Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar

Fuchsia

Zobacz oryginał

Chyba się starzeję, bo ciągle marznę.


Marznę okropnie, ciągle mi zimno.
W Łodzi dopiero wczoraj - pierwszy raz od tygodnia - wyszło słońce.
Wcześniej - zdarzało się to sporadycznie.
Doprowadza mnie to do szału, bo pomijając fakt, że ogranicza to mnie i MOF'owi możliwości robienia zdjęć (pamiętacie poprzednią sesję? a właściwie dwie? z jedną kurtką? przecież to były też chwile rozpaczliwie pogodzie wyszarpane...), to kompletnie nie mam pomysłu na to, jak się ubierać.
Niby świeci słońce, a wiatr jest tak zimny, że kostnieję.

Od dziecka marzłam.
Wytrzymałość moich kończyn na zimno jest równa zeru.
W czasie, kiedy Wy pomykacie w pięknych spódnicach i zwiewnych sukniach, a na stopy zakładacie letnie już pantofelki, ja chodzę w botkach i rękawiczkach, bo po pięciu minutach na zimnie mam skostniałe odnóża górne i dolne - a w dodatku mam je w odcieniu buraka ;)
Takie... fioletowe ;)

Nie wiem, skąd to się wzięło - mam bardzo niskie ciśnienie krwi, najprawdopodobniej to dlatego :)
Odkąd schudłam marznę jeszcze bardziej, przypuszczam, że tak mi już zostanie.
Więc - niestety, dopóki temperatura nie ustabilizuje się na poziomie plus minus 20 stopni (a nie dwunastu) ja w zwiewności nie wskoczę - nie ma mowy :(

Zdjęcia, które macie okazję dziś podziwiać to efekt dosyć nieplanowanej sesji niedzielnej - Mój Lechu, zwany tu jednak częściej MOF'em, był w niedzielę umówiony na sesję w łódzkim Ogrodzie Botanicznym. Z modelką z MaxModels.
Niestety - spadł deszcz, było buro.
Sesję musieli odwołać.

Postanowiliśmy więc wykorzystać ten czas na zrobienie zdjęć dla mnie :)

Strój taki a nie inny, ponieważ w nocy z niedzieli na poniedziałek miałam nocować u Leszka, a w poniedziałkowy poranek wybierałam się na rozmowę kwalifikacyjną (efektów której do dzisiaj nie ma,  więc wnioskuję, że nie było się po co stroić) - długo zastanawiałam się, co na siebie założyć, żeby nie czuć się przebraną (a tak się czuję, kiedy muszę wdziewać na siebie niewdzięczne, ugrzecznione, acz dobrze przez szeroko ujęty ogół widziane zestawy eleganckie) a prezentować się "wyjściowo" i "szykownie".
Jednocześnie też - z racji branży, w jakiej miałam się o posadę ubiegać - wyraziście i z charakterem!

Postawiłam na piękny, wełniany sweter w odcieniu fuksji, klasyczne botki na masywnym obcasie i duży, rzucający się w oczy wisior.
Reszta - to już kosmetyka.
Tak kopertówkę, jak spodnie, bransolety, rękawiczki i marynarkę znacie już bardzo dobrze ;)

6a.jpg

Sweter to łup z second - handu, który jest ze mną już.... ponad 8 lat :)
Tego lumpeksu nie ma już w moim rodzinnym mieście od dawna, a sweter nosi się wyborowo.
Wełna, z której jest zrobiony jest wspaniała!
Miękka w dotyku, ciepła i delikatna.

Muszę się Wam przyznać, że dopiero w niedzielę zorientowałam się, że... sweter ma merkę Armaniego ;P
Pełna powaga! Sprawdziłam logo na metce - wydaje się, że to produkt ful oridżinal ;P
No to tego - czuję się ważna ;P

;)

b5.jpg

2.jpg


Lubię fuksję.
Zwłaszcza wtedy, kiedy moje włosy są świeżo po farbowaniu i sprawiają wrażenie, jakby same w fuksję lekko wpadały.
To jeden z moich ulubionych, żywych kolorów - zaraz po nasyconym odcieniu musztardy :)

3.jpg

Buty pojawiły się już w jednym z pierwszych wrzuconych tu postów.
W tym ze zdjęciami w czerwonym płaszczu.

Również są ze mną od kilku lat i póki co nie zanosi się na to, by nasza współpraca miała się zakończyć ;)

1.jpg

4.jpg

Sweter - Emporio Armani (second - hand)
Marynarka - Orsay (second - hand)
Spodnie - H&M
Rękawiczki - NASHE
Wisior - NASHE
Bransoletki - H&M
Botki - Sarah Karen (dla BOTI/CCC)
Kopertówka - no name (Allegro)

7.jpg

9.jpg

8.jpg

Ciągle wierzę, że najbliższe dni przyniosą jednak stabilną, prawdziwie wiosenną pogodę i uda mi się wreszcie móc założyć wszystkie te rzeczy, które już prawie rok czekają na możliwość ponoszenia ich :(

10.jpg

Ponieważ zbliżają się Święta, a raczej żadnego nowego posta przed niedzielą nie dodam, to już dziś chciałabym złożyć Wam wszystkim moc najserdeczniejszych, ciepłych życzeń - spędźcie tę Wielkanoc tak, jak chcecie.
W gronie osób, na których obecności najbardziej Wam zależy.

Ściskam Was bardzo,

Wasza Mar! 

P.S. Kolokwium o którym wspominałam w poprzednim poście rozgromione na 4,5 ;) Dumnam z siebie!

P.S. (2) Nadal nie palę "normalnych" papierosów :D

P.S. (3) Mam już wszystkie McDonald'sowe Furby :D juuuupi!

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.