Lista blogów » Paulijaszyje

Co w Berlinie piszczy?

Zobacz oryginał
Napisała: Alicja

W czasach, w których mamy dostęp do mnóstwa przewodników, nawet najbardziej specjalistycznych, trudno jest pisać o jakimś mieście, a jeszcze trudniej jest pisać o stolicy obcego kraju. Dlatego ja ze swojego wyjazdu do Berlina postarałam się wysupłać nie to, co mogłoby się w takich poradnikach znaleźć, ale to, co oko amatora zdołało tam zaobserwować i szczerze, choć subiektywnie, odnotować.

collage_20140901134950448.jpg



Nie mam odwagi nazwać się miłośniczką sztuki, z pewnością jest milion osób, które bardziej zasługują na ten tytuł. Jednak nie da się ukryć, że wielu z nas potrafią zauroczyć widoki przyjemne dla oka. Jednym z nich są berlińskie niedźwiedzie. Znamy je z herbu miasta, chociaż bardziej dają się zaprzyjaźnić jako nieodłączny element ulic. Można je dostrzec wśród ludzi maszerujących z otwartą butelką piwa (picie na ulicach Berlina jest dozwolone), przed witrynami sklepowymi czy wewnątrz niektórych obiektów handlowych. Nie same figury zwierząt są istotne, ale to, co zastępuje ich sierść - wszelkiego rodzaju malowidła. Od misiów ubranych w garnitury, aż po reprodukcje obrazów Picassa. Mamy więc szeroką gamę możliwości: przed jednym możemy się zaśmiać, za to inny wprawi nas w zadumę czy podziw.

collage_20140901194034864_20140901195419

Jeśli byłyście w jednym z większych polskich miast i wydawało się Wam, że ulice są szerokie to zapewniam Was, że jesteście w błędzie. W stolicy Niemiec drogi są przeogromne, a mimo to zdaje się, jakby przewagę na nich stanowili rowerzyści. Jeżdżą wszyscy, od najmłodszych, aż po starsze pokolenia, samotnie i całymi rodzinami. Może Niemcy są bardziej ekologiczni (w końcu trzeba mieć odpowiednią naklejkę ekologiczną na samochodzie, aby wjechać do centrum), może dbają także o swój ruch, a może po prostu unikają dodatkowych opłat za parkingi - gdzie się nie podjedzie, wszędzie płatne. Dlatego wiele parkingów jest pustych, za to wszystkie stojaki na rowery pozajmowane, włącznie ze słupami, drzewami i wszystkim, do czego można przymocować rower.

collage_20140901133851928_20140901135118

Jest jednak rzecz, której w Berlinie nie polecam, a szczególnie odradzam miłośniczkom tanich zakupów w second-handach. Sklepy z używaną odzieżą potrafią zachwycić, niestety nie ceną - jest zbyt wysoka. Za to warto uczyć się od Niemców sposobu rozmieszczenia towaru. Te, które brzydzą się lumpeksów ze względu na panujący w nich bałagan i zapach, mogłyby w Berlinie zmienić zdanie. Otóż wszystkie ubrania są pięknie poukładane, nawet apaszki i szaliki wiszą w taki sposób, który nie sugeruje, że były używane. Co więcej, w berlińskim second-handzie znalazłam coś, co mnie niesamowicie zszokowało - automat ze słodyczami. Prawdziwy raj dla tych, którym, mimo chęci, dopadający głód nie pozwala spędzić wielu godzin w jednym sklepie. Mimo uroków miejsca, ceny wciąż były mocno zawyżone i wyszłam z pustymi rękoma, co zdarzyło mi się po raz pierwszy od niepamiętnych czasów.

collage_20140904095900824_20140904100005

Czy Wy byłyście kiedyś w Berlinie? Jakie są Wasze wrażenia i przemyślenia związane z tym miastem?


collage_20140901194943984_20140901195323

collage_20140901195134503_20140901195228

collage_20140901133313322_20140901135148

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.