Lista blogów » babooshki

Gadanina 'elokwęta' ... (+black & white look / MISBHV)

Zobacz oryginał
Dzisiejszy post będzie w bardzo malkontentnym tonie, ale nie zabraknie, myślę, też humoru, oczywiście w granicach tak zwanej normy. Powinnam opatrzyć go dosyć rozbudowanym wstępem, do niczego nie prowadzących wywodów, tak aby od razu ukazać Wam sedno sprawy. Właściwie po części już to robię, a mianowicie, pierdolęgłupotrzypotrzyNAWIJAKszalonaM, że ciężko zrozumieć, chociaż się nie piło!
Tak, dzisiejszy post, inspirowany naszym społecznym funkcjonowaniem w świecie, jest o niczym innym jak o paplaniu. O tym jak rozmówca, mniej lub bardziej zgrabnie (a przeważnie bardziej), serwuje nam stek pięknie zapakowanych bzdur, będąc przekonanym o swojej elokwencji i megazajebistym przeintelektualizowaniu.

1.jpg
  t-shirt- Misbehave, pants- SH, boots- Stradivarious                  sweater- SH, boots- Choies, jacket- C&A


2.jpg

Założę się, że choć raz spotkaliście na swojej drodze osobnika, którego differentia specifica, jaką jest gadulstwo, po dłużym czy krótszym czasie rozmowy, zdecydowanie dała Wam się we znaki,  niwecząc dalsze wyobrażenia o zawarciu nowej znajomości lub w najgorszym wypadku kumulując się w postaci chamskiego: sperdalaj (wypowiadanego w myślach, ale jakże koniecznego dla zachowania higieny umysłu!). Ja znam ludzi, którzy potrafią wokół tematu starego kapcia, albo zużytej wykałaczki budować naukowe teorie. Tylko niech im się zapali zieloną lapmkę, a nie dopuszczą Cię do głosu, będą gadać, gadać, gadać, a Ty będziesz słuchać, słuchać...spać, obgryzać paznokcie, myśleć o nawet jak najgłupszym, ale jak najszybszym wprowadzeniu nowego tematu, bo masz dość już tego siedmiogodzinnego wykładu, o tym jak spacerować chodnikiem i nie nadeptywać na linie!! 

Abstrahując od fachowego nazewnictwa, określiłabym tę ludzką właściwość potrzebą stałego pierdolenia o dupie marynie. Potocznie mówi się, że komuś się buzia nie zamyka, a ja  powiedziałabym raczej, że jemu, to się chyba coś nie otwiera i tym czymś jest nic innego jak - potęga naszej dokonałości - mózg! 
Czasami jednak, ku wielkiemu zdziwieniu, znajdują się i takie 'mózgi', które pragną tego rodzaju gadaniny słuchać. Ulegają jej, zanurzając się we wciągającym bagnie potoczystych słów.

Patrząc realnie (a może trochę łaskawszym okiem) takie zjawisko to codzienność, powszechność, ludzka domena w różnych płaszczyznach życia, nasza wspólna niedoskonałość.
Sądzę pewnie, że i ja nie jestem bez winy, Ty może też (Czytelniku), od czasu do czasu, poniesiony fantazją, albo chwilowo dotknięty słabością kondycji, uciekasz w pseudonaukowy i nielekkostrawny bełkot.
To jednak nie to samo, co bycie zawodową trajkotką (albo zawodowym politykiem, jak kto woli, tam rzadko mówi się z sensem, często mówi się, byle mówić).


Chciałabym, w jak najmniej moralizatorskim tonie, powiedzieć, że warto czasem wejrzeć w siebie, wcisnąć przycisk 'autorefleksja', wcisnąć przycisk 'myślenie', żeby po pierwsze: być świadomym tego, co i jak się mówi, po drugie: mieć świadomość tego, co i jak jest do nas mówione. Myślę, że to niegłupia metoda, staram się ją stosować od czasu do czasu. 

Oczywiście, nie jest zupełnie wykonalnym to, aby w życiu realnym unikać ludzkiej gadaniny, kultura zabrania odejścia od rozmówcy w trakcie jego megafascynującego wywodu, a tym bardziej potraktowania go mało delikatnym: stul dziób bałwanie. Na szczęście mamy takie prawo w 'Internetach', z którego, jak łatwo zauważyć, nie wszyscy korzystamy. Dla przykładu, spójrzmy krytycznym okiem na Youtube'a (mam na myśli pewien rodzaj kanałów, których autorzy coś do nas mówią) - masa filmików, masa wypowiadanych bzdur i milionowe liczby wyświetleń.

Perełka z mojej ostatniej 'wizyty': laska napierdala o tym, że do lumpeksu trzeba wchodzić z otwartym umysłem, no tak przecież jak będzie zamknięty to sie ciuchy nie zmieszczo (lol, chyba zasłużyłam na puchar za suchar). To znak, że muszę już kończyć!


3.jpg


4.jpg


5.jpg


6.jpg



8.jpg


9.jpg


10.jpg


11.jpg



Zaloguj się, żeby dodać komentarz.