Lista blogów » Bohemian Street
Niedawno oglądałam całkiem sympatyczny film „Wiek Adeline”, w którym pewna niespełna 30-letnia kobieta w wyniku przyrodniczego zbiegu okoliczności przestaje się starzeć. Noo, można by powiedzieć marzenie każdej z pań :). Taka „łaskawość” przyrody okazuje się jednak nie taką znowu łaskawością, lata mijają, Adeline wygląda jak własna córka, później jej córka wygląda jak jej babcia, swoje problemy mają itp., żeby już za dużo nie zdradzać.
Co mnie w filmie urzekło, to podróż Adeline przez cały XX wiek, w którym ona wygląda ciągle tak samo a jednak inaczej, bo moda się zmienia, a Adeline chcąc nie chcąc musi za nią podążać. I właśnie taka wycieczka jest inspiracją dzisiejszej sesji. Z góry dodam, że sukcesem jest iż w ogóle się odbyła, bo jeszcze przed wyjściem z domu do mych uszu dotarły słuchy, że połączenie tych butów z tymi spodniami i do tego jeszcze rajstopami (no co, w końcu mimo że słońce, to już nie lato :P) jest najgorszym połączeniem EVER.
W sumie dziwić się co nie ma, bo kiedy wiosną tego roku zobaczyłam na zdjęciach z wybiegu culotte, stwierdziłam, że obrzydliwszych spodni nie ma, i nie ma też mowy, że je kiedykolwiek ubiorę. NEVER! I właściwe nic nie zapowiadało, że zdanie zmienię, do momentu przypadkowego spotkania pod koniec sierpnia na wyprzedaży w h&m na brązowych, pseduozamszowych dzwonów za 30 zł . Od razu w mojej głowie pojawiła wizja Nowego Yorku lat 70’ skąpanego w słodkim brown suede, polały się rytmy r&b i wiadomo, spodni już z rąk nie wypuściłam.
Całość wygląda dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam: czapeczka (była już na blogu w zeszłym roku), syntetyczna etola zamiast biednego, śniętego lisa, oraz kolejna prawdziwa perełka w moich zbiorach - pochodzące z lat 70’ okulary słoneczne Mamy, nazywane przeze mnie od zawsze „Pszczółkami”. Polskie, na których widnieje logo opta Katowice, model - EWA.
Podczas przygotowań stwierdziłam, że w tym zestawie bardzo dużą rolę odgrywają same dodatki. Zaczęłam się nim bawić i zauważyłam, że zmiana chociażby kapelusza, może mnie spokojnie przenieść na nowojorskie ulice lat 20’. Kapelusze, etole, automobile itp. (Ale czy dobrze kombinuję?? Tu musiałaby się wypowiedzieć nasza ekspertka od Historii Mody :)).
Na koniec zostawiłam współczesność. Odrzuciłam wszystko co zbędne, zostając właściwie w kurtce, spodniach i butach, co ze względu na obecną dzwonową modę nie wydawało mi się przegięciem - zgodnie obecnymi trendami, minimalistycznie, w jednej kolorystycznej tonacji, a i tak podczas wycieczki przez miasto różne osoby zawieszały na mnie swój ciekawski wzrok.
HISTORIA (MODY) ZATACZA KOŁO :)
Zobacz oryginał pt., 06/11/2015 - 11:21Niedawno oglądałam całkiem sympatyczny film „Wiek Adeline”, w którym pewna niespełna 30-letnia kobieta w wyniku przyrodniczego zbiegu okoliczności przestaje się starzeć. Noo, można by powiedzieć marzenie każdej z pań :). Taka „łaskawość” przyrody okazuje się jednak nie taką znowu łaskawością, lata mijają, Adeline wygląda jak własna córka, później jej córka wygląda jak jej babcia, swoje problemy mają itp., żeby już za dużo nie zdradzać.
