Lista blogów » Neonowa Strzała

blogosfera od A do Z

Zobacz oryginał
DSC_0350%2BNS.jpgDSC_0517%2BNS.jpg
DSC_0469%2BNS.jpgDSC_0585%2BNS.jpg
DSC_0440%2BNS%2B(2).jpg
DSC_0542%2BNS.jpg
 koszula Reserved | spódnica Candy Floss | płaszcz House | torebka i nerka Paulina Schaedel | buty Zara


zdjęcia: FLAWLESS 

Bla, bla, bla. Bla, bla, bla. Tak można w skrócie ując tekst, który napisałam dla Was wcześniej, jego przeczytanie zajęłoby Wam jakieś 3 minuty i nic wartościowego byście z niego nie wynieśli. Zatem powstał nowy.

Wiecie doskonale, że nie lubię opisywać rzeczy widocznych na zdjęciach, a jeśli już się zabieram za opisywanie oczywistości, to staram się aby nie brzmiało to banalnie. Czyli jakbyście nie widzieli zdjęć, a opisywałabym np. biały top z jeansami to odnieślibyście wrażenie, że jest to niemalże kosmiczny skafander. Tak już mam i to się zwie fantazją, która jest u mnie bardziej wybujała niż latorośl w ogrodzie. Dlatego zawsze się zastanawiam, dlaczego blogerki opisują rzeczy widoczne na zdjęciach (chyba, że są to zdjęcia rozmazane, to jeszcze rozumiem, że dosłowny opis jest niemalże niezbędny). Podobno blogerek się nie czyta, bo nigdy nic ciekawego do życia odbiorcy nie wnoszą. Ale nie każda blogerka jest taka (uwielbiam teksty Karoliny i to głównie dzięki nim ją obserwuję). Nie mówię, że moje teksty to mądrości niczym te, głoszone w encyklopedii. Bez przesady. Jakby ktoś pragnął porównać je do poziomu Wikipedii (wiadomo, że Wikipedia to nie jest prawda i tylko prawda, i nie raz można się ładnie wkopać korzystając z wiedzy tam zapisanej), to chyba nawet powinnam skakać z radości. W końcu to blog modowy (w jakiś 20%), a bardziej nawet szafiarski. Więc jak mogę się gniewać na kogoś, kto uzna, że wypisuję głupoty. Alfą (wpierw napisałam "algą" i tym w sumie też nie jestem) i omegą nie jestem, mam prawo palnąć jakiś kompletny idiotyzm (przy okazji starania się przekazania czegoś mądrego), czy po prostu zaserwować Wam esej zawierający same dyrdymały, bo generalnie jest to moje miejsce w sieci (każdy kto się zabiera za czytanie, w końcu sam się na to decyduje). Ale wiecie co się jeszcze liczy? Dystans do siebie, który zapewnia mi częste ironizowanie. Nie każdemu musi się podobać co robię, JAK TO ROBIĘ. Jako szafiarka, mam większe ambicje na życie, niż ciągłe prowadzenie bloga (którego traktuję jak portfolio, a nie słupek zarobkowy), dlatego sama nie raz śmieję się z całej blogosfery, od A do Z i możecie mi wierzyć na słowo, że łaskawa dla siebie nie jestem. A co mnie bawi? Absurdy. Branie wszystkiego co popadnie. Cykanie #selfie (jestem na etapie uczenia się robienia ładnego selfie, może zdobędę ten skill). Darmowa reklama (nie żartuję, jak to mówią, nic na tym świecie nie ma za darmo). Emanowanie wdziękiem. Fikcja jaką nie raz odbiorcy są karmieni. Głupota. Harówka, jaką niby jest blogowanie (nie jest, choć nie wiem, czy powinnam się wypowiadać, za mały #fejm), a podobno blog to pasja (taki oksymoron). Instagram, którego pewnie bym nie zakładała, gdybym nie prowadziła bloga, a teraz jestem od niego uzależniona. Językowe wpadki (taaa...do tej kategorii śmiało należę). Klonowanie (już wiem, kto będzie grał w VII części Star Wars - BLOGERKI...taki suchar). Ważność lajków. Torebki Michael Kors'a (cała blogosfera z takimi samymi, piękny widok!). Za nostalgię po odrzucanej współpracy (a w marzeniach były tak obfite dary)(właśnie przygotowuję się do współpracy, zobaczymy, czy mnie też ogarnie nostalgia :D). Za ortopedyczne skrzywienie nóg do środka (nie wiem, czy coś takiego jest, ale w moi języku występuje)(Ojcze Wszystkich Blogerek, ześlij moc, która sprawi, że te biedne stópki wrócą na właściwy tor).  