Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.
Eksperyment capsule wardrobe - wersja dla przyszłej mamy.
Zobacz oryginał sob., 28/03/2015 - 21:34Zaczęło się niewinnie, natrafiłam na pewnym blogu na teksty dotyczące metody capsule wardrobe, zaintrygowana tematem przeszukałam internety, natchnęło mnie na uporządkowanie szafy i oto pierwsze efekty. Wybrałam 24 elementy z mojej garderoby (w które ciągle się mieszczę) i w kwietniu (oraz końcówce marca) zamierzam stworzyć z nich unikalne zestawy, bez powtórzeń. Wspominałam wcześniej, że do dyspozycji zostawię sobie wszystkie dodatki (buty, torebki, biżuterię) oraz okrycia wierzchnie i marynarki (i tak ich ilość pasujące na mnie zmniejsza się z każdym dniem). Czy mi się uda? Jestem dobrej myśli. Chociaż ograniczenie do 24 elementów, gdy samych par spodni mam w szafie dwa razy więcej wydaje się nie lada wyzwaniem. Popracuję nad rozwinięciem swojej kreatywności ;) Jedynym kryterium wyboru ubrań była ich wielkość. Wyciągnęłam dosłownie wszystko w czym czuję się komfortowo, nie uciska mnie z żadnej strony i nie wygląda na mnie jak po młodszej i szczuplejszej siostrze.
A oto to co znalazło się wśród moich wybrańców.
4 pary spodni ciążowych, wszystkie zakupione w outlecie, marki H&M. Czarne rurki do kostek dorwałam za 10 zł, jasno szare jeansy za 30 zł, a jeansopodobne boyfriendy i czarne ze ściągaczami nabyłam za 15 zł.
3 koszule. Wszystkie są nabytkami z SH, ta przypominająca szatę ministranta kosztowała 10 zł, biała (rozmiar 14, Marks&Spencer, kupiona z założeniem noszenia jej jako oversize) 8 zł, a blado różowa 6 zł (nabytek już z myślą o rosnącym brzuszku).
5 swetrów, w tym 2 rozpinane. Zrezygnowałam w grubaśnych swetrzysk, bo szczerze liczę na prawdziwą wiosnę i nie wierzę w przysłowie "kwiecień plecień co przeplata, trochę zimy, trochę lata". Ja zimę pożegnałam już na dobre. Ze swetrami jest o tyle fajnie, że raczej stawiam na luźne kroje, więc miałam w czym wybierać. Oprócz długiego kardigana wszystkie pochodzą z lumpeksów (9 zł, 12 zł, 15 zł, 7 zł).
2 koszulki na krótki rękaw. Nie wierzę w powrót mrozów, ale nie liczę też na upały. Więcej bluzek zostawiłam sobie na kolejne miesiące. Panda pochodzi z SH i kosztowała ok. 6 zł, białą kupiłam na jakiejś wyprzedaży za 20 zł.
3 tuniki i 3 sukienki, nie będzie chyba zaskoczeniem jeśli powiem, że wszystkie są lumpeksowymi zdobyczami. I jadąc po kolei: 12 zł, tunika COS 6 zł (miała jeszcze metkę), zdobycz mamy, ale już jej za mała, a na mój brzuch w sam raz - też z SH (w końcu mama jest taką samą lumpeksiarą jak ja, tylko nieco starszą), 12 zł Atmosphere, 14 zł George, 9 zł.
2 bluzy, 1 sweter i bawełniana bluzka z długim rękawem - to już ostatnie ubrania wybrane do mojej capsule wardrobe. Szara bluza to lumpeksowa zdobycz stara jak świat, czarna pikowana (tą pikówkę słabo na zdjęciu widać) z lokalnego sklepu (miałam wtedy wielkie parcie na cokolwiek pikowanego), kremowy sweter 15 zł i teoretycznie (tak mówi metka) ciążowa bluzka z Asos (via SH) 6 zł.
Co mogę dodać więcej, kolorystycznie jest bardzo spójnie. Jednak moja szafa to głównie beże, szarości, biel, czerń oraz pastele (tutaj tylko róż). Taki nawet minimalizm barw. Zestawy będę prezentować w systemie 7-dniowym, w międzyczasie (w zależności od mocy twórczej) zapraszam na inne posty.
Miłego wieczoru, oby był bardziej ekscytujący niż mój seans telewizyjny (ale co więcej ciężarne mogą robić :P). Buziaki :*
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



