Lista blogów » Neonowa Strzała

counting stars

Zobacz oryginał
DSC_0026%2BNS.jpg
DSC_0145%2BNS.jpg
DSC_0238%2BNS.jpg
DSC_0437%2BNS.jpg
DSC_0472%2BNS.jpg
DSC_0527%2BNS.jpg
 sukienka Mango | spodnie New Yorker | narzutka SoSimply | płaszcz House | torebka Paulina Schaedel | buty Pimkie | bransoletki Front Row Shop, Pandora

zdjęcia: Flawless 

Grubsza o 5 kilo i już tęskniąca za sylwetką sprzed świąt, siadam do pisania tekstu. Jako, że jest to pierwszy wpis, w którym występuje sukienka w gwiazdki, będzie o tym, jak moje myślenie o tym wzorze uległo zmianie po latach i kto w dużej mierze przyczynił się do tego ;)
Gimnazjum. Czasy emo. Ciemne spodnie, ciemna koszulka, ciemna bluza z kapturem, ciemne spodnie i najlepiej do tego glany, albo chociaż trampki. Oczywiście ciemne, to jak najlepiej czarne. Do tego krata, paski albo właśnie gwiazdki. Nie obeszłoby się bez czarnego lakieru do paznokci, z chęcią czarnych oczu, gdyby tylko dyrektorka za kudły nie wywalała ze szkoły, a rodzice nie dawali szlaban na telefon. Ach, zapomniałam o jeszcze kilku atrybutach, oczywiście czapeczka z daszkiem, grzywa na bok, plecak albo torba naparzająca po dupsku przy każdym kroku i deseczka. I jest gites. Też macie taki obraz w głowie młodzieży za czasów końca podstawówki i tych trzech lat gimnazjum? Ja mam, choć sama, od wszystkiego co powyżej napisałam, stroniłam. Ok, może poza czarnym lakierem do paznokci (ten do dziś uwielbiam) i deskorolką (zimową wersję tego sprzętu wolę znacznie bardziej, dobra, KOCHAM snowboard!!!). Nadzieja, że nauczę się jeździć na deskorolce, i że dzięki temu będę super fajna, oczywiście była. Szybko jednak zapał do nauki się wyczerpał, a po pewnym czasie samochód okazał się jednak praktyczniejszy (i też ma 4 kółka). Wyżej wymienione gwiazdki za to uważałam za kwintesencję emo. Po prostu emo bez GWIAZDEK, czarni i pasków nie istniało. To przekonanie można powiedzieć, że nawet zakorzeniło się w mojej głowie. Później doszły do tego gwiazdkowe tatuaże, jednak to już czasy liceum i myślę, że może to już nie oznaka emo, a zwyczajnie miały mówić, że jest się cool. Na tyle cool,  że z czasem tak się przejadły, że nawet co poniektórzy właściciele owych tatuaży, mają ich dość i głowią się każdego dnia co z nimi począć (żeby nie było, mi one nie przeszkadzają, w końcu osobiście takiej pieczątki na ciele nie mam, a patrzy się miło :D).
Minęło dobrych parę lat, aż sama zaczęłam jarać się gwiazdkami do tego stopnia, że pewnie nawet dzieci z podstawówki nie podzielają mego entuzjazmu. Tatuażu nie mam zamiaru sobie zrobić, ale ubrania w gwiazdki powoli zaczęłam kolekcjonować. Od pierwszego wejrzenia spodnie w gwiazdki (zdjęcie poniżej) zrobiły na mnie tak ogromne wrażenie, że cała kolekcja Matthew Williamson'a na jesień-zimę 2014/15, w moich oczach jest idealna. Później swoje 3 grosze dorzuciła Anna Kuczyńska pokazem "Lava" i było wiadomo, że gwiazdki jesienią i zimą (a może i dłużej!) będą moją ogromną miłością. W ręce wpadła mi bluzka o tym motywie (na dniach na blogu), później sukienka z tego wpisu i teraz bujam sobie w obłokach, pfff co ja gadam, odkrywam gwiezdną galaktykę :D

page.jpg
zdjęcia pochodzą ze strony elle.pl; kolekcja Matthew Williamson jesień-zima 2014-15

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.