Lista blogów » Różnotematycznie.
CZEGO NIE POWINNIŚMY JEŚĆ NA ŚNIADANIE?
Zobacz oryginał wt., 21/07/2015 - 21:06Hej!
"Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia" - tę maksymę powtarzają nam od lat wszyscy - rodzice, dziadkowie, dietetycy. Może nawet zbyt często się to słyszy - ale to chyba dobrze, bo wielu z nas niestety zapomina o tak ważnej rzeczy... Żyjemy w biegu, więc zamiast zrobić śniadanie samemu - jemy na mieście. Często niezbyt zdrowe rzeczy. Kobiety, które się odchudzają, często pomijają je celowo - bo "zjedzą mniej". To duży błąd - prawda jest wręcz odwrotna. Śniadanie dodaje nam energii na cały dzień, podkręca metabolizm, przygotowuje organizm do działania i "nastawia" go na odpowiednie obroty. Bez śniadania jesteśmy ospali, pozbawieni sił, osłabieni, a po pewnym czasie - ciągle głodni. A to kończy się często wieczornymi napadami na kuchnię. Samo śniadanie to jedno - ważne jest także to, co jemy. Dziś będzie o tym, jakich produktów powinniśmy unikać, przygotowując zdrowe śniadanie.
1. SKLEPOWE MUSLI/SŁODKIE PŁATKI ŚNIADANIOWE. W sklepach często spotykamy się z tzw. "granolą" czy mieszankami płatków z rodzynkami, suszonymi bananami. Jako, że sformułowanie "musli" często kojarzy się z czymś zdrowym - kupujemy, przekonani, że są idealnym produktem na śniadanie. Nic bardziej mylnego. Gotowe musli i słodkie płatki śniadaniowe zawierają nawet 30% cukru! Są więc nie tylko bombą kaloryczną, ale także szybko podnoszą poziom glukozy we krwi, który równie szybko spada. I szybko na nowo robimy się głodni, a przecież nie o to chodzi, prawda? Pamietajcie, że cukier moze występować w różnej postaci - najczęściej syropu glukozowo-fruktozowego, który jest jeszcze gorszy, niż "zwykły" cukier. Co w zamian: owsianka z owocami, orzechami czy ziarnami - nasyci nas na dłużej i doda dużo energii.
2. PĄCZKI I DROŻDŻÓWKI. Jest wiele osób, które tłusty czwartek robią sobie praktycznie codziennie. No dobra, pączki i drożdżówki są pyszne, ale niekoniecznie zdrowe. Nie posiadają one praktycznie żadnych właściwości odżywczych. Zawierają bardzo dużo cukru - i podobnie, jak w przypadku musli, duże wahania poziomu glukozy we krwi powodują szybkie uczucie głodu. Pączki i drożdżówki są też bardzo kaloryczne - oprócz cukru, pączki mają w sobie ogromne ilości tłuszczu, co wynika oczywiście z zanurzeniowego smażenia.
3. OWOCOWE JOGURTY. Wśród wielu osób cały czas panuje przekonanie, że owocowe jogurty są zdrowymi, lekkimi produktami - i oczywiście nietuczącymi. Niestety, kiedy zajrzymy do składu, wcale nie jest tak różowo. Sprawa znowu krąży wokół... cukru. W jednym 150-gramowym kubeczku znajdować się mogą nawet 3-4 łyżeczki! Cukier to jedno. Niektóre produkty raczą nas także sztucznymi syropami, a te light - słodzikami, które mogą być jeszcze bardziej szkodliwe. Przy tych ostatnich trzeba jeszcze pamiętać, że brak tłuszczu oznacza dodatek sztucznych zagęszczaczy, taki produkt nie dostarczy nam też witamin rozpuszczalnych w tłuszczach. I jeszcze jedno. Sama "owocowość" tych jogurtów bierze się z... aromatów i substancji zapachowych. A jeśli pojawią się kawałki owoców, to w ilości max. 1%. I wiem z doświadczenia (sama tak miałam), że tych kawałków dzieci nie lubią... Co w zamian: jogurt naturalny z owocami własnoręczne zebranymi/kupionymi :)
4. BABECZKI. Zwłaszcza te z "gotowców", łatwo dostępnych w marketach. Prawdę mówiąc, sama nie bardzo wiem, dlaczego ludzie jedzą akurat babeczki /muffinki na śniadanie. Oczywiste jest przecież, że nie wniosą do organizmu nic, czego ten by potrzebował... Pełne są białej mąki, tłuszczu (zazwyczaj utwardzonego roślinnego, tak więc - tłuszcze trans, witajcie!), cukru i oczywiście kalorii. Jedna babeczka (zależnie od dodatków) może mieć nawet 250-270 kcal - to równowartość jednego pączka (o którym mowa była wyżej). Doliczmy jeszcze bitą śmietanę, posypkę itp - a także to, że zwykle za jedną babeczką idą kolejne...
