Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar

Biała sukienka, Gdynia Orłowo i urlopowy Instagram mix

Zobacz oryginał

Wróciłam!
Moja dwutygodniowa nieobecność na blogu związana była z urlopem, którego tak bardzo przecież wyczekiwałam!
Uroczyście oświadczam też, że w czwartek dobiegł końca mój pobyt w szpitalu, o którym wspominałam Wam na moim profilu w serwisie Facebook już w poniedziałek, a o którym dowiedzieliście się zapewne też we wtorek - z mojego Instagrama.


Chyba będę żyła, także jeszcze trochę się ze mną pomęczycie ;)
O samym moim urlopie (i o tym, jak go spędziłam) przeczytacie więcej na końcu posta, na początek zapraszam Was na zdjęcia mojej wakacyjnej "stylizacji"!


12.jpg
W tym roku poszaleliśmy i pomimo naszej niechęci do robienia jakichkolwiek "blogowych" zdjęć w czasie dłuższego lub krótszego wypoczynku (naprawdę bardzo tego nie lubimy! mnie - przede wszystkim - nie chce się w czasie urlopu/wolnych dni stroić i malować! tak już mam! urlop to dla mnie totalny reset, ani mi się widzi wówczas zmuszać do niczego!) udało nam się popełnić aż dwie urlopowe "sesje".

Ta z dzisiejszego posta jest pierwszą z nich!

Gdynia%2BOr%25C5%2582owo%2Bstylizacja%2B
Zdjęcia, które możecie dziś oglądać powstały w czasie naszej urlopowej eskapady do Orłowa - południowej, nadmorskiej dzielnicy Gdyni.

Orłowo to dla mnie miejsce magiczne - odwiedziliśmy je z Leszkiem w nasze pierwsze wspólne wakacje w 2013 roku i chyba już zawsze będzie mi się ono kojarzyć z samymi dobrymi chwilami.

Nic więc dziwnego, że za wszelką cenę chciałam tam powrócić.

No i udało się :)!

I jaka pogoda nam się trafiła!

Trzy lata temu zdarzyła się nieco mniej ładna ;)

7.jpg
Nie będę Was zanudzać opisem Orłowa, bo informacje na temat tego urokliwego miejsca znajdziecie bez trudu w każdym niemal zakamarku Internetu.

Poza tym ta plaża (wraz z orłowskim molem i tamtejszą przystanią rybacką) jest chyba jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich plaż - po co więc pisać o czymś, o czym już napisano wiele?

Przejdę lepiej do mówienia o tym, co przywdziałam na siebie tamtego słonecznego dnia!

6.jpg
Jak wspomniałam na wstępie - urlop to dla mnie okres totalnego luzu.

Absolutnie nie w głowie mi wtedy obmyślanie "outfitów" i kilkugodzinne zastanawianie się nad tym, co z czym zestawić.

Nauczona doświadczeniem nie zabieram już na wakacje kilku toreb ciuchów - bo wiem, że i tak założę tylko 1/7 całego ekwipunku.

Szkoda mi też czasu na tracenie dnia na pakowanie.

I nerwów na to, że wszystko co ze sobą zabrałam pogniotło się do tego stopnia, że bez parownicy człowiek sobie z tym nie poradzi.

Dlatego zabieram wyłącznie rzeczy wygodne, dostosowane do przewidywanej na dni mojego wypoczynku pogody i dopasowane do moich planów spędzenia tych kilku wolnych chwil.

Wiadomo, że zawsze dorzucam parę ciuchów na wszelki wypadek - bo a to deszcz może spaść, a to wichura może się zerwać, a to wreszcie wieczorami trzeba będzie odganiać się od polujących na Bogu ducha winnego człowieka komarów (w Trójmieście tak jest - jeśli jeszcze tego nie wiecie, a właśnie planujecie się tam wybrać, to szczerze polecam Wam zabranie ze sobą jakiegoś repelentu i swetra, który narzucicie na siebie po zmierzchu).

Nie dokupuję niczego z myślą, że "może się przyda" (zwykle i tak nie mam już na takie zakupy pieniędzy, bo wszystko przeznaczyłam na wyjazd - to trochę ułatwia powstrzymanie się od wyprzedażowych szaleństw ;>)

Nie zawracam sobie głowy tym, czy wszystkie zabierane przeze mnie ubrania i dodatki na pewno są w stu procentach modne i grają ze sobą tak, jak oczekiwaliby od nich tego czytelnicy blogów.

Urlop to urlop.
Także od blogerskich nawyków ;-)

11.jpg
Za to bardzo chętnie przeglądam wówczas zasoby mojej szafy - pakowanie się to ogólnie dobry moment na przejrzenie "sezonowych" półek w garderobie.

