Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.

Dlaczego media traktują SH po macoszemu?

Zobacz oryginał
Chociaż lumpeksy nie są już takim tematem tabu jak kilkanaście lat temu, ciągle pomijane są przez media, począwszy od telewizji, radia, po internet i czasopisma kobiece. Artykuły pojawiają się sporadycznie i zdecydowanie częściej dotyczą sklepów vintage, gdzie odzież używana jest starannie wyselekcjonowana (i cenowo jest porównywalnie do sieciówek). Czy naprawdę w mediach, a w szczególności magazynach dla pań, myślą, że ich głównym odbiorcą są osoby na wysokich stanowiskach, z zasobnym portfelem i co sezon wymieniające całą garderobę? Czy naprawdę redaktorki Cosmo wierzą w to, że przeciętna, poważna pracownica korporacji sięgnie po ich gazetkę, z artykułami oscylującymi ciągle wokół tych samych tematów, opierających się na badaniach amerykańskich instytutów (bo przecież tylko w Ameryce mają czas na poświęcenie się badaniom nie mogącym w żaden praktyczny sposób przysłużyć się ludzkości) i pisanych ciężką ręką, na jedno kopyto? Przyznaję, zdarza mi się raz na jakiś czas kupić jedną z poczytniejszych pozycji, zwłaszcza wtedy gdy czeka mnie jakaś podróż, a tablet z e-bookiem jak za złość zechciał się rozładować. 

Reklama dźwignią handlu, hasło znane nie tylko ekonomom, a kto jak nie nasze ukochane sieciówki, może pozwolić sobie na wyłożenie naprawdę grubej kasy na promocję w mediach? Jednak czy lumpeksy potrzebują reklamy aż na taką skalę? Jako pojedyncze firmy nie, bo mają raczej zasięg lokalny. Jednak jako całość? Śmiem twierdzić, że o wiele więcej ludzi w lumpeksach się ubiera, niż wszystkim się wydaje. Te zacne przybytki nie są tylko docelowym źródłem szaf "biednych" - a taka opinia ciągle pokutuje w naszym społeczeństwie. Wcale nie jest to też moje widzimisię oparte jedynie na urojeniach w mojej głowie. Ja to po prostu wiem, skąd? A no stąd, że pracowałam w bardzo dużym SH, osiedlowym, gdzie anonimowość między sprzedawcą a klientem nie ma racji bytu. I tak w dni dostawy jedną z pierwszych osób pod drzwiami była pani Doktor z rodziną, położne, nauczycielki, emerytki, oczywiście handlarze, no może prezydenta miasta zabrakło, ale przekrój bardzo szeroki.  A popołudniami odwiedzali nas "poszkodowani" czyli Ci, którzy pracują w czasie otwarcia - panie urzędniczki, panie z bankowości itd. Po prostu nie można generalizować, lumpeksy odwiedzane są nie tylko przez tych zarabiających najmniej.

Także za artykułami w mediach idą pieniądze, i to nie małe. Niestety jeżeli już gdzieś pojawi się wzmianka bądź materiał telewizyjny, często przygotowany jest niedbale, bez jakiegokolwiek przygotowania, którego autorem często jest osoba, która swoją wiedzę opiera na informacjach z forów internetowych i miejskich legendach. Zdecydowanie dobre, zachęcające opinie przegrywają z tymi niepopartymi praktyczną wiedzą. 

Czy SH potrzebują tego rodzaju reklamy? Myślę, że i bez tego świetnie sobie radzą, jednak media, które kreują się na podmioty opiniotwórcze, powinny poświęcić im nieco więcej uwagi, szczególnie teraz gdy konsumpcjonizm przegrywa z minimalizmem, wszędzie trąbi się o tym, że powinniśmy oszczędzać, jakość ubrań drastycznie spada, a ceny z kolei rosną w zatrważającym tempie. Powinny przekonać, że SH może być znakomitą alternatywą, nie tylko dla portfela, ale także dla zachowania różnorodności w ulicznej modzie, która zanika.

Jedynym źródłem niejako również pretendującym do bycia częścią mediów, które dostrzega potencjał lumpeksów i nie wstydzi się o tym mówić, jesteśmy my, blogerki. Ile jest blogów, na których dziewczyny opierają się na zakupach w SH? Zapewne nieskończenie wiele. Począwszy od tych niszowych (jak mój), do dziewczyn które przekuły swoje hobby w medialny sukces. Nie ukrywam, że bardzo imponują mi Cajmel i Jestem Kasia, które ciągle wyszukują lumpeksowe perełki, mimo swego rodzaju sławy jaką zdobyły.

Chociaż może czasami lepiej, że SH ciągle mają przeciwników oraz osoby, które z jakiś nie wyjaśnionych przyczyn je po prostu ignoują ;) Przecież gdybyśmy wszyscy je kochali przynajmniej w połowie tak mocno jak ja, jak duża byłaby konkurencja? I o wiele mniej fajnych ciuchów dla mnie :D.

Mąż znowu chodzi w drugą zmianę, więc radź sobie ze zdjęciami babo sama ;) Nawet lustra obecnie w domu nie mam żeby się w całej okazałości pokazać, czy remonty zawsze trwają dłużej niż się zakłada? Miłego popołudnia :)

1.jpg

2.jpg

3.jpg

4.jpg

5.jpg

6.jpg

Torebka SH Miss Selfridge 25 zł (z metką)
Żakiet SH 10 zł
Buty Lidl 25 zł
Spodnie outlet H&M 30 zł
Koszula SH - własność mamy, pożyczona na ciążę ;)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.