fur stole
Zobacz oryginał sob., 31/01/2015 - 20:41Wprowadzam pewien nowy zwyczaj.
Zainspirowana tym postem pewnej poszukiwaczki stylu, postanowiłam każdy wpis poprzedzić piosenką. Moja playlista jest niezmiernie długa, więc utworów wystarczy na sto lat blogowania.
Nie szukajcie klucza, według którego dobieram utwory. Nie jestem fanką jednego zespołu, miłośniczką określonego gatunku. Raz porywa mnie pop, raz rozsadza stary, dobry grunge, ale i koi klasyka czy chillout. Poszukuję, ale i wciąż wracam do kawałków, które poznałam wiele lat temu.
Dziś utwór, o którym pisałam jakiś czas temu na moim funpage'u. Usłyszałam to po raz pierwszy, jadąc autem. Trójka nadawała akurat swoją listę przebojów. Zatrzymałam się nawet na poboczu, by posłuchać tak naprawdę, w skupieniu.
Muzycznie dobre, tekstowo też nie najgorzej. Proszę: Graffiti on a train.
A ja dziś w etoli. Riko kręcił nosem, że to wkładam. Ale na szczęście to ja decyduję, w czym wychodzę z domu.
Uparłam się, bo choć mam ten dodatek od dawna (oj, wtedy jeszcze nikt nie myślał, że wszelkie futrzaki będą tak modne), nigdy przedtem nie miałam go na sobie.
Do tego, trochę przewrotnie, cieniutka koszulowa bluzka.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



