5. SŁODKIE ROGALIKI. Tak, te typu 7day's. Wybaczcie, że przytaczam tu nazwę. W reklamach figuruje jako "zastępca drożdżówki". Śmiechłam, gdy usłyszałam :D drożdżówki co prawda nie są najlepszym wyborem z rana, ale jeśli macie do wyboru rogalik albo drożdżówkę - wybierzcie jednak tę drugą. Obliczyłam, że 1 rogalik to 368 kcal. A wiemy, że jednym się ciężko najeść... Jest on pełen tłuszczu (także utwardzonego), cukru, syropu glukozowo-fruktozowego, dodatków strukturalnych, zagęszczających, konserwantów.... Ble. Nie jedzcie i nie kupujcie dzieciom, nie warto.
6. BIAŁE PIECZYWO - oczywiście, nie otrujemy się od niego, bo jemy je od lat - nie dajmy się zwariować. A jednak jesli możecie, wybierzcie pełnoziarniste. Ma niższy indeks glikemiczny, jest bardziej sycące i dostarczy nam wielu składników odżywczych, witamin z grupy B i błonnika. Pełnoziarniste, nie wieloziarniste - bo wieloziarniste to zwykle po prostu białe białe z dodatkiem różnych ziaren. Pełnoziarniste oznacza, że zostało zrobione z mąki z pełnego ziarna, nie pozbawionego łuski :)
7. PRODUKTY INSTANT - czyli makarony czy owsianki błyskawiczne. Nie są one sprzymierzeńcem utrzymania zdrowej sylwetki, a już na pewno nie odchudzania. Nie dodają też energii. Makarony instant, czyli popularne zupki chińskie, są według wielu osób pyszne. Nie są jednak zbyt zdrowe - praktycznie to sama mąka pszenna z dodatkiem przypraw i zalana wodą. Lepiej zastąpić je makaronem pełnoziarnistym, który możemy przecież przygotować na tysiąc sposobów. Zamiast owsianki błyskawicznej lepiej natomiast zjeść przygotowaną samemu - z dodatkiem owoców, nasion chia i innych zdrowych smakołyków :)
2. PĄCZKI I DROŻDŻÓWKI. Jest wiele osób, które tłusty czwartek robią sobie praktycznie codziennie. No dobra, pączki i drożdżówki są pyszne, ale niekoniecznie zdrowe. Nie posiadają one praktycznie żadnych właściwości odżywczych. Zawierają bardzo dużo cukru - i podobnie, jak w przypadku musli, duże wahania poziomu glukozy we krwi powodują szybkie uczucie głodu. Pączki i drożdżówki są też bardzo kaloryczne - oprócz cukru, pączki mają w sobie ogromne ilości tłuszczu, co wynika oczywiście z zanurzeniowego smażenia.
