Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.
Capsule wardrobe tydzień 3 - podsumowanie + biała, koronkowa mix inspiracji
Zobacz oryginał ndz., 19/04/2015 - 13:24To już będzie ostatni wpis z tego cyklu, więc zapraszam Was na małe podsumowanie. Pozostałe możecie przeczytać TU, TU, TU, TU i TU.
Dlaczego ostatni, skoro plan miał obejmować cały kwiecień, a ja pałałam do niego wielkim entuzjazmem? Po pierwsze brzuch rośnie mi coraz szybciej i część rzeczy, która weszła do eksperymentu jest mi już za mała. Po drugie pogoda jest iście zmienna (jak to w kwietniu bywa). Wreszcie po trzecie, metoda ta mimo swoich ogromnych zalet, mnie za bardzo ogranicza.
Nie mniej jednak w ogóle nie żałuję, że podjęłam się tego "wyzwania". Na siłę mogłabym dalej brnąć w tworzenie zestawów z tych samych elementów, ale po co, skoro już wiem, że to nie jest metoda, którą mogłabym kompleksowo wcielić w życie. Mimo wszystko zapoznając się z całym systemem, poznając zasady "jak to działa" udało mi się wyciągnąć kilka bardzo pożytecznych wniosków. Była to przygoda krótka, acz pouczająca i co nie co z niej na pewno pozostanie w ogólnym zastosowaniu.
Pora więc przejść do podsumowania.
Zalety capsule wardrobe
Prowadzi do zbudowania garderoby uniwersalnej i tworzącej zbiór ubrań pasujących zarówno do nas jak i do siebie wzajemnie. Dzięki zastosowaniu tej metody maksymalnie minimalizujemy ryzyko wystąpienia odwiecznego problemu milionów kobiet pt. "nie mam w co się ubrać".
Pozwala nam poznać siebie. Przez te trzy tygodnie zauważyłam, że po niektóre elementy sięgałam znacznie częściej niż po inne (pamiętajcie, że ja musiałam z mojej szafy wybrać rzeczy aktualnie pasujące na moją sylwetkę, a nie te do tej pory ulubione).
Dzięki niej możemy ostatecznie pozbyć się z szafy ubrań, które zalegają tam nienoszone od niepamiętnych czasów. Dlatego, że ostatecznie decydujemy się je włożyć - i dzięki namacalnym dowodom w postaci zdjęć lub nienamacalnym w postaci poczucia, że nie potrafimy wykorzystać potencjału danego ciucha, wreszcie jesteśmy w stanie podjąć racjonalną decyzję o jego pozbyciu się.
Pozwala zaoszczędzić sporo czasu. Mając ograniczony zbiór elementów jest nam zdecydowanie łatwiej wybrać zestaw niż z szafy o głębokości porównywalnej do Rowu Mariańskiego. Co więcej, zwolenniczki capsule wardrobe często przygotowują sobie gotowe outfity na cały tydzień, a dzięki temu mogą dłużej pospać ;)
Potrafi znacznie ograniczyć nasze zakupowe szaleństwa. Teraz podczas wyprzedaży czy lumpeksowych wypadów zastanowimy się dwa razy czy kupić daną rzecz, bo w głowie będzie ciągle pojawiało się pytanie "czy będzie to pasować do reszty mojej garderoby". A zaoszczędzone pieniążki będziemy mogły przeznaczyć na inne przyjemności.
Zwiększa naszą świadomość względem ubioru, pozwala ostatecznie zdefiniować nasz osobisty styl, ale także kieruje nas ku inwestowaniu w rzeczy dobre jakościowo i zdecydowane omijanie tych będących hitem jednego sezonu.
Metoda byłaby dobrą terapią dla wszystkich zakupoholików i zwolenników konsumpcyjnego stylu bycia. Oczywiście pod warunkiem, że widzą swój problem i chcą cokolwiek w tej kwestii zmienić.
Pozwala spojrzeć na świat oczami minimalistów, bo oprócz benefitów dla nas samych, wpływa bardzo korzystnie na otaczające nas środowisko naturalne.
Wady capsule wardrobe
Ogranicza naszą radosną twórczość w kwestii ubioru. Owszem, jest rozwiązaniem bardzo praktycznym, ale troszkę nudnym, nieprawdaż?
Jednym z jej głównych założeń są zakupy 4 razy w roku. Ja absolutnie nie włączyłam tego punktu programu, bo jak wszyscy wiemy jestem zapaloną lumpeksoholiczką. Wyobrażacie sobie jakby to było gdybym do lumpa mogła pójść raz na kwartał? O nie, tak się nie da ;)
Nie jest dobry rozwiązaniem na dłuższy okres czasu. Owszem, ja znów w tej kwestii obeszłam ogólne zasady, bo nie ograniczyłam się w kwestii wyboru butów, torebek i okryć wierzchnich. Jednak pamiętajmy, że nie ma takiej osoby na świecie, która potrafiłaby trafnie przewidzieć pogodę na więcej niż dwa dni. Więc jak my, zwykli ludzie mamy jednocześnie wybrać rzeczy, które będą dobre i na upał i na słotę? Początek kwietnia był dosyć chłodny, a ja "nie mogłam" ubrać grubszych swetrów, bo nie zmieściły się w moim zbiorze (liczyłam na wyższe temperatury).
Zdecydowanie nie sprawdzi się u osób z dużymi wahaniami wagi (skąd miałam wiedzieć, że będę tyć w tak zatrważającym tempie - przecież to właśnie ciążą argumentowałam zaangażowanie się w ten eksperyment).
Jest sprzeczny z naturą większości kobiet (niestety tylko niewielki procent z nas to urodzone minimalistki) - nie oszukujmy się uwielbiamy zakupy, dodatki, strojenie się. Nie lubimy sztywnych zasad.
Nie będzie też zdjęć z mijającego tygodnia. Za to chciałam pokazać Wam kilka moich inspiracji na nadchodzące lato. Ostatnio uparcie szukam białej, koronkowej sukienki w stylu boho. Dzięki Ci H&M, że w końcu ruszyliście ze sklepem online, bo jedna urzekła mnie szczególnie i już ją zamówiłam (od czasu do czasu można zdradzić lumpeksy) co jednak nie zmienia faktu, że chciałabym ich mieć więcej ;)
Źródło zdjęć - www.pinterest.com
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










