Lista blogów » Noszę co Lubię

Grafitowy kardigan i podkradziony kaszkiet

Zobacz oryginał

Mam niedobre refleksje dzisiaj. O ludziach. O tym, że schodzimy na psy.
Nic odkrywczego, bo przecież wszyscy trąbą o tym, że obniżamy, jako ludzie, jako społeczeństwa, loty. Ale mnie to ostatnio uwiera bardziej niż zwykle i muszę sobie pogadać.

Po pierwsze, wybory. Nie wiem, jak w Waszych miastach i miasteczkach, ale kampania w moim mieście obnażyła kandydatów jak nigdy - wyszło z nich wszystko to, co najgorsze. Najpierw te utarczki wydawały się nawet zabawne. I tak wiedziałam, jak zdecyduję przy urnie, więc tylko obserwowałam to poszczekiwanie. Ale szczekaie przeszło w skakanie do gardeł, rozszarpywanie mięcha. Miasto zalał taki syf, że zrobiło mi się w końcu wstyd. Wstyd za ludzi, którzy bez względu na wszystko powinni trzymać fason i poziom, a okazali się prymitywnymi graczami.
Żenada. Szambo.

Druga sprawa. Oglądam sobie telewizję i stwierdzam, że od lat uparcie próbuje mi się wmówić, iż jeśli coś nie jest okraszone cyckami, przaśnym dowcipem albo sensacją, nie może być dobre.
Nie będę się rozwodzić - wszyscy wiemy, że dobre kino emitują po 23.00, a kiedy my chcemy po pracy coś obejrzeć, mamy do wyboru Na wspólnej i  Kiepskich, że telewizja już nie ukulturalnia, tylko ogłupia, że przerwy reklamowe są dłuższe niż sam film. Itakdalej.Itepe.
Ale jednak szlag mnie trafia, jak widzę ewidentne przymuszanie zapraszanych gości czy uczestników programu do robienia z siebie debili. Wojewódzki przerywa w połowie zdania i prosi gościa, by zawołał Wodziankę ( już pomijam, że nie pojmuję samej Wodzianki); w The voice of Poland śpiewa inteligentna i lekko alternatywna Sarsa, a koło niej od czapy wiją się laski z  cyckami na wierzchu i całość kompletnie się nie klei. Wszyscy mają się uśmiechać, nawet jeśli nie chcą, sączyć sponsorowane napoje, nawet jeśli im nie smakują, każdy musi być ładny, zgrabny i modny.
Nie wiem jak wy, ale mnie się chce rzygać.

Poza telewizją to samo. Ludzie ludziom. W szkole, w pracy, wszędzie. Masz być fit i ładny, mieć święta na bogato i zdjęcia pod palmami. Się porobiło...;(


Uff, pogadałąm sobie. Trochę mi lżej;-) To teraz zdjęcia.


p1.jpg


Raptem kilka dni temu miałam to na sobie - listopad traktuje nas południowoeuropejsko.
Kardigan mam po mojej Mamie. Pamiętam jak go nosiła do kozaków i wąskich sukienek pod spodem, wyglądała świetnie. Wkładając go, mam nadzieję, że na mnie ma to choć trochę tego uroku.

Kaszkiet pożyczyłam od Riko. On ma ich kilka i wszystkie podkradam. Uwielbiam nakrycia głowy, w tym właśnie takie czapki.

Co sądzicie o torebce? Mnie podoba się bardzo. Jest z River Island i kupiłam ją w sh za dwie dyszki. Dobry deal, prawda?

Ogólnie powiem Wam, że w takim wydaniu czuję się wprost idealnie. Różnie się prezentuję na blogu, poza nim zresztą także, ale właśnie to jest styl mi najbliższy. Kolorystyka też mi odpowiada.

p2.jpg


p3.jpg


p4.jpg


p6.jpg


p7.jpg


p11.jpg


p12.jpg
p22.jpg


p13.jpg


p14.jpg


p17.jpg


p18.jpg


p19.jpg



To ja uciekam.
Ale przedtem zapraszam Was do polubienia mojego  profilu na fb TUTAJ, który utworzyłam niedawno, aby prezentować moje toczkowe i inne wytwory.

p20.jpg
fot. Natalia (bardzo dziękuję!)



kardigan (cardigan) - należał do mojej Mamy (from my Mum)
spodnie (jeans) - nn
golf (turtleneck) - nn
torebka (bag) - river island (sh)
buty (shoes) - deichmann
kaszkiet (cloh cap) - pożyczony od męża (borrowed from my hubby)


Ściskam Was wszystkich!

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.