Figi, książki i tusz do rzęs czyli Ulubione we wrześniu
Zobacz oryginał czw., 28/09/2017 - 13:00Ledwo się obróciłam, a już minął wrzesień. A to oznacza, że skończyły się dla mnie wakacje i czeka mnie 9 miesięcy intensywnej pracy. Cieszę się więc ostatnimi momentami wakacji. Nawet pogoda chwilowo zaczęła sprzyjać, więc tym bardziej korzystam na całego i wybieram się do Łodzi na Light Move Festival. Jeżeli jeszcze nie słyszeliście o tej inicjatywie, to koniecznie wygooglujcie i rozważcie wypad do Łodzi między 29 września, a 1 października. Light Move Festival to jedna z największych świetlnych imprez w Europie. Większa jest chyba tylko ta w Lyonie. LMF wspiera młodych artystów i studentów kierunków artystycznych dając im możliwość rozwoju i realizacji swoich pomysłów. W tamtym roku byłam oczarowana, choć późno październikowa aura zdecydowanie nie sprzyjała. W tym roku festiwal jest przesunięty na ostatni weekend września, a prognozy są zachęcające, więc myślę, że będzie jeszcze lepiej. Także jeżeli tylko masz wolne, to nie zastanawiaj się i wpadaj do Łodzi. Koniecznie! Prawda jest taka, że do Łodzi praktycznie każdy ma blisko, a rzadko kto rozważa ją jako punkt podróży. A Łódź jest fajna i warta obejrzenia, więc warto to rozważyć, a Light Move Festival to świetny pretekst. A jako kolejny pretekst podrzucam Wam 100zł na pierwszy nocleg przez Airbnb. I 60 zł na pierwszą podróż z booking.com Czy to nie jest wystarczająco zachęcające, żeby wpaść do Łodzi? Wiem, że już mało czasu, ale spontaniczne decyzje są najlepsze. To z kim widzę się w weekend na kawie? No dobra, a teraz już przechodzę do ulubieńców miesiąca, chociaż Light Move Festival na pewno będzie jednym z nich.
KsiążkiWrzesień to dla mnie bardzo książkowy miesiąc. Przeczytałam ich aż... 8. Samej trudno mi w to uwierzyć, bo niektórzy tyle w ciągu roku nie czytają. A i mnie samej zdarzały się takie okresy. Tak się złożyło, że tydzień spędziłam w Tunezji, a kolejny tydzień w Łodzi bez internetu, więc to zdecydowanie sprzyjało moim czytelniczym zapędom. W dodatku każda z tych książek jest godna polecenia, a to nie zdarza się często. Chętnie się więc z Wami podzielę tytułami: "Dziewczyna z Summit Lake" - Charlie Donlea, świetny kryminał; "Dotyk miłości"- Jennifer Probst, świetna książka dla relaksu, typowo lekka, miłosna historyjka; "Dzień cudu" - Wioletta Sawicka, świetna, świetna polska książka; "Punkt zwrotny" - Judith Lennox, ta podobała mi się najmniej, ale też jest w porządku; "Mężczyźni, których kochałam" - Adele Parks, w ogóle bardzo lubię książki tej autorki, lekkie, miłosne historie, ale bardzo dobrze się czyta; i teraz trzy kryminały/thrillery, które wciągają tak, że trudno się oderwać: "Zło" - Heather Graham, "Upadek" - Karin Slaughter, "Obce dziecko" - Rachel Abott. Jeżeli szukacie czegoś dobrego do przeczytania, to bardzo polecam też wszystkie książki z mojego ostatniego tekstu o jesiennych propozycjach książkowych.
Figi
Post udostępniony przez Nikola Tkacz (@nikolatkacz) 20 Wrz, 2017 o 6:23 PDT
Orphan Black
Jeden dzieńJeden dzień to film z jedną z moich ulubionych aktorek, Anne Hathaway, więc już tu ma ogromny plus. To brytyjsko - amerykański melodramat. Główni bohaterowie, Emma i Dexter postanawiają spotykać się co roku tego samego dnia. Ich przyjaźń trwa 20 lat. To nie jest film z wartką akcją, ale ma w sobie coś wyjątkowego i pięknego, choć jednocześnie w wielu momentach jest smutny i tragiczny. Być może nie jestem do końca obiektywna, bo akcja filmu toczy się na przestrzeni 20 lat, co roku 15 lipca, a wtedy urodziny ma Karol, więc pewnie to też miało wpływ na to, że film nam się bardzo podobał, ale myślę, że to dobra propozycja na jesienny wieczór.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





