Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.

Czego nauczyło mnie blogowanie i obserwacja innych blogów.

Zobacz oryginał
Bloga prowadzę z różną intensywnością od 2012 roku. W międzyczasie przejrzałam setki, jak nie tysiące innych blogów modowych/szafiarskich, zwał jak zwał. Niektóre śledzę nieprzerwanie od kilku lat, inne poznaję dopiero teraz. 
Kiedy byłam tylko biernym obserwatorem, mocno inspirowałam się wyglądem innych dziewczyn. Zauważyłam fajną stylizację z białą marynarką - musiałam taką mieć w swojej szafie, maszyna się kręciła, garderoba zapełniała a portfel pustoszał (tak ciągle kupowałam w SH, jednak bez jakiegokolwiek pomyślunku i cierpliwości). Najgorsze w tym wszystkim było to, że blogerki pokazywały ciągle nowe rzeczy, więc i ja ciągle do mojej listy dodawałam kolejne pozycje. Ot taka tam fascynacja. Zatraciłam poczucie własnego stylu, ślepo podążałam za tym co modne, trendy i co mają dziewczyny. Wszyscy mają? I ja muszę mieć. 
Skutki mojej godnej pożałowania postawy? Szafa zapchana do granic możliwości, ubraniami słabej jakości, rzeczami nie pasującymi ani do mojego typu urody, ani do mojej osobowości, ani samymi do siebie.

W końcu także postanowiłam założyć bloga. Oczywiście przez pierwsze kilkanaście miesięcy liczba odwiedzających była tak znikoma, że chyba każdy na moim miejscu rzucił by to i poszedł w pierony, ale ja to polubiłam. Ot tak po prostu. Powiem Wam, że bardzo się cieszę, że nie zaniechałam tego "przedsięwzięcia", bo wbrew pozorom pomogło to i mnie i mojej garderobie. Jak to możliwe? Chyba właśnie dlatego, że główną ideą było, jest i będzie pokazanie, że second-hand'y są znakomitą alternatywą dla sieciówek, a ubierając się w nich nie będziemy wyglądać jak ciotki-klotki sprzed dekady.

Przechodząc do sedna, czego się właściwie nauczyłam?

Zdjęcie prawdę Ci powie! Oj tak. Mam pomysł jak się ubrać, przed lustrem wydaje mi się, że wyglądam w miarę przyzwoicie. Robię zdjęcie. Wstawiam na bloga. Okraszam tekstem. Do postu wracam po jakimś czasie, a w głowie pojawia się pytanie "jak ja mogłam się tak ubrać". I wcale nie musiałam się cofać rok, dwa lata wstecz. Czasami wystarczy fota sprzed miesiąca.  Ale, ale. Człowiek uczy się na błędach ;)

Zawsze wyglądaj tak, jakbyś miała robić zdjęcia na bloga. Wiem, że niektóre blogerki przebierają się do zdjęć. No cóż, to po prostu widać. Ja miałam taką sytuację, że nie zawsze miałam czas i odpowiednie miejsce na cyknięcie głupiej samojebki. Zdarzało się, że czas był, ale ja w swoim odczuciu wyglądałam nijako. Dlatego teraz w co bym się nie ubrała, chciałabym dobrze wyglądać i nie wstydzić się pokazać szerszej publiczności. Zresztą to chyba normalne, że codziennie chcę prezentować się ładnie i przyzwoicie, oczywiście w moim subiektywnym odczuciu.

Słuchaj dobrych rad innych blogerek. Lubię poczytać dobry tekst. Niekoniecznie odnoszący się do zdjęć (przecież widzę, że ktoś ma na sobie białą bluzkę, jeansy i pikowaną kurtkę), z reguły wiem także jaki jest obecny stan pogodowy (mam okna). Chętniej wracam na blogi gdzie dziewczyny mają coś ciekawego do powiedzenia, potrafią przyciągnąć swoją pisaniną. Dzięki takim blogom poznałam swój typ kolorystyczny, dowiedziałam się co to capsule wardrobe, przeczytałam fajną książkę lub obejrzałam dobry film. Co więcej nauczyłam się jak konturować twarz, jak dbać o włosy czy jak podkreślić brwi.

Systematyczność i organizacja jest kluczem do sukcesu. Dla mnie sukcesem już jest to, że ktoś chce tutaj powrócić i zapoznać się z moim punktem widzenia. Bardzo było mi miło kiedy przy dłuższych nieobecnościach pojawiało się zapytanie w komentarzu o to czy przestaję pisać. To mnie bardzo motywowało do kolejnych postów. Oczywiście teraz mam sporo wolnego czasu i mogę dodawać posty regularnie, ale nie zamierzam przestawać gdy tego czasu zabraknie, tylko lepiej zorganizować sobie nadchodzące dni.

Twoja szafa i Ty macie stanowić jedność. Odkryłam, że dla mnie w blogowaniu nie chodzi o to, żeby pokazać to co najmodniejsze, to co aktualnie jest na topie, tylko to, co jest cząstką mnie. Pokazujemy siebie, swój styl i swoje ubrania. Ubrania które na prawdę lubimy, których nie będziemy się chcieli pozbyć zaraz po sesji (chyba, że zdjęcie zawyrokuje inaczej, cóż zdarza się, że coś się nam podoba, ale niekoniecznie okaże się kompatybilne z naszym ciałem).

Być może napisałabym więcej, ale muszę wstawić ziemniaki ;)

Blogowanie przyniosło mi wiele korzyści (oprócz materialnych, ale akurat nie dlatego powstał mój blog, swoją drogą, nie widziałam, żeby ktoś podejmował współpracę z lumpeksami :D). 

Koniec przynudzania, jeszcze tylko parę fotek ;)

IMG_0624.JPG


IMG_0625.JPG


IMG_0627.JPG


IMG_0629.JPG


IMG_0633.JPG


IMG_0637.JPG


IMG_0630.JPG

Mąż tak szybko pstrykał zdjęcia, że nie zdążyłam się nawet odwrócić. Śpieszył się skubany, żeby tylko swoje odbębnić, żeby baba mu na wieczór nie narzekała :)

Buty SH Richmond 20 zł
Spodnie outlet H&M 30 zł
Bluzka SH no name 10 zł
Chusta SH no name 15 zł
Torebka SH 18 zł
Sweter outlet Vila 35 zł
Trencz outlet H&M 27 zł

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.