Co mnie w filmie urzekło, to podróż Adeline przez cały XX wiek, w którym ona wygląda ciągle tak samo a jednak inaczej, bo moda się zmienia, a Adeline chcąc nie chcąc musi za nią podążać. I właśnie taka wycieczka jest inspiracją dzisiejszej sesji. Z góry dodam, że sukcesem jest iż w ogóle się odbyła, bo jeszcze przed wyjściem z domu do mych uszu dotarły słuchy, że połączenie tych butów z tymi spodniami i do tego jeszcze rajstopami (no co, w końcu mimo że słońce, to już nie lato :P) jest najgorszym połączeniem EVER.
W sumie dziwić się co nie ma, bo kiedy wiosną tego roku zobaczyłam na zdjęciach z wybiegu culotte, stwierdziłam, że obrzydliwszych spodni nie ma, i nie ma też mowy, że je kiedykolwiek ubiorę. NEVER! I właściwe nic nie zapowiadało, że zdanie zmienię, do momentu przypadkowego spotkania pod koniec sierpnia na wyprzedaży w h&m na brązowych, pseduozamszowych dzwonów za 30 zł . Od razu w mojej głowie pojawiła wizja Nowego Yorku lat 70’ skąpanego w słodkim brown suede, polały się rytmy r&b i wiadomo, spodni już z rąk nie wypuściłam.
Całość wygląda dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam: czapeczka (była już na blogu w zeszłym roku), syntetyczna etola zamiast biednego, śniętego lisa, oraz kolejna prawdziwa perełka w moich zbiorach - pochodzące z lat 70’ okulary słoneczne Mamy, nazywane przeze mnie od zawsze „Pszczółkami”. Polskie, na których widnieje logo opta Katowice, model - EWA.
Podczas przygotowań stwierdziłam, że w tym zestawie bardzo dużą rolę odgrywają same dodatki. Zaczęłam się nim bawić i zauważyłam, że zmiana chociażby kapelusza, może mnie spokojnie przenieść na nowojorskie ulice lat 20’. Kapelusze, etole, automobile itp. (Ale czy dobrze kombinuję?? Tu musiałaby się wypowiedzieć nasza ekspertka od Historii Mody :)).
Na koniec zostawiłam współczesność. Odrzuciłam wszystko co zbędne, zostając właściwie w kurtce, spodniach i butach, co ze względu na obecną dzwonową modę nie wydawało mi się przegięciem - zgodnie obecnymi trendami, minimalistycznie, w jednej kolorystycznej tonacji, a i tak podczas wycieczki przez miasto różne osoby zawieszały na mnie swój ciekawski wzrok.
The 70'...
The 20'...
Today...
Kurtka - Orsay
Buty - Lasocki
Spodnie - H&M
Kapelusz - Stradivarius
Kaszkiet - Reserved
Rękawiczki - Orsay
Etola - Orsay
A dzisiaj będzie niespodzianka :) Nieprzypadkowo dziś jest post historyczno-modowy, i wywołana nasza ekspertka Laura Maria. Otóż jakiś już czas temu dostałam od Niej zaproszenie do Liebster Blog Award. Dziękuję :)
1.Jest coś czego nie lubisz, a wszyscy inni zdają się uwielbiać? A może na odwrót?Święta Xmas, objawiającego się inwazją przerośniętych krasnali w Centrach Handlowych od początku grudnia, i corocznym zawodzeniem Georga Michaela o zeszłorocznych świętach. 2.Czego da się nauczyć tylko z wiekiem?Pokory i cierpliwości 3.Jaki zapach kojarzy Ci się z dzieciństwem?Gumy balonowej Donald, oranżady we woreczku, perfum 4711 których używała Prababcia (okropne dusiciele) 4.Pies czy kot? A może złota rybka?Od 7 lat jest rudy kot. Jest tak dziki, że robi za kilka zwierzaków, 5.Gdybyś miała wybrać jedną piosenkę, która najlepiej opisuje twoje życie, co to byłby za utwór?When The Saints Go Marching In - bo jest flow, bo jest blues, bo "Lord, I want to be in that number When the Saints go marching in" 6.Na co najczęściej narzekasz?Jak to w Polsce - no pogodę. 