Lista blogów » Corba Style
I'm ready to move on
Zobacz oryginał śr., 18/06/2014 - 11:58Praca magisterska napisana. Jutro oddaję do poprawek i wygląda na to, że bronię się w normalnym terminie, nie wcześniejszym. Czyli 15 lipca.
W sobotę jedziemy na wieś do szwagierki z zaproszeniem. To już praktycznie ostatnie. Jak ogólnie wyglądało rozdawanie? Na początku jeszcze się krępowałam. Szczególnie wobec wujków i cioć, których tak na prawdę nigdy nie odwiedzaliśmy sami, bez rodziców. Bałam się, że nie będzie o czym rozmawiać. Ale ogólnie było sympatycznie. Generalnie wszystkie ostatnie weekendy mieliśmy zajęte. Tyle kawy to w życiu nie wypiłam :)
Największe pozytywne zaskoczenie? Szef mojego K i jego żona to strasznie sympatyczni ludzie. A ja bałam się, że mnie nie polubią. Niepotrzebnie! Mój narzeczony od początku chciał zaprosić szefa, gdyż u nich w firmie są tylko 3 osoby i generalnie wszyscy są ze sobą blisko. Podziwiam to jak potrafią oddzielić życie prywatne od zawodowego :) Cieszę się, że będą na naszym weselu. Żona szefa poleciła mi ten sam sklep z bielizną co Ula (pisałam o tym na facebooku) i okazało się, że bardzo słusznie. Co prawda za biustonosz zapłaciłam 119zł, ale przynajmniej jakoś w nim wyglądam i nie mam obaw, że odpinając ramiączka wszystko mi zjedzie :)
Największe zaskoczenie negatywne? Moja tak zwana przyjaciółka Klaudia nie przyjdzie na wesele. Nawet nie pozwoliła mi przyjść do siebie z zaproszeniem. Chciałam się z nią umówić to odpisała na smsa dwa dni później (akurat byłam w Gdańsku na obozie), że bardzo dziękuje ale ze względów finansowych przyjdą tylko na ślub do kościoła czym mnie w gruncie rzeczy obraziła. Tak jakby chodziło mi wyłącznie o prezent. Później od słowa do słowa doszłyśmy do tego, że nie chodzi o pieniądze. Zna moją datę ślubu od ponad roku. Niech nie kłamie, że nie mogła sobie odłożyć 100zł. Chodzi o to, że próbowałyśmy reanimować przyjaźń na siłę. A od dawna nic nas już nie łączy. Żadna jednak nie chciała powiedzieć tego ostatecznego "do widzenia". No i wyszło na to, że powiedziałyśmy to sobie smsem :P Zrobiło mi się przykro bo tak to okręciła, że to moja wina. Choć to ona już setki razy mnie wystawiła nie odwołując spotkania i pisząc po fakcie, że jednak nie może przyjść. Ostatni raz widziałyśmy się na moich urodzinach w styczniu, podczas których zrobiła mi "awanturę", że nie wzięłam jej na mierzenie sukni ślubnej. Zaprosiłam ją więc na kolejne mierzenie i znów nie przyszła.
Na szczęście mam kilka innych koleżanek, które chętnie utrzymują ze mną kontakt choć na przykład są z innego miasta czy pracują w weekendy, a nie tylko od poniedziałku do piątku. Trzy z nich poznałam na AWFie i dodając do tego jeszcze kilku znajomych utworzyła się niezła paczka, którą smutno mi będzie opuścić. Mam nadzieję, że chociaż z dziewczynami będziemy się od czasu do czasu spotykać choć jedna przeprowadza się do Czechowic-Dziedzic do chłopaka, a druga została kierownikiem w Zabrzu. Po naszej ostatniej rozmowie stworzyłam mapkę poglądową. Chcecie zobaczyć? :) TUTAJ
Dziewczyny najpierw się śmiały, ale potem zrobiło się jakoś ponuro. Zwłaszcza, gdy pokazałam im wersję uzupełnioną o odległość w kilometrach. KLIK Zamknęłyśmy się w jakiś dziwaczny Trójkąt Bermudzki. Wychodzi na to, że powinnyśmy się spotykać pośrodku w Tychach :)
Za resztą będę tęsknić trochę mniej :) Choć na pewno na AWFie są o wiele bardziej sympatyczniejsi ludzie niż na GWSH. Studenci z pasją. Jeden jeździ konno, inny ćwiczy karate, a jeszcze inny uczy dzieci jako wolontariusz. Nie żałuję, że wybrałam zmianę uczelni po skończeniu licencjatu. Choć na pewno więcej nauczyłam się na GWSH, którą krytykują za to, że jest uczelnią prywatną. Wierzcie, że było tam o wiele ciężej zaliczyć przedmiot niż na państwowej akademii. Ale za to na AWFie poznałam zupełnie inne podejście do studiowanego kierunku. No i miałam okazję popływać żaglówką, pojechać na obóz górski i kajakowy.