W czasie dokopywania się do upchniętego pod stosem swetrów kostiumu kąpielowego można odkryć ciuchy ciągle w bardzo dobrym stanie i zgodne z aktualnymi trendami, a takie, o których dawno już zapomniałyśmy.

10.jpg
Właśnie tak natrafiłam na tę białą sukienkę - sukienkę zabraną bardzo dawno temu z szafy mojej mamy, w której rzeczona mama chadzała po świecie już w pierwsze lato po moich narodzinach.

Czyli równe 28 lat temu :)

Jak widać - dbanie o ciuchy jest u mnie chyba przekazywane z pokolenia na pokolenie, bo po sukience wcale nie widać jej wieku.

A noszona była intensywnie - najpierw przez mamę, potem przeze mnie.

Podkradłam ją mojej rodzicielce mniej więcej w tym samym czasie, w którym kupiłam zieloną maksi w stylu boho, pokazywaną Wam w poprzednim poście.

Długo, długo była przeze mnie zapomnianą, ale że tegorocznym latem udało mi się "przeprosić" z sukienkami, to postanowiłam zabrać ją ze sobą nad morze - sprawdziła się świetnie jako ciuch na plażę.

Wdziewałam ją na kostium kąpielowy i tak ubrana ruszałam na plażing :)

Taka prosta, jasna i niezbyt długa sukienka to naprawdę dobre rozwiązanie na urlop - pasuje do wszystkiego, nie krępuje ruchów, nie plącze się między nogami i (co najważniejsze) nie jest w niej gorąco, gdy z nieba leje się żar!

9.jpg
Sukienka nie jest jedyną posiadaną przeze mnie od dłuższego już czasu rzeczą, której podarowałam drugie życie przy okazji kompletowania garderoby na moje tegoroczne wakacje w Trójmieście.

Kolejną taką zdobyczą z "wykopalisk" jest mój pleciony kapelusz z szerokim rondem.

Stylizacja%2Bna%2Bpla%25C5%25BC%25C4%259

Kapelusz kupiłam jeszcze w czasach, gdy byłam częstym gościem w Krakowie.

Gdzieś przy ulicy Floriańskiej był sklep, jakaś tania sieciówka.
Nie mam pojęcia jaka - odcięłam kapeluszowi metkę.
Obstawiam, że było to Colloseum.

Tuż koło Bramy Floriańskiej się mieściła.

Tam trafiłam kiedyś na jakąś wyprzedaż - ten kapelusz kosztował mnie na niej... całe 3 złote!

Wcale mi się nie podobał - wydawał mi się tani, kiczowaty i tandetny.

Naprawdę!

Ale to były czasy, gdy żadnego kapelusza w swojej szafie jeszcze nie miałam, a w tym jego odpustowym uroku było coś, co sprawiało, że nie mogłam o nim zapomnieć.

No to go przygarnęłam - będąc pewną, że u mnie będzie mu lepiej, niż w sklepie ;)

pleciony%2Bkapelusz%2Bz%2Bszerokim%2Bron
Przeleżał kilka lat na szafie - od czasu do czasu będąc podgryzanym przez moje koty.

Bo zawsze, gdy wybierałam się na wakacje, to jakoś zapominałam zabrać go ze sobą.

Ale kiedy odnalazłam tę białą, letnią sukienkę, to z miejsca wskoczyłam na krzesło i ściągnęłam go - wiedziałam bowiem, że sukienka i ten kapelutek będą stanowić duet idealny.

No i chyba się nie pomyliłam ;)

Ten kapelusz absolutnie nie nadaje się na spacery po mieście, ale jako urlopowy dodatek sprawdza się znakomicie!

molo%2Bw%2BOr%25C5%2582owie%2Bblog.jpg

Jedyną nową rzeczą w tym zestawieniu są sandały - sprawiłam je sobie z początkiem lata w C&A.

Brakowało mi prostych, lekkich i klasycznych sandałów na cienkiej podeszwie.

Te były przecenione i pozbawione udziwnień.
Wzięłam je bez zastanowienia.

No cóż - nie przetrwały tego urlopu ;P

Ale ich historię opiszę Wam w kolejnym poście :>

5.jpg

Pleciony kapelusz z szerokim rondem - Colloseum
Sukienka - vintage (z szafy mamy)
Listonoszka z frędzlami - C&A
Sandały - C&A

3.jpg

Miało być o urlopie, no to proszę!

Zgodnie z obietnicą - jest i o nim!

Brze%25C5%25BAno%2B1.jpg
W tym roku odpuściliśmy sobie szukanie kwatery w którymś z typowo nadmorskich kurortów.

Pomni ubiegłorocznych cyrków na władysławowskiej plaży postanowiliśmy oszczędzić sobie marnowania czasu na szukanie choćby kawałka miejsca, na którym dałoby się rozłożyć ręcznik i koc.