Photoshop'owanie (ja rozumiem, że ma się pryszcza/e albo worki pod oczami, natura nie obdarowuje idealną cerą każdego, ale nie Dieta zmieniająca rysy twarzy)(tak, jak mam worki pod oczami i brzydką cerę, nie zawsze muszę to retuszować, bo często światło i dobry kadr robi swoje, ale czasem zdarza się, że nieco wyrównuję niedoskonałości). Ranking Kominka i to, jakie budzi emocje (NAJLEPSZA!!!). Za smutne miny (przecież moda to takie porywające zajęcie (mówię serio!), można wyrażać siebie, być niepowtarzalnym, wykreować coś, czego nikt inny nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić, zatem jak można być smutnym zajmując się modą, tą barwną i nieprzewidywalną dziedziną życia, która dotyka nas wszystkich, bo nawet wyznawcy normcore, co się okazuje, są modni!). Trudne wybory ("Którą wybrać???????? Szybko, bo stoję w przymierzalni i kolejka na 20 osób się utworzyła")(Ile z Was spotkała się z takim zdjęciem i jego opisem na FB, czy Instagramie? Pewnie niejedna. Przyznaję, też nie raz chciałam poradzić się swoich obserwatorów, ale zawsze urywa mi sieć w galerii i nie zawsze odbiór jest  natychmiastowy, a godzinę siedzieć w tej przymierzalni nie będę...). Ubarwianie. Wymuszone pozy na zdjęciach (mało wierzytelne). X-mas'owe sweterki, są tak urocze, ale jednak trudne do noszenia, by nie wyglądać zabawnie. Za to świąteczne inspiracje, które zasypują grudzień uwielbiam (Kokorinoo ostatnio odwaliła kawał dobrej roboty). Yyyyyyy, nie wiem co tu napisać, więc może jakiś pozytyw - za ludzi, których się poznaje, to OGROMNY pozytyw. I na koniec, bawi mnie zabawa (wiem, wiem, masło maślane, ale zamierzone), jaką daję mi blogowanie. Dlaczego się z tego śmieję? Bo w życiu nie przypuszczałam, że coś zagwarantuje mi tyle zabawy. Nie sądziłam, że dzięki tej zabawie w blogowanie odnajdę swój styl. Mało tego, nigdy nie sądziłam, ze będę marzyła o stylizowaniu innych, nie mówiąc już, że kampanie reklamowe są szczytem marzeń. Nie sądziłam, że będę śledziła kiedykolwiek pokazy, a teraz bawi mnie to, jak czekam z niecierpliwością aż ruszy NYFW. Nie sądziłam, że pokazy haute couture będą wyciskać ze mnie łzy, że polubię swoje zdjęcia i że znajdzie się jakaś dziedzina, która mnie pochłonie do reszty (mówię tu o ciągłym czytaniu nowych biografii, historii mody, oglądaniu pokazów). Życzę każdemu, aby znalazł swoją pasję, a sama się nie zdziwię, jak zajmę stołek Joanny Horodyńskiej, gdy ta wypali się zawodowo ;)

P.S. Podejdźcie do teksu z humorem i spójrzcie na to, co robicie, z dystansem. Odsuńcie się na chwilę i może patrząc z boku, zauważycie coś, czego wcześniej nie widziałyście, a pozwoli Wam to wprowadzić zmiany prowadzące do lepszych osiągnięć ;)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.