7.Miasto czy wieś?Wieś 8.Ulubiona metoda na relaks?Rower 9.Na co marnujesz najwięcej czasu?Staram się go oszczędzać. 10.Opowiedz o najdziwniejszej rzeczy, którą zrobiłaś w życiu.Zżarłam laskę cynamonu, pytanie tylko po co? Tak, dla fanu - bo nie wiedziałam, czy potrafię. 11.Co najbardziej zaskoczyło się w blogowaniu?Że ktoś jednak ma ochotę mnie czytać :) I coś ode mnie: 1. Blog modowy czy szafiarski ? 2. Wakacje: Bałtyk czy hiszpańskie tropiki? 3. Lepiej na co dzień dobrze zjeść, czy podobać się Bradowi Pittowi? 4. Mój autorytet? 5. Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy? 6. 5 min do wyjścia - mój zestaw awaryjny to ... ? 7. Kawa czy herbata? 8. Dlaczego „dwie kawy i dwie wuzetki”? 9. Jak się nazywa miasto nad Wisłą? Dla ułatwienia dodajemy, że jest to imię króla, który zostawił Polskę murowaną. 10. Pytania są tendencyjne? 11. I moje ulubione pytanie, które zawsze zadaje: Real Madryt czy FC Barcelona? :D Jako, że z decyzyjnością u mnie ciężko, bo wszystkie blogi, które czytuję są moimi ulubionymi, dla tego proszę każdą i każdego z Was - kto ma ochotę niech dołączy do zabawy, i odpowie na moje pytania!! Będzie mi niezmieeeernie miłooo!!! :)
1.Jest coś czego nie lubisz, a wszyscy inni zdają się uwielbiać? A może na odwrót?Święta Xmas, objawiającego się inwazją przerośniętych krasnali w Centrach Handlowych od początku grudnia, i corocznym zawodzeniem Georga Michaela o zeszłorocznych świętach. 2.Czego da się nauczyć tylko z wiekiem?Pokory i cierpliwości 3.Jaki zapach kojarzy Ci się z dzieciństwem?Gumy balonowej Donald, oranżady we woreczku, perfum 4711 których używała Prababcia (okropne dusiciele) 4.Pies czy kot? A może złota rybka?Od 7 lat jest rudy kot. Jest tak dziki, że robi za kilka zwierzaków, 5.Gdybyś miała wybrać jedną piosenkę, która najlepiej opisuje twoje życie, co to byłby za utwór?When The Saints Go Marching In - bo jest flow, bo jest blues, bo "Lord, I want to be in that number When the Saints go marching in" 6.Na co najczęściej narzekasz?Jak to w Polsce - no pogodę. 7.Miasto czy wieś?Wieś 8.Ulubiona metoda na relaks?Rower 9.Na co marnujesz najwięcej czasu?Staram się go oszczędzać. 10.Opowiedz o najdziwniejszej rzeczy, którą zrobiłaś w życiu.Zżarłam laskę cynamonu, pytanie tylko po co? Tak, dla fanu - bo nie wiedziałam, czy potrafię. 11.Co najbardziej zaskoczyło się w blogowaniu?Że ktoś jednak ma ochotę mnie czytać :) I coś ode mnie: 1. Blog modowy czy szafiarski ? 2. Wakacje: Bałtyk czy hiszpańskie tropiki? 3. Lepiej na co dzień dobrze zjeść, czy podobać się Bradowi Pittowi? 4. Mój autorytet? 5. Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy? 6. 5 min do wyjścia - mój zestaw awaryjny to ... ? 7. Kawa czy herbata? 8. Dlaczego „dwie kawy i dwie wuzetki”? 9. Jak się nazywa miasto nad Wisłą? Dla ułatwienia dodajemy, że jest to imię króla, który zostawił Polskę murowaną. 10. Pytania są tendencyjne? 11. I moje ulubione pytanie, które zawsze zadaje: Real Madryt czy FC Barcelona? :D Jako, że z decyzyjnością u mnie ciężko, bo wszystkie blogi, które czytuję są moimi ulubionymi, dla tego proszę każdą i każdego z Was - kto ma ochotę niech dołączy do zabawy, i odpowie na moje pytania!! Będzie mi niezmieeeernie miłooo!!! :) Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



