Lista blogów » Neonowa Strzała
historia kobaltowego koloru
Zobacz oryginał czw., 20/11/2014 - 20:47 sweter, spódnica sh | płaszcz Promod | torebka Mango | buty Pimkie
Rehabilituję się po ostatnim poście. Czuje, że wyszły mi flaczki, a nie fajne smaczki i nie chodzi o połączenie kolorystyczne (te akurat dalej mi się bardzo podoba). Coś nie grało, co mnie później uwierało. Zatem, śmiało mogę przyznać, że mi również zdarzają się wpadki ;)
Tym razem wskoczyłam w obcasy, dałam spokój biżuterii i większemu kombinowaniu. Pozostał tylko kolor. W moim wykonaniu, to prawdziwy minimalizm. Myślę, że baza jest już Wam świetnie znana, bo raz już zawitała na Neonowej w letniej wersji. Zaryzykowałam okrzyknięcie mnie Matką Braku Kreatywności i prezentują się w niej ponownie. Tak, aby pokazać Wam, że jednen zestaw, tworzący podstawę do stworzenia całej stylizacji, można nosić na wiele różnych sposobów (a w głowie mam już kolejny pomysł!). Dodatkowo, nie mogłabym odpuścić pokazania Wam połączenia pomarańczu z kobaltem. Wiem, że to dość znana kombinacja, ale jest na tyle przeze mnie lubiana, że musiałam i ja stworzyć własną wersję.
Tym razem wskoczyłam w obcasy, dałam spokój biżuterii i większemu kombinowaniu. Pozostał tylko kolor. W moim wykonaniu, to prawdziwy minimalizm. Myślę, że baza jest już Wam świetnie znana, bo raz już zawitała na Neonowej w letniej wersji. Zaryzykowałam okrzyknięcie mnie Matką Braku Kreatywności i prezentują się w niej ponownie. Tak, aby pokazać Wam, że jednen zestaw, tworzący podstawę do stworzenia całej stylizacji, można nosić na wiele różnych sposobów (a w głowie mam już kolejny pomysł!). Dodatkowo, nie mogłabym odpuścić pokazania Wam połączenia pomarańczu z kobaltem. Wiem, że to dość znana kombinacja, ale jest na tyle przeze mnie lubiana, że musiałam i ja stworzyć własną wersję.
Dobra, koniec rozczulania się nad sobą. Pora na jakieś konkrety. Dziś pod lupę trafia kobalt (pomarańcz był tutaj).
Nie macie wrażenia, że ten kolor jest nie do zabicia? Po prostu od kilku sezonów wiecznie na tapecie i co najlepsze, jeszcze się nie znudził. Projektanci od kilku sezonów głowią się, jak tu ciekawie zagrać tym kolorem i nie ważne, czy na wybiegach pojawia się w total look'ach, czy tylko jako akcent, zawsze triumfuje.
Oczywiście sezon jesień - zima 2014/15 również obfitował w ten kolor, czego ciężko nie zauważyć oglądając pokazy, zaczynając od tych w Nowym Jorku, kończąc w Paryżu. Ale od początku, Altuzarra przykuł moją uwagę pięknym, dwustronnym płaszczem, w "szlafrokowym" stylu, jak to część osób określa, który kontynuuje trend na oversize'owe okrycia wierzchnie. Szczękę z ziemi zbieram po pokazie Proenza Schouler. Duet, co pokaz, coraz bardziej nas zaskakuje, a w dodatku widać, że podąża za współczesną kobietą. W tych sylwetkach, elegancja miesza się z nowoczesnością dając nam od razu do myślenia, jak będzie wyglądała moda za kilkanaście lat. Choć projekty te robią na mnie wrażenie, to jednak wiem, że osobiście czułabym się w nich nieswojo. Dlatego cieszy mnie różnorodność na wybiegach, dzięki której, każda z nas jest w stanie znaleźć coś dla siebie (nawet jeśli miałaby jedynie wzdychać do monitora)(dopiero w XXI w. zaczęły się tendencje do pokazywania różnych stylów na wybiegach podczas jednego sezonu). I tak, o ile jedynie zachwycam się krawiectwem Proenza Schouler, to wiem, że futrzany set zaprojektowany przez Jeremy'ego Scott'a, to dla mnie strzał w 10! i z chęcią zobaczyłabym go w swojej szafie. Nie skupiając się dalej na tym, co się działo się za oceanem przejdę do tego, co działo się na wyspach. Podczas London Fashion Week szafir również miał swoje przysłowiowe 5 min głównie podczas pokazu Mark Fast - obłędny jest ten dzianinowy zestaw i Richard Nicoll (te dwie sylwetki, jakie zobaczycie poniżej, są najbardziej w moim typie). Nie mogę jeszcze pominąć tego, co działo się u nas na kontynencie, a szczególnie na Paris Fashion Week (kiedyś i ja na niego dotrę!). Będę nudna i zacznę od Balmain. Kobaltowy zestaw w militarnym stylu podbił moje serce, ale nie tylko ze względu na materiał, a także na jego krój, pas oraz inne dodatki, a także kolory, z jakimi został zaprezentowany na wybiegu. Co tu dużo mówić, gdyby miała drzewko, które zamiast spadających liści, daje spadające dolary, ten zestaw byłby już mój. I na koniec Dior. Raf Simons nieco odchodzi od tradycyjnego krawiectwa Diora, wnosząc powiew świeżości. I choć kolorystyka w tym wypadku (zdjęcie niżej) jest dość klasyczna i bezpieczna, to ekstrawaganckie buty przełamują elegancki wydźwięk stylizacji. A kamizelka oczywiście na liście "pożądanych", buty zresztą też ;)
zdjęcia pochodzą ze strony elle.pl; kolekcje jesień-zima 2014/15
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