To za czym tęsknie to wolne wieczory. By wrócić z pracy, choćby i zmęczonym, ale z poczuciem, że można sobie teraz siąść i poczytać książkę, a nie myśleć ile projektów jest jeszcze do zrobienia.
Choć pewnie zatęsknię za dniami wolnymi, które nam czasem niespodziewanie wyskakiwały podczas nieobecności jakiegoś wykładowcy czy z okazji godzin rektorskich. W pracy tak nie będzie fajnie :)
Dlatego póki co szukam czegoś od poniedziałku do piątku w normalnych godzinach. Wolę mieć weekendy dla męża zarezerwowane :) Bo inaczej będziemy się mijać. I co ja zrobię na przykład z takich wolnym poniedziałkiem, gdy on będzie w pracy? Pamiętajcie, że na dole jest teściowa :)
A właśnie, miałam wam kuchnię pokazać. Na pewno będą zdjęcia, ale jak już ją skończymy tak jak sobie to zaplanowałam. Jestem z siebie dumna i pochwalę się jak relatywnie niewielkim kosztem urządziliśmy nasze mieszkanie.
A wracając do pracy, odpowiadam na ogłoszenia w internecie o pracy biurowej. W branży nic za bardzo nie ma chyba, że na recepcji w hotelu, ale to przekreśla moje plany o wolnych weekendach. Mój narzeczony powiedział, że w sklepie w jego dzielnicy chcą do pracy, ale ja stwierdziłam, że póki co poszukam czegoś ambitniejszego. Zawsze mogę iść do jakiejś odzieżówki (byle nie do centrum handlowego, to samo - brak wolnych weekendów), ale jednak no kurcze jestem jedną z najlepszych studentek na roku. Przez dwa lata dostawałam Stypendium Rektora i wcale nie tak najgorzej mi szło w pracy w branży. W końcu szefowa sama mi zaproponowała to stanowisko. Nie pójdę teraz sprzedawać piwa do monopolowego.
No i tyle moich przemyśleń na ten miesiąc. Jeśli ktoś pominął moje poprzednie to były tutaj :
http://corba-style.blogspot.com/2014/05/dziekuje-u-mnie-maj.html
To za czym tęsknie to wolne wieczory. By wrócić z pracy, choćby i zmęczonym, ale z poczuciem, że można sobie teraz siąść i poczytać książkę, a nie myśleć ile projektów jest jeszcze do zrobienia.
Choć pewnie zatęsknię za dniami wolnymi, które nam czasem niespodziewanie wyskakiwały podczas nieobecności jakiegoś wykładowcy czy z okazji godzin rektorskich. W pracy tak nie będzie fajnie :)
Dlatego póki co szukam czegoś od poniedziałku do piątku w normalnych godzinach. Wolę mieć weekendy dla męża zarezerwowane :) Bo inaczej będziemy się mijać. I co ja zrobię na przykład z takich wolnym poniedziałkiem, gdy on będzie w pracy? Pamiętajcie, że na dole jest teściowa :)
A właśnie, miałam wam kuchnię pokazać. Na pewno będą zdjęcia, ale jak już ją skończymy tak jak sobie to zaplanowałam. Jestem z siebie dumna i pochwalę się jak relatywnie niewielkim kosztem urządziliśmy nasze mieszkanie.
A wracając do pracy, odpowiadam na ogłoszenia w internecie o pracy biurowej. W branży nic za bardzo nie ma chyba, że na recepcji w hotelu, ale to przekreśla moje plany o wolnych weekendach. Mój narzeczony powiedział, że w sklepie w jego dzielnicy chcą do pracy, ale ja stwierdziłam, że póki co poszukam czegoś ambitniejszego. Zawsze mogę iść do jakiejś odzieżówki (byle nie do centrum handlowego, to samo - brak wolnych weekendów), ale jednak no kurcze jestem jedną z najlepszych studentek na roku. Przez dwa lata dostawałam Stypendium Rektora i wcale nie tak najgorzej mi szło w pracy w branży. W końcu szefowa sama mi zaproponowała to stanowisko. Nie pójdę teraz sprzedawać piwa do monopolowego.
No i tyle moich przemyśleń na ten miesiąc. Jeśli ktoś pominął moje poprzednie to były tutaj :
http://corba-style.blogspot.com/2014/05/dziekuje-u-mnie-maj.html
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




