Dziesięć Procent Bieli, Lux Aeterna & Artur Żmijewski
Zobacz oryginał sob., 26/01/2013 - 14:46
Wczoraj pojechaliśmy do CSW na wystawę Dziesięć Procent Bieli, która łączy w sobie sztukę i naukę. Przy jej tworzeniu uczestniczyli zarówno artyści, jak i naukowcy z UW. Jak możemy przeczytać w broszurze, punktem wyjścia było stworzenie eksperymentalnego zespołu filmowego składającego się z osób o odmiennych zainteresowaniach (architektura, muzyka, sztuki wizualne) oraz umożliwienie im otwartej współpracy nad wielowątkową konstrukcją z wykorzystaniem potencjału formatu filmowego. Skończona produkcja filmowa była jedynie jedną z możliwości, niekoniecznie głównym celem eksperymentu. Proces twórczej wymiany myśli artystów był dokumentowany przez naukowców i szczegółowo analizowany. Na wystawie możemy obejrzeć kalendarz zmian w pracy przy projekcie opatrzony zdjęciami, prywatne opinie twórców jak i diagramy obrazujące ilość wymienionych przez nich między sobą wiadomości. Uważam, że oglądając wystawy nie powinno się zbytnio sugerować opiniami innych tylko zobaczyć wszystko na własne oczy, do czego też Was zachęcam, jednak ten projekt zbytnio do mnie nie przemówił. Muszę jednak przyznać, że połączenie tak odmiennych od siebie dziedzin jak logiczna nauka i impresyjna sztuka jest bardzo ciekawe i sama nieraz zastanawiałam się co mogłoby z tego wyniknąć.
Poza tym obejrzeliśmy sporą wystawę Artura Żmijewskiego pośrednio związaną z jego pracą kuratorską na Biennale 2012 w Berlinie. Silnie wyczuwalne wątki polityczne, traktowanie sztuki jako narzędzia do wprowadzania zmian kulturowych, otwieranie sztuki na nowe środowiska oraz rezygnacja z artystycznej jakości na rzecz równości między twórcami (spora ilość obrazów wykonanych przez niewidomych - Na ślepo 2010). W tej wystawie największe wrażenie wywołała na mnie sala Prace wybrane 2006-2012 zawierająca serię osiemnastu filmów przedstawiających codzienne aktywności i rutynę dnia codziennego ludzi różnych zawodów; tramwajarki, sprzedawcy, operatora koparki etc.
Zdecydowanym hitem, który możemy obecnie obejrzeć w Video Room jest Lux Aeterna Huberta Czerepoka. Podczas pracy artysty w Norwegii w 2011 roku nad projektem doszło do masakry na wyspie Utoya, czego piętno mocno odcisnęło się na filmie. Czerepok tytuł film zaczerpnął od piosenki, której Anders Breivik słuchał podczas dokonywania zbrodni. Warstwę wizualną tworzą piękne krajobrazy skandynawskiej przyrody, natomiast w tle słuchamy monologu bohatera cytującego poezję romantyczną, manifesty szaleńców i masowych morderców (J. Słowackiego, A. Hitlera czy właśnie A. Breivika). Psychotyczny klimat filmu przypomina filmy propagandowe, w których heroiczna wizja natury miała dawać prawo do panowania nad nacjami całego świata. Dlatego też film ten wywiera takie ciśnienie na oglądającym, człowiek zapomina o wszystkim co zna i zaczyna powątpiewać w to co widzi, zupełnie jak w stanie upojenia alkoholowego.
Zdecydowanie polecam!







Catellan po raz kolejny :)


Miałam na sobie t-shirt od Mr. GUGU & Miss GO za pośrednictwem Conceptshop.pl, oraz czapkę od LOCAL HEROES.
FASHION-MESS FANPAGE
A teraz zupełnie z innej beczki... trochę o gotowaniu :) Przedwczoraj obejrzałam film Julie & Julia z Meryl Streep, którą uwielbiam i pomyślałam, że ja również podzielę się z Wami jednym przepisem :)
Nigdy nie lubiłam kotletów mielonych, zresztą w ogóle mięso mielone byłam w stanie przełknąć jedynie w Spaghetti. Jest to pierwszy przepis (nieco zmodyfikowany) na kotlety mielone, które mi zasmakowały.
PANIEROWANE KOTLETY MIELONE NADZIEWANE SEREM
Czubatą łyżkę tartej bułki zalewamy ciepłym mlekiem.
Drobno posiekaną cebulkę smażymy na oleju rzepakowym (polecany szczególnie, jeśli nie jemy często ryb).
Plasterki ulubionego sera (ja dałam Goudę - w kostce, na wierzch topiony) smarujemy z obu stron masłem (najlepiej min. 72%), opruszamy suszoną papryką ostrą lub słodką, jak kto lubi i opcjonalnie tartym chilli.
Rozmoczoną bułkę mieszamy z jajkiem, białkiem i naszą wcześniej usmażoną cebulką.
.Dodajemy ulubione mięso mielone i przyprawy - polecam duużo grubo pokrojonego czosnku.
Nacinamy kieszonki w kotletach, wkładamy do nich ser i panierujemy w mieszance mąki krupczatki i tartej bułki, ja dodałam również moje ulubione do panierowania drobno pokruszone płatki kukurydziane.
Kotlety smażymy na głębokim ogniu, dodajemy cebulkę do sosu (opcjonalnie, można oczywiście podawać również bez).
Przygotowujemy sos, pod koniec możemy dodać nieco drobno posiekanych pomidorów, nakładamy topiony ser, czekamy aż się rozpuści i jemy :) Polecam tradycyjnie z ziemniaczkami lub puree.
Banalnie prosty i tani przepis, ale jestem pewna, że dobrze przyprawiony zadowoli wszystkich mięsożerców i seromaniaków :)
Smacznego!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



