DWA NOWE TATUAŻE
Zobacz oryginał wt., 20/12/2016 - 20:22Dzień dobry! ♥
Co planowaliście zrobić tuż po ukończeniu 18 roku życia? Imprezę, którą zapamiętają wszyscy sąsiedzi, a której uczestnicy, wręcz przeciwnie, nie będą pamiętać? Podróż autostopem dookoła świata? A może robić wszystko to, na co tylko będziecie mieli ochotę? :)
Cóż… Ja, odkąd pamiętam, marzyłam o tatuażu. Nie miałam sprecyzowanych planów co do miejsca czy wzoru. Wiedziałam po prostu, że kiedyś na pewno na moim ciele zagości rysunek. Po osiemnastce zupełnie zapomniałam o swoich planach. Dopiero w lipcu 2012 roku (miałam wtedy 21 lat) zdecydowałam się po raz pierwszy odwiedzić salon tatuażu. Co mnie do tego przekonało? Tatuaż przyjaciółki. I jej zapewnienia, że aż tak bardzo nie boli, że da się przeżyć. Gdyby nie ona, pewnie do dzisiaj nie miałabym pojęcia o tym jakie to uczucie, gdy tatuażysta aplikuje tusz pod skórę. Kaś, dziękuję! ♥
Mój pierwszy tatuaż to napis na żebrach „make dreams come true” (tutaj znajdziecie zdjęcia). Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że nic się nie zmieniło – nadal jestem optymistką, która każdego dnia swoje marzenia zamienia w rzeczywistość. Tyyyyle się pozmieniało, a ja wciąż uparcie wierzę, że nie ma rzeczy niemożliwych! :)

Drugi tatuaż zagościł u mnie rok później we wrześniu. Okazało się, że to prawda – tatuaże wciągają! Tym razem padło na „never give up” (tutaj znajdziecie zdjęcia). To wyjęty fragment z tekstu piosenki 2Paca „Baby don’t cry”, a mianowicie „even when the road is hard, never give up”. Uwielbiałam i nadal uwielbiam ten kawałek, mam ogromny sentyment do niego. Ten tatuaż ma za zadanie dodawać mi sił. :)

Po czterech latach nadeszła pora na kolejne dwa. Szczerze? Miał być jeden. Planowałam serduszko zrobione z najmłodszą siostrą z okazji jej 18 urodzin. Identyczne u mnie i u niej, na nadgarstkach. Korzystając z okazji, postanowiłam zrobić jeszcze jeden tatuaż. Długo nie musiałam się zastanawiać. Padło na napis „now” w zgięciu ręki. To przekaz dla mnie, by nie odkładać niczego na później, by działać tu i teraz, nie myśleć o tym co będzie, bo najważniejsze jest to co ma miejsce teraz.





t-shirt – Adidas, spodnie – New Yorker, klapki – DeeZee, paznokcie – Glam Nail Kraków
Czy tatuaże bolą?
Owszem, bolą. Nie mogę powiedzieć, że nie, bo byłabym hipokrytką. Należy zdać sobie jednak sprawę z tego, że każdy ma inny próg bólu, natomiast z drugiej strony robienie tatuażu to wdzieranie się obcej substancji pod skórę – to dosyć inwazyjne i w efekcie tworzy ranę. Ból zależny jest od miejsca, w którym wykonywany jest tatuaż. Najbardziej boli na kościach i cienkiej skórze gdzie praktycznie nie ma grama tłuszczu. Nie jest to ból nie do wytrzymania. Robienie tatuażu jest bardziej irytujące, aniżeli bolesne. W pewnym momencie zaczyna denerwować nieustanne kłucie. Ja zaciskam zęby i daję radę. :P
Czy planuję kolejne tatuaże?
Wiem, że czyta to moja mama, więc nie powinnam tego pisać :D, ale muszę przyznać, że planuję. I to w 2017. Tym razem jednak postawię na miejsce praktycznie zupełnie niewidoczne. Marzy mi się underbust tattoo! Poniżej kilka inspiracji…

Co sądzicie o tego typu tatuażach? Macie jakieś tatuaże na swoim ciele? A może planujecie dopiero zrobić? Dajcie znać w komentarzach! :)
Buziaki! ♥

zdjęcia – Marcin, postprodukcja – ja
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



