Lista blogów » Neonowa Strzała

chorowanie bajerowanie

Zobacz oryginał
1.JPG
2.jpg3.JPG
4.jpg5%2B%25E2%2580%2594%2Bkopia.JPG
 sweter, spódnica Mango | kardigan Montenapoleone | płaszcz Monashe | szal H&M | torebka Paulina Schaedel | szal H&M

zdjęcia: scal widoczne


Raz na jakiś nie mam Wam nic do przekazania. To pewnie przez ten stan nicnierobienia. Miałam ostatnio taki młyn na uczelni, że choć teraz nie powinnam zwalniać tak tępa (przynajmniej aż tak bardzo), to jednak wychodzi to samoczynnie i prawie od tygodnia nic nie ruszyłam. Złapał mnie leń. Śpię więcej niż powinnam, czytam mniej niż powinnam, ruszam się mniej niż powinnam, jem mniej słodyczy - to akurat właściwe. Do tego złapało mnie choróbsko. Wredne, blokuje mnie od wewnątrz, rozprasza, rozdziera, nie pozwala zasnąć i utrudnia poranne wstawanie. Ale nie, nie, to nie przez te całe sesje i przebieranki. Otóż w domu mam takiego jednego osobnika, który przez cały rok łyka miliony tabletek, oczywiście same witaminki, trany itp., a choruje ze wszystkich domowników najwięcej. Trudno zatem nie podłapać wirusa, skoro czai się za moimi zamkniętymi drzwiami do pokoju. A co ja robię? Tradycyjnie lekceważę sprawę i zachowuję się nieco jak człowiek pierwotny (póki nie dochodzę do wniosku, że minął tydzień, a Pożegnanie z chorobą przybrało innych  scenariusz - tak się dzieje w przypadku trudnych przypadków, które się panoszą, a nie idą akt za aktem). Jak się zachowuje człowiek pierwotny, czyli ja? Leżę pod kołdrą, ile życie pozwala, piję herbatę z miodem i cytryną (dostałam tyle kubków na urodziny, że nawet nie muszę chwilowo martwić się o ich zmywanie) oraz człapię nogami i ciągam nosem, aby dać jasno do zrozumienia, że ja też czasem mam ochotę posiedzieć w domu i nie nie robić, a choroba jest idealną przykrywką. Tak jest do czasu, aż mi się znudzi, bądź dostaję odrętwienia tyłka i muszę wstać pogapić się w lustro, czy okrągłości są dalej na miejscu i czy cellulit ugniótł się od tego całego siedzenia na dupie i pożegnałam się z nim na dobre. Cóż, krągłości mniejsze, pośladki bardziej przypominają placki, cellulit ten sam, zatem byczenie pod kołdrą to marny plan na,  chociażby, idealną figurę. Z łóżka często zrywa mnie jeszcze listonosz lub kurier, zatem  to chyba zdaje się oczywiste, że jak już dostanę paczkę w swoje ręce, nie potrafię spokojnie wrócić pod kołdrę, a momentalnie jestem ubrana w nowo-dostarczone ubrania, gotowa na sesję, na którą leciałabym w podskokach. Taaaak, chorowanie zdecydowanie nie jest dla mnie, dlatego kurierze przynieś mi już te nową paczkę! :D

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.