Chociaż (jak śpiewał Pan, za którego twórczością nie przepadam, a przecież powinnam, bo Pan z Łodzi, więc lokalny patriotyzm nakazywałby wielbić go i wychwalać) lato wybuchło z całych sił, to nie do końca mam kiedy się nim cieszyć.
Aura jest taka, że największe upały trwają do - mniej więcej - szesnastej, a kiedy wychodzę z pracy, to nad Łódź nadciągają czarne chmury i rozpętują się burze z piorunami.
Tak było i w czwartek, kiedy wybraliśmy się z Lechem na te zdjęcia - dopóki nie wsiedliśmy do tramwaju, to jeszcze jak Cię mogę.Coś się szykowało, ale miał człowiek nadzieję, że przejdzie.
Jasne...
Kiedy tylko tramwaj ruszył z naszego przystanku, to zagrzmiało, zachmurzyło się i lunęło.
Taka karma.
Widocznie to są jakieś znaki sugerujące mi, że "kariera" blogerki nie mnie jest pisana ;>
Mimo wszystko - jestem z tych zdjęć dość zadowolona, bo choć nie udało się zrobić ich tak wiele jak zwykle, to w pełni oddają urok mojego nowego, tytułowego nabytku:
Pięknej, eleganckiej bluzki z krawatowym wiązaniem.
Jak wiecie - za elegancją jako taką nie przepadam.
Chyba, że jest to elegancja na modłę męskiego stylu, nieco androgyniczna i przywodząca na myśl klimaty epok zdecydowanie minionych.
Do mojej wizji elegancji - z "bazą" składającą się z cygaretek, butów w typie mokasynów/oksfordów/creepersów, melonika i różnych modeli kamizelek - pasuje mi kilka modnych w tym sezonie wiosna/lato krojów i fasonów ubrań.
W tym właśnie wszelkie bluzki i koszule z wiązaniami przy dekolcie.
Nie mogłam więc nie pokochać tej bluzki, kiedy znalazłam ją na stronie polskiej marki odzieżowej Tessita.
Była tą, której szukałam od dłuższego czasu - luźna, dobrze wyglądająca zarówno przy wpuszczeniu jej w spodnie, jak i wypuszczeniu na wierzch, zwiewna i świetnie pasująca do kamizelki.
I krótkiej i tej nieco dłuższej.
Wszystkie warunki spełnione - nie było więc sensu zbyt długo się zastanawiać, trzeba było brać ;)
Narzekałam wtedy, że jej wiązanie w żadnym razie nie umywa się do tych, które mają "dzisiejsze" bluzki tego typu.
I wiecie co?
Kiedy ta bluzka z dzisiejszego posta przyjechała do mnie, i kiedy po starannym odprasowaniu jej rzuciłam się do wiązania na niej pięknej kokardy, to okazało się, że chyba naprawdę jestem jakaś mocno w tej materii niezdolna.
Kokarda wyglądała smętnie, w żadnym razie nie była kształtna i ładna - potwierdza się moja teoria, że z graślatością nie da się wygrać.
Nie pomogły tutoriale youtuberek, nie pomogły posty z Pinteresta - ja ładnej kokardy zawiązać, zwyczajnie, nie potrafię.
Pozostałam zatem przy wersji z wiązaniem na kształt krawata.
I wcale nie żałuję, bo z nim charakter całości jest chyba bardziej "męski", niż z kokardą ;)
Jeśli zastanawiacie się, czy w czasie burzy można zrobić zdjęcia, to niech ten wpis będzie dla Was dowodem, że jak najbardziej - pod warunkiem, że Fotograf Was nie zabije ;)
Po przyjeździe do Manufaktury liczyliśmy na to, że burza postanowi jednak minąć - nic z tych rzeczy, wcale minąć nie zamierzała.
Trzeba więc było ratować się tak, jak można było - na szczęście zabrałam ze sobą mój nowy parasol ;)
Trochę mniej zadowolony był Leszek - on musiał wychodzić spod daszków i murków, a choć próbował trzymać jednocześnie i parasol i aparat z ogromnym obiektywem, to ta sztuka nie do końca się udawała.
Wrzasków było co niemiara, ale żadne z nas (obiektyw też nie) nie ucierpiało, więc może (wbrew Lecha groźbom) nie będą to ostatnie zdjęcia na blogu ;P
Parasol - Rossmann
Melonik - Georgia May Jagger dla Reserved
Elegancka bluzka z krawatowym wiązaniem - Tessita (dostępna tu - także w innych wariantach kolorystycznych)
Krótka kamizelka - H&M
Pasek - H&M
Cygaretki - Stradivarius
Torebka - Mint&Berry (Zalando)
Creepersy - SinSay
Bardzo się cieszę, że ta wiązana piękność zawitała w mojej szafie - to kolejny ciuch spośród tych nielicznych wciąż w mojej garderobie ubrań, które bez chwili wahania będę mogła na siebie wdziać wtedy, gdy sytuacja będzie wymagała ode mnie ubrania się mniej awangardowo, a trochę bardziej typowo: z dopasowaną, czarną spódnicą (albo i z tymi samymi spodniami, ale z butami na obcasie) i z kopertówką zaprezentuje się równie uroczo.
I stylowo.
A Wy?
Ciągle macie słabość do bluzek z krawatowym wiązaniem pod szyją i uważacie je za ponadczasowy trend, czy już Wam się trochę znudziły?
Miłej, słonecznej niedzieli Wam życzę - buziaki od Mar!