Lista blogów » Corba Style

Dieta - efekty po 11 miesiącach odchudzania

Zobacz oryginał
dieta04.JPG

21 października byłam na wizycie u dietetyka Natur House. Zapisałam się mailowo na bezpłatną konsultację (pisałam o niej na facebooku tutaj). Wiadomo, że to spotkanie miało mnie zachęcić do odchudzania się według ich (kosztownych) metod więc nie dowiedziałam się zbyt wiele o odżywianiu. Wyniosłam jednak z tego spotkania bardzo cenną wiedzę. Po pierwsze do mojej idealnej wagi na tamten dzień brakowało mi około 12 kilogramów. Z czego jedynie 5,5kg to nadmiar tłuszczu, a większość jednak woda. Co prawda wiedziałam, że moje leczenie hormonalne ma wpływ na spowolnienie procesu zrzucania kilogramów, ale nie spodziewałam się, że aż tak. Postanowiłam przy następnej wizycie u ginekologa zapytać co mogę z tym zrobić. Czy te wszystkie reklamowane tabletki naprawdę działają?
Dodatkowo zgodnie z zaleceniem pani dietetyk wróciłam do picia minimum 1,5 litra wody dziennie bo zrobiło się z tym krucho. Gdy już nie byłam na Diecie 3D Chili to przestałam przestrzegać szklanki wody do każdego posiłku. Poza tym zrobiło się zimno, już nie chce się tak pić jak w sierpniu :)
Teraz będę tego pilnować bo zatrzymywanie wody na poziomie 6,8kg to bardzo dużo.

Z innych ważnych wydarzeń ostatnich tygodni... byłam u lekarza i dowiedziałam się, że moje wyniki są już w normie. To była dla mnie wspaniała wiadomość. Popłakałam się :)
Z ciekawości przejrzałam swoje dokumenty, wyniki, wypisy ze szpitala. Faktycznie widać, że hormony mi się uspokoiły i wszystko idzie ku dobremu. To dla mnie bardzo ważne bo planujemy w przyszłości dzieci i dla nas obojga (dla mnie i narzeczonego) rodzina jest ważna. Niestety teraz tym bardziej nie mogę przerwać leczenia co ma znaczący wpływ na moje odchudzanie i zatrzymywanie wody, o którym pisałam powyżej.

29 listopada po trzech miesiącach stabilizacji wagi zaczęłam kolejny etap odchudzania. Znalazłam ciekawego bloga z przepisami, do których dopisana jest zawsze wartość kaloryczna. Przepisy połączone są w dzienne jadłospisy. Autorka w ciągu 6 miesięcy schudła 13 kilogramów. To wartość podobna do mnie. W sierpniu po prawie 8 miesiącach było to u mnie 12,7kg i tak niestety zostało :(
Już wiem, że mojego założenia nie zrealizuję w tym roku. Dieta, na której jestem też nie jest zbyt drastyczna więc nie spodziewam się, że w momencie przymiarki sukni ślubnej będę już miała idealną wagę. 1800 kcal to dużo w porównaniu z dietą 3D Chili, na której byłam. Mam nadzieję, że w ogóle będzie widać jakieś efekty. Mam zresztą zamiar nadal ograniczać jednak trochę te jadłospisy do 1500 kcal. Najbardziej podobają mi się obiady, które są niskokaloryczną wersją popularnych dań np. krokietów czy gołąbków. Jeśli ktoś jest zainteresowany to podam adres do bloga z tą dietą.
W pierwszym tygodniu schudłam 1,5kg :)
Ważne, że coś się ruszyło. Za miesiąc minie rok odkąd postanowiłam się zdrowo odżywiać i w końcu jakoś wyglądać :) Do ślubu 250 dni. Dam radę!

Jeśli chodzi o ćwiczenia to staram się wykonywać je 4 razy w tygodniu po minimum 45 minut i po pierwszej części ogólnej skupiam się na udach, przez które nadal noszę spodnie 42 choć górę już 38/40. Najbardziej denerwują mnie komentarze bliskich, które choć z założenia mają niby podkreślać to jak fajnie schudłam, ale dają odwrotny efekt. Na przykład mój tata mówiący "jak tak dalej pójdzie to cię wiatr zdmuchnie, albo wpadniesz do studzienki" albo Iwona sama ważąca 57kg z pytaniem "ty na tym ślubie to chcesz jak zapałka wyglądać?". Dlaczego oni mi to robią? Ludzie, nadal ważę ponad 70kg! Po co te głupie komentarze?

Obecnie :
- od początku roku schudłam 14,4kg
- do zamierzonego efektu brakuje 3kg
- do idealnej wagi brakuje 9kg

14kg.jpg

Teraz czeka mnie największe wyzwanie : jak przeżyć Święta na diecie?
Uwielbiam wigilijne dania. Jeśli chcę wszystkiego spróbować to na pewno rano czeka mnie dłuższy trening :) Za obiadem w Święta już tak nie przepadam - mama robi kaczkę w żurawinie. Pułapką jednak mogą okazać się słodycze, których nagle magicznie jest pod dostatkiem i gdzie nie spojrzysz tam leży jakiś piernik czy cukierek :)
Dwa dni później urodziny Iwony, a potem Sylwester czyli kolejne pułapki. Dlatego chcę jak najwięcej zrzucić do tego czasu. 11 stycznia jadę mierzyć suknię ślubną i choć koleżanka uspokoiła mnie, że potem przy każdej przymiarce mogą ją zwęzić to jednak przy tym pierwszym mierzeniu chciałabym się w nią w ogóle zmieścić. Nic nie przeraża mnie tak jak wizja, że się nie dopinam. Tak, wiem, że są wiązane na gorset :P

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.