Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.
Co mnie najbardziej wkurza w lumpeksach.
Zobacz oryginał ndz., 23/11/2014 - 18:35Sądzić można, że pałam do lumpeksów miłością wieczną i absolutną. Muszę się jednak przyznać, że czasami strasznie mnie irytują i mam ich serdecznie dość. Owszem, bywa to rzadko, ale mimo wszystko postanowiłam się podzielić kilkoma moimi spostrzeżeniami.
Po pierwsze w wielu lumpeksach panuje straszliwy bałagan. Trudno się odnaleźć. Rzeczy walają się w wielkich skrzyniach, w których szukać nie lubię. Jakkolwiek kiedyś było to powszechne, obecnie w coraz większej ilości SH mamy już rzeczy posortowane, na wieszakach.
Po drugie, pojedyncze egzemplarze. Można to uznać jednocześnie za plus jak i wadę tego typu sklepów. Wkurzające jest zwłaszcza wtedy kiedy upolujesz wymarzony ciuch, który okazuje się za mały bądź za duży. O ile bluzkę, czy sukienkę można przerobić niewielkim kosztem, a sweter potraktować jako oversize, o tyle płaszcz czy kurtka niedopinająca się czy robiąca z Ciebie bezkształtną masę już zmusza do rezygnacji z zakupu.
Po trzecie, wszechobecność ludzi kupujących na handel. Skubani są tak szybcy, że w ich ręce trafiają zazwyczaj najlepsze kąski. A potem wymieniają się między sobą. Zachowują się jakby sklep był ich i długo przetrzymują ubrania.
Po czwarte, potrafią silnie uzależniać.Zaglądamy tam przynajmniej raz w tygodniu (jak nie częściej) i wychodzimy z pełnymi siatami. Tu 5 zł, tam 5 zł a gdyby zsumować całość miesięcznych zakupów wychodzi nam całkiem spora kwota.
Po piąte, brak całkowitej wymiany towaru. Rzeczy wiszą miesiącami, a sklep reklamuje się 100 % wymianą towaru w każdym tygodniu. Moim zdaniem jest to troszeczkę na fair w stosunku do klientów.
Po szóste, zbyt mała ilość przymierzalni. Czasami jest ona tylko jedna! W dzień dostawy zaczyna się zawsze kolejkowy koszmar. Wspomnę także o komforcie przymierzania, którego czasami sklepy zwyczajnie nie zapewniają. Będąc na Ukrainie szczególnie uderzyły mnie prawie przezroczyste zasłony do przymierzalni. Masakra.
Po siódme, SH sprzyjają nieprzemyślanym zakupom. Podobnie jak wyprzedaże. Niska cena usypia naszą czujność i często w koszyku lądują rzeczy niekoniecznie w naszym stylu, w kolorach, które nijak pasują do naszej szafy, takie których i tak nigdy nie zarzucimy na grzbiet.
Po ósme, denerwuje mnie słaba selekcja ubrań. Często trafiam na dziurawe swetry, porozklejane buty czy spodnie rozdarte w kroku. Nie wspominając już o przepoconych t-shirt'ach czy obsranych majtach. I takie ewenementy można znaleźć. Nie wiem jak Was, ale mnie strasznie to obrzydza i od razu tracę chęć na dalsze szperanie.
Po dziewiąte, szeroko pojęty ścisk. Mam tu na myśli potężne tłumy podczas dostaw towaru (w tym panie z wózkami, które torują wszystkie możliwe przejścia) jak i nieadekwatną do powierzchni ilość ubrań. Przecież kiedy ledwo wsadzasz palec między wieszaki, a wraz z Tobą próbuje to zrobić kilka innych osób, łatwo stracić cierpliwość i przyjemność z zakupów.
I wreszcie, po dziesiąte - wszechobecny kurz. Bynajmniej nie mam na myśli nieprzestrzegania porządku przez pracowników, tylko ubrania, które generują go bardzo dużo. Mnie to drażni, a co mają powiedzieć alergicy?
Wiele się nazbierało, ale nie ma takiej rzeczy, która totalnie zniechęciłaby mnie do odwiedzania lumpeksów. Pomimo wad, zalet jest o wiele więcej ;)
źródło: http://demotywatory.pl
źródło: http://http://fajne-zdjecia.pl/tag/lumpeks
źródło: http://demotywatory.pl
źródło: www.jajco.pl
źródło: http://komixxy.pl/163196/Lumpeks
źródło: http://demotywatory.pl
źródło: http://demotywatory.pl
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



