Lista blogów » Lumpexoholiczka

Cześć 2014!

Zobacz oryginał


Nigdy nie tworzyłam list z noworocznymi postanowieniami, a jeśli już się zdarzyły, na pewno nie traktowałam ich serio. I pewnie były to bardziej założenia w stylu od Nowego Roku nie będę przeklinać albo w weekendy będę wstawać o 8.00, czyli bezsensowne. Nieosiągalne tudzież skopiowane. Po prostu głupie. 

Długo się zastanawiałam, czy stworzenie poniższej listy ma jakikolwiek sens. Czy nie będzie strzałem w kolano i zamiast przybliżyć mnie do realizacji planów, stanie się sromotną klęską, niewypałem... Jednak ponieważ ostatnio do zimowego płaszcza przyczepiło mi się paskudne poczucie rozprzężenia, postanowiłam przywołać się do porządku i spisać kłębiące się z tyłu głowy plany / marzenia. Po co? No jak to! Słowo pisane - zwłaszcza w Internecie - ma porażającą moc. Mocno w to wierzę. Wierzę, że układa, że segreguje, że pomaga najpierw w krystalizowaniu, potem w materializowaniu - myśli.

A to czy się uda...
Sprawdzę - za rok.

230428_411335428928341_466809735_n.jpg


 
  • Wdrapać się na nowy szczyt - wakacyjne wojaże obudziły głód wędrówki. Byle dalej. Byle wyżej. Chcę więcej.
  • Pojechać do kraju, w którym jeszcze nigdy nie byłam.
  • Złapać balans - głównie między tym, co oddziela cienki ekran laptopa.  
  • Spędzać więcej czasu z przyjaciółmi. 
  • Więcej tworzyć - problem tkwi nie w braku pomysłów, bo tych rzeczywistość podsuwa każdego dnia nieprzyzwoicie dużą ilość, ale w przeniesieniu ich z głowy na papier - czy to prawdziwy, czy wirtualny. To z jednej strony, a z drugiej, zbyt łatwo się rozpraszam. Bezlitosny czytnik RSS nie daje spokoju i zamiast skupić się na tym, co sama chcę przekazać, poddaje się twórczości... innych. Czas to zmienić. 
  • Wrócić do Portugalii i napić się Porto w Porto.
  • Niczego nie żałować i mądrze wybierać - jeden banał musi być. 
  • Częściej robić zdjęcia.
  • Regularniej biegać - zima łaskawa jest, więc so far, so good :)
  • Wystąpić przed dużą grupą osób... i się nie zbłaźnić - to w ramach pokonania konsternacji, która dopada mnie przy publicznych wystąpieniach. Pozwólcie, że nie rozwinę tematu.  
  • Spróbować swoich sił na desce surfingowej - albo innym tego typu diabelstwie.  
  • Kupić mieszkanie w Warszawie  - a co! 
  • Zjeść coś, czego jeszcze nigdy nie próbowałam - np. anona, najlepiej w pakiecie z espadą i pieczonym bananem oraz ponchą na popitkę.Tak jest Madero, też mi się marzysz.  
  • Obronić się - czas najwyższy. 
  • Częściej chodzić do kina / teatru / na wystawy / koncerty.
  • Odwiedzić przyjaciółkę w Londynie - i przy okazji odwiedzić Londyn.
  • Zjechać jakąś wyspę wzdłuż i wszerz - nie można bezkarnie obejrzeć Thelmy i Louise R. Scott'a, Easy Ridera D. Hoppera czy bardziej współczesnego On the road W. Sallesa, i nie marzyć o tym, żeby iść tam gdzie nogi (a jeszcze lepiej koła) poniosą. Impulsywnie. Bez celu. Bez planu. Będąc jednocześnie wszędzie i nigdzie. Jakby jutro miało nie nadejść... Ok, przyznaję, może wyspa nie jest najlepszym rozwiązaniem na jazdę donikąd, ale na trip starym cadillakiem po bezkresnych stepach Ameryki jeszcze przyjdzie czas.    
  • Pojechać na kilkudniowy festiwal - no dobra, może być weekend i nie mówię, że to ma być zaraz od razu jakaś Coachella, ale taki Wooodstock czy Opener... będę w pełni usatysfakcjonowana.
  • Założyć konto na jakiejś stronie couchsurfingowej - ha! ale to nie wszystko, przede wszystkim zaprosić i być zaproszoną.
  • Blogować - w taki sposób, żeby za rok o tej samej porze móc poklepać się po ramieniu i powiedzieć Dobra robota. 
  • Częściej się uśmiechać!


    Najlepszego w Nowym Roku!

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.