Lista blogów » MAKILOOK

Guerlain. Czy potrzeba nam luksusu?

Zobacz oryginał
No to jak jest dziewczyny? Czy potrzebujemy luksusu na co dzień? Czy każda kobieta powinna mieć w swojej kosmetyczce choć kilka luksusowych kosmetyków? Dziś na świeczniku marka Guerlain!

DSC_0747.jpg
Przetestowałam, sprawdziłam, powąchałam, wymacałam i poddałam gruntownej analizie. Guerlain to coś więcej niż tylko kosmetyki. To przedmiot marzeń wielu kobiet. Ja nie jestem wyjątkiem. Kinga Sroczka lubi rzeczy ładne i koło takich cacek nie przechodzi obojętnie. Guerlain wygląda. Guerlain pachnie. Guerlain kusi.
Czy słusznie? Przetestowałam kilka kosmetyków specjalnie dla Was!

DSC_0751.jpg
To pewnie nie przypadek, że jednym z najchętniej poszukiwanych przez kobiety kosmetyków są słynne Meteoryty. Owiane niemalże legendą kuszą i na przemian irytują wiele kobiet. Ja też długo nie wiedziałam co o nich myśleć. Zawsze też były ważniejsze inwestycje, no a czym właściwie są te śmieszne kuleczki? Pewnego razu przetestowałam je na własnej skórze wraz z siostrą w Sephorze i kiedy wyszłyśmy wiedziałyśmy, że musimy po nie wrócić. Obie nie potrafiłyśmy opisać co w naszych twarzach się zmieniło, ale jednak był efekt WOW! Tak też przygarnęłyśmy kulki w odcieniu 02 CLAIR. Śmiem twierdzić, że to najlepszy wybór dla Polek - mających stosunkowo jasną karnację z tendencją do czerwienienia się. Magiczne kuleczki w jakiś niesłychany sposób odbijają światło, tuszują zmęczenie, naczynka i wszystko to, o czym chciałybyśmy zapomnieć. Z pewnością jest to kosmetyk, który nadaje naszej twarzy świeżości i zdrowego blasku. Oszalałam również na punkcie ich cudownego, delikatnego kwiatowego zapachu - nieeeeeeboooo! Ale Meteoryty to nie tylko słynne "kulki"! Ja skusiłam się również na puder prasowany w odcieniu 01 TEINT ROSE. I tu kolejna miła przygoda. Poza niewątpliwej urody puderniczką kosmetyk cudowny! Puder prasowany, który cudownie ujednolica i wykańcza makijaż. Jest taki mięciutki i idealnie dopasowany. Podobają mi się te subtelności w wykonaniu Guerlain! I mam ochotę na więcej!

Po kilku ładnych tygodniach stosowania obu kosmetyków mogę również opowiedzieć o drobnym minusach, jakie powinnam wypunktować. Legendarne kulki zamknięte są w obłędnym słoiczku, jednak załączona do nich gąbeczka niestety jest zawsze trudna do wyciągnięcia. Narzeka, narzekam - ale jednak w kompakcie marka juz pomyślała o funkcjonalności i załączyła "wstążkę" ułatwiającą szybkie użycie. W przypadku kulek niestety ułatwień brak (czepialska). Żałuję również, że pomimo odświeżonej formuły kulki nadal niestety się kruszą. Jeśli dobrze przyjrzycie się zdjęciu, zauważycie, że w moim opakowaniu sporo jest "gwiezdnego pyłu". Aby sprawiedliwości stało się zadość napiszę całkiem szczerze - te cudeńka są obłędne! Na pewno zaprzyjaźnimy się na dłużej.

DSC_0763.jpg

DSC_0767.jpg


Kiedy cera jest już cud miód i malina, warto zadbać o to by było jak zatrzepotać rzęsami. W obroty biorę więc dwie kultowe maskary marki Guerlain - Le 2 de Guerlain oraz Noire de Guerlian. Skrajnie różne jeśli chodzi o efekty oraz sposób użytkowania.
DSC_0775.jpg

Podwójna Le 2 de Guerlain to coś dla maniaczek nowinek oraz mega wydłużonych rzęs. Moje odczucia? Mieszane. Przede wszystkim używanie dwóch szczoteczek w trakcie codziennego makijażu zabiera mi zbyt dużo czasu. Maleńka szczoteczka na dół, większa do górnej linii rzęs. Efekt maksymlanie wydłużonych rzęs jest! No i ten cudownie czarny kolor - dopiero ta maskara uświadomiła mi, jak bardzo "nieczarne" były moje poprzednie tusze. Jeśli jednak zależy Wam na porządnym pogrubieniu rzęs - nie jest to kosmetyk dla Was.

DSC_0778.jpg

DSC_0779.jpg

Miłośniczki kociego spojrzenia może jednak zainteresować Noir de Guerlain. Wydłużenie, rozczesanie oraz pięknie pogrubienie. Jeśli chodzi o tusze do rzęs, ja uwielbiam takie, które dają mi wszystko w pakiecie - ten taki jest. Nie ma to tamto ;)

DSC_0781.jpg

I jeszcze kosmetyk wobec, które pokładałam ogromne nadzieje. Bo nie wiem czy wiecie ale Kinga od miesięcy trzęsie kosmetycznym rynkiem w poszukiwaniu bazy idealnej! Takie od zadań specjalnych - przedłużającej trwałość makijażu, ale i nadającej skórze blasku bez efektu świecenia. L'OR to podobnie jak maskara Noir produkt testowy, który otrzymałam kupując Meteoryty. Bardzo byłam ciekawa tego magicznego złotka zaklętego w żelu Guerlain. Musze przyznać, że muszę owej bazie dać czas. Aplikacja na plus - czujemy jak po jej nałożeniu make up i puder dosłownie stapiają się ze skórą i sprawiają wrażenie jakby nigdy nie miały zniknąć. Czego mi brakowało? Rozświetlenia cery. Bardzo liczyłam na to, że płatki złota bardziej zaszaleją i sprawią mojej twarzy miłą niespodziankę. Co człowiek to jednak inna opinia - baza leci do kosmetyczki mojej mamy, która posiadając skórę dojrzałą ze skłonnością do naczynek bardzo ją polubiła! Ja pozostanę niestrudzona w poszukiwaniach swojej idealnej, a być może to właśnie Wy podsuniecie mi pomysł na jakiś fajny produkt?

DSC_0784.jpg

Jak to jest z tym luksusem? Jesteśmy małymi sroczkami, które pragną otaczać się pięknymi opakowaniami? Czy kosmetyki luksusowe zaspakajają nasze potrzeby? Zawody zdarzają się wszędzie, grunt to odpowiednie dopasowanie i o tym nie zapominajcie!

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.