.
Nim ruszyła budowa, na początku jesieni 1964 roku Tove popłynęła na Klovharu sama, mieszkała w namiocie, przejrzała książkę o Tatusiu i morzu. Wyspa jest zimna, przywiędła, wilgotna. Jest też odludna i pełna spokoju. A ona czuje się "bardzo szczęśliwa".
/Mama Muminków - Boel Westin/
......
Styl, który łączy w sobie inspiracje naturą z elementami boho bardzo do mnie przemawia - i nie oszukujmy się - w takich właśnie ubraniach czuję się też najlepiej i najswobodniej na co dzień, kiedy nie mam ochoty zwracać na siebie uwagi dziwnym strojem lub po prostu chcę czuć się bardzo wygodnie. Moja szafa pełna jest więc kwiecistych spódnic sukienek, wzorzystych rajstop, puchatych swetrów, ciepłych kamizelek, przyjaznych naturalnych tkanin i neutralnych kolorów. Do stworzenia zestawów tego typu zazwyczaj inspiruje mnie pogoda. Wkładam więc jeden sweter na drugi, wełniane getry, obwijam się dodatkowymi chustami, a w zależności od potrzeby ubieram na siebie skarpetki lub podkolanówki lub rajstopy i kalosze. Jak to się mówi: potrzeba matką wynalazków. Tym razem dodatkowo zainspirowały mnie bohaterki filmu Edge of love, który, choć może nie ma specjalnie ciekawej fabuły (II wojna światowa, dwie pary, miłość i zdrada), to jednak nadrabia zdjęciami i kostiumami, które wyśmienicie prezentują się w otoczeniu walijskiego krajobrazu.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.















