Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar
Elegancki płaszcz na wiosnę (i nieoczekiwane powroty zimy)
Zobacz oryginał pon., 09/04/2018 - 19:41Gdybym miała nieco więcej czasu niż mam, to podzieliłabym się z Wami tymi zdjęciami już tydzień temu - ale że nie mam go wiele, to wrzucam je Wam dopiero dzisiaj.
Co prawda jeśli weźmie się pod uwagę obecne (letnie już niemal) temperatury, to śnieg widoczny w tle może budzić pewien niesmak, ale ja doskonale pamiętam ubiegłe lata, kiedy to majówka potrafiła przywitać człowieka zawieją i zerem na termometrze - także tego... uważajcie, żebyście się czasem nie musiały tym zestawem jeszcze w bieżącym sezonie zainspirować ;P
Dobra, śmiechy śmiechami, ale prawdę powiedziawszy w normalnych warunkach obecna pora roku jest wprost stworzona do noszenia takich lekkich płaszczy! Wystarczy tylko zrezygnować z rękawiczek, a na nogi wdziać nieco lżejsze buty i voila - stylowy zestaw na wiosnę gotowy! Bądźmy ze sobą szczere - typowa wiosna to nie jest dwadzieścia pięć stopni na plusie.
Ja płaszcze noszę bardzo chętnie - ale niemal wyłącznie w nieco cieplejsze dni. Zimą (o czym pisałam wielokrotnie) noszę tylko puchowe kurtki. Ze względu na to, że nie jestem zmotoryzowana i dużą część dnia przestaję na przystankach, to jest mi na wszelkie płaszcze za zimno. Jestem ciepłolubna i kropka. Nikt mnie już chyba nie zdoła przekonać do tego, że w imię jakichś wartości estetycznych warto jest zmarznąć. No nie. Nie i koniec. Jak ktoś lubi, to proszę bardzo, żyjemy w wolnym (jeszcze...) państwie i każdy może o sobie decydować według własnych potrzeb. Ja nie bronię!
To tak jak z opalaniem - ja się opalać nie znoszę (i nie mogę), ale jeśli ktoś lubi, to mogę mu w tym jego brązowieniu nawet kibicować ;)
Ten piękny płaszcz dostałam od Pauli (Moda i Takie Tam) w czasie mojego ostatniego u niej pobytu.
Paula potrafi bowiem spiąć tyłek i od czasu do czasu spojrzeć krytycznym okiem na swoją szafę stwierdzając: no nie, tego jest tu za dużo, tak się bawić nie będziemy! I dokonuje przeglądu garderoby, a to, czego już nie nosi, umie bez bólu wydać lub sprzedać. Nie to co ja - ja magazynuję ciuchy jak wiewiórka orzechy na zimę i kiedy tylko mam się czegoś pozbyć, to dostaję drgawek i nudności. A potem muszę kupować kolejne szafy i regały, a każda przeprowadzka to tak dla mnie, jak i dla mojej rodziny przedsięwzięcie na miarę wyprawy dookoła świata...
No więc Paula przygotowała taką kupkę rzeczy na wydanie, a że ja się akurat jako pierwsza na tę kupkę natknęłam, to kurtuazyjnie zapytała, czy czasem czegoś z niej bym nie chciała. Chciałam - płaszcz.
Takiego jeszcze w swojej kolekcji nie miałam!
Płaszcz jest fantastyczny. To ciuch, który nadaje się na każdą okazję - na wyjście do teatru (choć przyznam szczerze, że kiedy w minionym roku zaczęłam nadrabiać teatralne zaległości, to przeżyłam niemały szok niemalże kulturowy - ja rozumiem, że to już nie te czasy, że już nikt garsonki ani wieczorowej kreacji w takie miejsca nie przywdziewa, ale żeby do teatru w dresie? ja tam mam swoje zasady, ja się staram trzymać jako taki fason...), na spacer na miasto, do pracy, na świąteczną wizytę u rodziny...
Im jestem starsza, tym bardziej doceniam takie multifunkcyjne ubrania.
No i fantastycznie zgrywa się z kapeluszem. A jak coś pasuje do kapelusza, to znaczy, że nie mogę tego nie nosić!
Kapelusz - H&M
Płaszcz - I 5S
Choker - JubiStyl
Sweter - H&M
Rękawiczki - Reserved
Torebka - Picard (pożyczona od Moda i Takie Tam)
Tregginsy - H&M
Trzewiki - Stradivarius
ODWIEDŹCIE MNIE NA:
Pozdrawiam poniedziałkowo - Wasza Mar!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



