Lista blogów » Mademoiselle Emnilda

Dzień dobry czyli Sa-bah al-cha-jer!

Zobacz oryginał
house1.JPG


Sklepik ten w zasadzie nie wyróżniał się niczym szczególnym, jeśli porównać go do innych tego typu przybytków, znajdujących się na pewnej handlowej uliczce w Egipcie. Jak wszędzie, tak i tutaj, towar wychodził do klienta, w workach przed wejściem piętrzyły się kwiaty hibiskusa, naturalne pumeksy i inne specyfiki, w powietrzu zaś unosił aromat kadzideł i egzotycznych owoców, a sprzedawca już z z daleka nawoływał, żeby odwiedzić właśnie jego sklep. Jednak to, co przyciągnęło moją uwagę, kazało się zatrzymać, obejrzeć dokładnie witrynę, a następnie wejść do środka, były starocie* (no i twarz Hugh Laurie'go, który "firmuje" ten sklepik, nazywający się po prostu Doktor House).
......
Nieczęsto zdarza mi się wpadać podczas swoich podróży na tego typu sklepiki (w zasadzie jedynym odnotowanym w mojej pamięci jest sklep ze starzyzną w El-Jem w Tunezji, ale ceny były zaporowe), więc tym chętniej zajrzałam do środka, a tam... istny oczopląs! Serio! Nie wiedziałam na co mam patrzeć, bo cały sklep - w tym ściany i sufit - pełne były najróżniejszych przedmiotów: małych i dużych, śmiesznych, tradycyjnie islamskich, pięknych, nieużytecznych, kolorowych i kiczowatych. Po prostu raj poszukiwacza. Spędziłam tam dobre 40 minut, racząc się w międzyczasie pyszną beduińską herbatą i opowieściami właściciela, który okazał się przemiłym gościem.
......
Do sklepiku wracałam kilkukrotnie, traktując go później bardziej jako magiczną miejscówkę, w której można napić się herbaty, niż miejsce zakupów (te zrobiłam za drugim razem). Najbardziej przypadł mi do gustu właśnie - bądź co bądź - kiczowaty wystrój, który jednak tworzył fantastyczną całość, a wygodne kanapy i cudowne zapachy aromatyzowanych herbat sprawiały, że za każdym razem opuszczałam to miejsce niechętnie. Właściciel sklepu pozwolił mi również zrobić w swoim królestwie kilka zdjęć na bloga, a nawet sam się na nich pokazał :) Tak więc zostawiam Was z tymi fotografiami i mam nadzieję, że choć trochę oddadzą Wam niesamowity klimat tego miejsca.

* Egipskie przepisy celne nie pozwalają przewozić przedmiotów, które liczą sobie więcej niż 100 lat.

house2.JPG
W sklepie pełno było starych zdjęć, w pięknych ramach. Skusiłam się na jedno, przedstawiające czterech panów w fezach na głowie. Nazywam ich egipskimi wujkami, ale ciągle myślę nad imionami. Jakieś pomysły?


house3.JPG


house4.JPG


house5.JPG


house6.JPG
Świetnym pomysłem na częściową ozdobę sufitu, który podpatrzyłam u Doktora House'a jest drewniana sztukateria, która może być dodatkowo oświetlona, dzięki czemu wnętrze nabiera ciepła i charakteru.


house7.JPG


house8.JPG
Wypróbowałam większość instrumentów muzycznych, które były dostępne w sklepie. Niestety, raczej z marnym skutkiem.


house9.JPG


house10.JPG
Podstawowymi towarami sprzedawanymi w sklepie były rozmaite zioła, przyprawy, herbaty, kremy i olejki. Tych ostatnich było - tak na oko - kilkadziesiąt rodzajów: przeciwzmarszczkowe, wybielające skórę, powiększające piersi, zmniejszające fałdki na brzuchu, leczące egzemy i liszaje, zapobiegające migrenie, odstresowujące, wspomagające leczenie depresji, a także typowe olejki roślinne. Ja zaopatrzyłam się w krem do ciała z olejkiem kokosowym, który świetnie natłuszcza suchą skórę.


house11.JPG


house12.JPG

A to duma właściciela, stara francuska maszyna do wyświetlania filmów (o ile dobrze zrozumiałam).

house13.JPG


house14.JPG

Oglądanie samych tylko cudeniek umieszczonych w witrynie wystawowej zajęło mi dobrych kilka minut.

house15.JPG
Wszystkie mazidła można było przetestować przed zakupem. A o tym co kupiłam w sklepie, co w ogóle przywiozłam i lubię przywozić z podróży, napiszę w którymś z kolejnych postów. Stay tuned.
......
Gdybyście byli akurat w Sharm El-Sheikh i chcieli odwiedzić sklep Doktor House'a, podaję adres:
Nabq Bay - El Khan Mall - sklep nr 26 (uliczka naprzeciwko Hard Rock Cafe).


house16.JPG

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.