Lista blogów » Domowa Kostiumologia

eleonora w łazienkach :)

Zobacz oryginał

Uszycie sukni secesyjnej w mniej niż tydzień? Jasne, czemu nie.
Jednodniowy wypad do Warszawy praktycznie tylko po to, żeby zrobić zdjęcia? W porządku!

Obie te rzeczy mam już zaliczone. Ta spontaniczno-planowana wycieczka była dość starym pomysłem, podobnie jak edwardiańska suknia (już w okolicach balu belle epoque przebąkiwałam coś o stroju dziennym, chociaż wtedy w planach była po prostu spódnica do bluzki). Potrzebowałam jednak czasu, żeby uporać się z innymi projektami i belle epoque wciąż schodziło na dalszy plan.

W końcu pojawiła się możliwość wyjazdu do Warszawy. Dogadałam się z Daisy, ustaliłyśmy terminy, i teoretycznie zaczęłam szycie, kiedy tylko wróciłam do Krakowa. Teoretycznie, bo z moim zapałem na początku było słabo.

Mierzenie, rysowanie, krojenie było prawdziwą mordęgą. Zaczęłam się ekscytować dopiero, kiedy do sukni dodałam niektóre z zaplanowanych ozdób - falbanę u dołu spódnicy, koronkę wzdłuż sukni. Wtedy włączył mi się wewnętrzny silniczek i reszta poszła już gładko.

W ten oto sposób suknia powstawała około 2,5 dnia z przerwami na jedzenie, sen i wyprawy do pasmanterii (gdzie po pięciu odwiedzinach dziennie witają mnie podejrzliwe spojrzenia). 

Suknię uszyłam z dwóch warstw. Spódnica powstała z tego wykroju, nieco zmodyfikowanego, żeby zgadzał się wzór na wierzchniej warstwie ;) Góra była po trosze eksperymentem, a trochę inspiracją wykrojem z realhistoricalpatterns.tumblr.com.

Warstwy, które ukrywam pod spodem to po kolei: 
-chemise - koszula, 
-pończochy z podwiązkami, 
-gorset, 
-corset cover, czyli koszulka ukrywająca gorset, 
-bum pad, czyli poduszeczka na pośladki,
-halka.

Niedługo pokażę je zgodnie z tradycją w edwardiańskim ubieraniu się krok po kroku, tymczasem...

Na początku wzorowałam się na tea dresses, czyli sukniach noszonych na raczej domowe, niezobowiązujące przyjęcia i odwiedziny. Potem stwierdziłam, że w takim razie taka suknia niezbyt pasowałaby do łazienkowskiego parku, i zdecydowałam się na suknię letnią - a od tea dress do sukni letniej wbrew pozorom jest niedaleko. Celowałam w lata 1901-1903, ponieważ materiału było za mało na późniejsze szersze spódnice.

Luźne inspiracje:

97df1f374dac7019c437ff1566a4d999.jpg


435263ce11bf4eafc9cdd22fd7e9da34.jpg



LM05-15.jpgGłówna inspiracja, którą jak zwykle odkryłam w połowie roboty
i okazało się, że jakimś sposobem moja suknia jest bardzo podobna ;)
Dobrze, może wreszcie pora na zdjęcia, które wykonałyśmy po półgodzinnym okupowaniu łazienki w Łazienkach :) Autorką jest oczywiście moja siostra.


DSC02888.jpgW połowie wyciągania aparatu z futerału ;)

DSC02890.jpg



DSC02892.jpg

DSC02899.jpg


DSC02902.jpg


DSC02903.jpgNieobcięte nitki... ups! :) Tę śliczną kameę zakupiłam w sklepie passionroom.pl, który poleciła mi Milianda - dzięki!

DSC02914.jpg

DSC02953.jpg


DSC02954.jpg


DSC02959.jpgDwa pawie!


DSC02969.jpg


DSC02986.jpg

DSC02997.jpgW tym momencie zaczął mi spadać kapelusz :D


DSC03034.jpg

Oczywiście, podobnie jak na krynolinowym zlocie, nie obyło się bez zdjęć z przypadkowymi przechodniami/obserwatorami...

DSC03024.JPG


DSC03025.JPG

Podsumowując: od początku wydawało mi się, że ten kostium i Łazienki Królewskie są w jakiś sposób powiązane. Że nie uszyję sukni nie myśląc o Łazienkach, i nie wybiorę się do Łazienek bez sukni. Cieszę się, że obie rzeczy się udały. Chociaż warszawska komunikacja trochę mnie zmęczyła, dzień spędzony w stolicy uważam za udany, podobnie jak wymagającą kilku poprawek suknię.

Hurra!

DSC02956.jpg(wiem, wiem, ale nie byłabym sobą, gdybym nie zepsuła całego dobrego wrażenia)
A jeśli ciekawi was retro część naszej wyprawy, przeczytajcie o niej na blogu Daisy ;)


DSC02937.jpg

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.