Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.
Nigdy nie przywiązywałam dużej uwagi do dodatków. Ciuchów miałam pełno, a torebek, butów, czy biżuterii jak na lekarstwo. O ile z butami i torebkami nadrobiłam zaległości z nawiązką, o tyle na sezonowe dodatki ciągle poluję. Tym razem padło na kominy, szale i czapkę. A przy okazji na kolejne buty. Zapraszam na zdjęcia moich najnowszych lumpeksowych zdobyczy :)
Coś o butoholikach :)
Zobacz oryginał ndz., 16/11/2014 - 16:37Od ilu par butów w szafie zaczyna się szeroko pojęty butoholizm? 300, 200, 100 czy zaledwie 50 przedstawia nas jako totalnie zakręcone butomaniaczki? Czy jest to zjawisko "złe", odkrywające naszą próżniaczą naturę, czy niewinna słabość (chyba, że buty kupujemy na kredyt, bo nas na nie nie stać).
Kiedy nadmierna ilość butów w szafie powinna martwić?
Gdy buty służą nam raczej do dekoracji zamiast to chodzenia. Gdy kupowanie kolejnej pary wyraźnie rujnuje nasz domowy budżet. Gdy posiadamy pięć niemal identycznych par szpilek. Gdy kupujemy buty nawet gdy są nam za małe bądź za duże (ale w sklepie został ostatni rozmiar, a na nodze i tak prezentują się bosko). Gdy kupujemy hurtowo buty w których nie umiemy chodzić, ale chcielibyśmy.
Butoholizm wg mnie (bo żaden mężczyzna, oprócz tego, który sam jest butoholikiem, nie poparłby mojego zdania) może mieć również zalety. Jakie? Chociażby to, że buty starczają nam na dłużej, nie niszczą się tak szybko. Nie oszukujmy się, nawet najdroższe buty, noszone codziennie, szybko uległyby totalnemu zniszczeniu. Lepiej mieć zbyt duży wybór, niż nie mieć go wcale - w praktyce, czego bym na siebie nie założyła, zawsze znajdzie się przynajmniej jedna para butów idealnie pasująca do reszty. Buty to inwestycja, lepiej mieć 3 pary kozaków, bo gdy jedna się zniszczy, nie musimy szybko na gwałt kupować nowej, niekoniecznie w naszym guście. Buty mogą zaspokoić nasze potrzeby kolekcjonerskie. Cóż, niektórzy zbierają znaczki, inni pocztówki, ja kolekcjonuję buty - które w przeciwieństwie do takich zabytkowych monet czy znaczków mają także zastosowanie praktyczne, nie tylko wizualne.
Dlaczego jestem butoholiczką?
Wydaje mi się, że rekompensuje sobie ubogie w buty dzieciństwo. Nie zrozumcie mnie jednak źle, rodzice chcieli kupować mi buty, ale nie takie jakie chciałam ja. Tak, że mój ówczesny zbiór składał się z 3 par, z wahaniami w jedną bądź drugą stronę. Glany, adidasy i klapki.
Porządna para butów to wydatek rzędu 200-300 zł. Chyba, że tak jak ja, oprócz bycia butoholikiem, jestem także lumpeksoholikiem. Buty kupuję za max. 30 zł, min. 10 zł. W ten sposób moja kolekcja powiększyła się o Air Max'y, Timberland'y, Conversy, UGG czy "Labutiny", buty, na które musiałabym wydać sporo z budżetu czy takie, na które nie byłoby mnie po prostu stać.
Jak być "rozumnym"butoholikiem?
Nie kupuję butów, w których nie potrafię chodzić.
Nie kupię za więcej niż 50 zł butów kiepskiej jakości.
Nie kupię butów, które są mi za małe (nie, nie rozciągną się, już to przechodziłam;)).
W lumpeksie kiedy waham się nad jakimiś butami, dobre wykonanie i materiał są priorytetowe przy ostatecznej decyzji.
Nie kupię używanych butów w, które trzeba zainwestować (od tej reguły są wyjątki, bo jeżeli ich jedynym mankamentem jest zjechany obcas, a poza tym wyglądają prawie idealnie, jestem w stanie się skusić).
Nie kupuję typowo sezonowych must have, które teraz są hitem, a za rok będą kitem.
Nie kupuję butów niepraktycznych. Do tej pory nie ogarniam fenomenu sprzed kilku lat, sandały z materiałem wokół kostki. Noga się gotuje normalnie.
Jak się tłumaczę.
Mąż powoli traci cierpliwość kiedy co tydzień przywożę jakiś nowy nabytek. Lecz z drugiej strony, dlaczego miałabym nie kupić nowych butów za 10 czy 15 zł? Dlaczego miałabym nie korzystać z możliwości jakie stwarza mi moja obecna praca i kupowania markowych butów za śmieszne pieniądze. Za 100 zł mogę kupić jedną parę, ale mogę również kupić 10 par - co za różnica ILE par, skoro odpowiedź na ZA ILE, może wzbudzić śmiech i cichą zazdrość? Dlaczego miałabym nie skorzystać z okazji, wyprzedaży - przecież tylko na takich zasadach robię zakupy obuwnicze.
Nigdy nie przywiązywałam dużej uwagi do dodatków. Ciuchów miałam pełno, a torebek, butów, czy biżuterii jak na lekarstwo. O ile z butami i torebkami nadrobiłam zaległości z nawiązką, o tyle na sezonowe dodatki ciągle poluję. Tym razem padło na kominy, szale i czapkę. A przy okazji na kolejne buty. Zapraszam na zdjęcia moich najnowszych lumpeksowych zdobyczy :)
1. Nike Pegasus jeśli się nie mylę, 20 zł
2. Botki z mięciutkiej skórki, Diesel, 30 zł
3. Trapery ze skórynaturalnej 15 zł
4. Next 10 zł
5. Spódnica, Atmosphere ok 10 zł
6. Szalik z kaszmiru, ok 5 zł
7. Komin River Island, ok 10 zł
8,9. Szalik Steve Madden, jeszcze z metką ok 10 zł
10. Czapka George, ok 8 zł.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.













