I don't even care if I know you.
Zobacz oryginał sob., 06/10/2012 - 18:35Kilka dni temu, przy okazji przeglądania katalogu z fryzurami doszłam do wniosku, że włosy to zabawna rzecz. Tyle osób wariuje na punkcie swoich włosów. Nawet w Biblii jest mowa o włosach: Samson, ta Saba i dziewczyna, której włosami Jezus umysł sobie stopy... Mając ciemne farbujemy na jasne, mając kręcone chcemy proste. Ale nie to jest najdziwniejsze. Znam kilka osób, które wybór studiów pozostawiły Bogu do rozstrzygnięcia a decyzję o skróceniu końcówek potrafią analizować miesiącami. Skrajne przypadki latami rozpamiętują niekorzystny bakłażan. Zastanawiam się, czy to kwestia tego, że niektórzy po prostu nie lubią zmian, czy raczej lęk przed utratą każdego cierpliwie hodowanego milimetra. Wiadomo, fryzura wiele zmienia, może dodać uroku albo oszpecić. Ale żadna z tych zmian nie jest nieodwracalna. Dlaczego chętniej decydujemy się na ożenek niż na zmianę fryzury?
Lubię ten łańcuszek z misiem bo wydaje mi się, że mógłby przynieść mi szczęście. Mógłby oznacz, że nie zanotowałam jak dotąd przypadku szczęsliwego zbiegu okoliczności spowodowanego obecnością owego misia. Ale głęboko wierzę, że jego przyjazna postać już niedługo przyczyni się do jakiegoś pozytywnego zjawiska.
Ps. Nie wiem dlaczego, ale od rana mam wrażenie, że dziś niedziela!
płaszcz- Stradivarius
buty- River Island
spódnica- Zara
sweter- sh
wisiorki- Cropp
Napisała: Pati
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