3. OWOCOWE JOGURTY. Wśród wielu osób cały czas panuje przekonanie, że owocowe jogurty są zdrowymi, lekkimi produktami - i oczywiście nietuczącymi. Niestety, kiedy zajrzymy do składu, wcale nie jest tak różowo. Sprawa znowu krąży wokół... cukru. W jednym 150-gramowym kubeczku znajdować się mogą nawet 3-4 łyżeczki! Cukier to jedno. Niektóre produkty raczą nas także sztucznymi syropami, a te light - słodzikami, które mogą być jeszcze bardziej szkodliwe. Przy tych ostatnich trzeba jeszcze pamiętać, że brak tłuszczu oznacza dodatek sztucznych zagęszczaczy, taki produkt nie dostarczy nam też witamin rozpuszczalnych w tłuszczach. I jeszcze jedno. Sama "owocowość" tych jogurtów bierze się z... aromatów i substancji zapachowych. A jeśli pojawią się kawałki owoców, to w ilości max. 1%. I wiem z doświadczenia (sama tak miałam), że tych kawałków dzieci nie lubią... Co w zamian: jogurt naturalny z owocami własnoręczne zebranymi/kupionymi :)
4. BABECZKI. Zwłaszcza te z "gotowców", łatwo dostępnych w marketach. Prawdę mówiąc, sama nie bardzo wiem, dlaczego ludzie jedzą akurat babeczki /muffinki na śniadanie. Oczywiste jest przecież, że nie wniosą do organizmu nic, czego ten by potrzebował... Pełne są białej mąki, tłuszczu (zazwyczaj utwardzonego roślinnego, tak więc - tłuszcze trans, witajcie!), cukru i oczywiście kalorii. Jedna babeczka (zależnie od dodatków) może mieć nawet 250-270 kcal - to równowartość jednego pączka (o którym mowa była wyżej). Doliczmy jeszcze bitą śmietanę, posypkę itp - a także to, że zwykle za jedną babeczką idą kolejne...
5. SŁODKIE ROGALIKI. Tak, te typu 7day's. Wybaczcie, że przytaczam tu nazwę. W reklamach figuruje jako "zastępca drożdżówki". Śmiechłam, gdy usłyszałam :D drożdżówki co prawda nie są najlepszym wyborem z rana, ale jeśli macie do wyboru rogalik albo drożdżówkę - wybierzcie jednak tę drugą. Obliczyłam, że 1 rogalik to 368 kcal. A wiemy, że jednym się ciężko najeść... Jest on pełen tłuszczu (także utwardzonego), cukru, syropu glukozowo-fruktozowego, dodatków strukturalnych, zagęszczających, konserwantów.... Ble. Nie jedzcie i nie kupujcie dzieciom, nie warto.
6. BIAŁE PIECZYWO - oczywiście, nie otrujemy się od niego, bo jemy je od lat - nie dajmy się zwariować. A jednak jesli możecie, wybierzcie pełnoziarniste. Ma niższy indeks glikemiczny, jest bardziej sycące i dostarczy nam wielu składników odżywczych, witamin z grupy B i błonnika. Pełnoziarniste, nie wieloziarniste - bo wieloziarniste to zwykle po prostu białe białe z dodatkiem różnych ziaren. Pełnoziarniste oznacza, że zostało zrobione z mąki z pełnego ziarna, nie pozbawionego łuski :)
7. PRODUKTY INSTANT - czyli makarony czy owsianki błyskawiczne. Nie są one sprzymierzeńcem utrzymania zdrowej sylwetki, a już na pewno nie odchudzania. Nie dodają też energii. Makarony instant, czyli popularne zupki chińskie, są według wielu osób pyszne. Nie są jednak zbyt zdrowe - praktycznie to sama mąka pszenna z dodatkiem przypraw i zalana wodą. Lepiej zastąpić je makaronem pełnoziarnistym, który możemy przecież przygotować na tysiąc sposobów. Zamiast owsianki błyskawicznej lepiej natomiast zjeść przygotowaną samemu - z dodatkiem owoców, nasion chia i innych zdrowych smakołyków :)
To moje spostrzeżenia. Co dopisalibyście jeszcze do mojej listy?
Buziaki,
Buziaki,
Kats.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