Wybraliśmy się więc do Gdańska - na Brzeźno.
To tam spędzaliśmy nasze wakacje w 2013 roku, bardzo nam się tam wtedy podobało, poza tym dojazd do Gdańska przebiega bez większych problemów - nie stoi się w korkach i nie kluczy jakimiś polnymi drogami.

Za szukanie miejsca noclegowego wzięliśmy się bardzo późno, bo w czerwcu.

Wszystko było już zapchane i zajęte, więc straciłam masę nerwów, a niczego wolnego nie znalazłam.

Wtedy sprawę wziął w swoje ręce Lechu - on nie lubi marnować czasu, nie przepada za szukaniem kwater na jakichś lokalnych stronach, tylko zwykle wybiera Booking.
Na Bookingu wszystko jest jasne - jeśli w wybranym przez Ciebie terminie hotel/pensjonat ma wolny pokój, to taka informacja widnieje na jego stronie.
Zarezerwował więc nocleg w bardzo ładnym miejscu, które jednak choć na zdjęciach i w opisie prezentowało się naprawdę ekstra, to w rzeczywistości odbiegało nieco od tego, co nam obiecano.

Nic to, przynajmniej przez całą dobę mieliśmy dostęp do ciepłej wody - kto pamięta mój ubiegłoroczny, urlopowy wpis, ten już wie, że w takim Władysławowie chociażby jest z tym problem :>

Jakoś przeżyliśmy, chociaż komfort przebywania na naszej kwaterze był zerowy - wnętrze, choć eleganckie i czyste, było niesamowicie ciasne i niefunkcjonalne.
Połowa sprzętów szwankowała, a ktoś, kto stawiał ten budynek nie ogarnął chyba sztuki budownictwa na tyle, na ile powinien, bo było tam duszno jak w piekle.
Brakowało też miejsca, w którym można by usiąść sobie z kawą, piwem i papierosem, bo "pensjonat" mieścił się na tyłach pasażu handlowego, więc można było sobie tylko stanąć na zewnątrz, koło jednej lub drugiej ciężarowki dostawczej albo przycupnąć na porzuconych tam kartonach.
Ławki lub altanki się nie uświadczyło.

Ta kwatera kosztowała kupę hajsu i miotało nami na lewo i prawo, ale młody organizm sporo wytrzyma, a że pogoda była piękna, to wiele czasu w tym naszym rzekomym apartamencie nie spędziliśmy.

widok%2Bz%2Blatarni%2Bw%2BGda%25C5%2584s

Brzeźno jest specyficznym miejscem - to nie jest taka nadmorska dzielnica, jak w większości nadbałtyckich miejscowości.

Nie ma tu typowego deptaka z tym całym pamiątkowym kramem.

Nie ma mnóstwa turystów i dzikich tłumów.

Jest za to pobliska, nieczynna już, ale udostępniona do zwiedzania latarnia morska z pięknym widokiem na port, Westerplatte i całe w zasadzie Trójmiasto, jest wspaniały szlak spacerowy do Sopotu, jest tramwaj, którym można dojechać we wszystkie ważniejsze punkty przesiadkowe i linie autobusowe, którymi da się dostać chociażby na stację SKM.

Jest też olbrzymi park, jest kilka zejść na plażę i duże, ładne molo, ale knajp, smażalni i bud z goframi jest tam jak na lekarstwo.

Brze%25C5%25BAno%2B2.jpg
Brzeźno jako miejsce na urlop ma swoje plusy i minusy.

Plusem jest na pewno względny spokój - mało imprezującej do późna młodzieży, brak walki o kawałek plaży, brak parawaningu.
To świetna baza wypadowa - nawet, gdy nie przybywacie na urlop swoim autem, to dostaniecie się stamtąd we wszystkie turystyczne miejsca.

Brzeźnieńska plaża też jest naprawdę ładna, choć to plaża portowa - nie jest najczystsza.
Ale zachód słońca jest tam bardzo urokliwy :)

Minusy są takie, że po 22 nigdzie nie wyjdziesz na piwo - jak sobie kupisz jakieś w Żabce, to je wypijesz.

Zjeść też raczej nie zjesz już po 21.

Ogólnie bardzo brakowało mi tam takich typowych, polskich smażalni nadmorskich - te tawerny, które tam były serwowały średniej jakości jedzenie w cenach naprawdę wygórowanych.

Jedyną knajpą, która zachęcała do tego, żeby w niej zjeść był Kawior - właściwie nie knajpa, a prawdziwa restauracja.
Z ciekawym menu, pięknym wystrojem, naprawdę smacznym jedzeniem i przemiłą obsługą.

Ich polędwicę z dorsza i wytrawne gofry z parmezanem i boczkiem chcę zjeść jeszcze raz, jeśli jeszcze kiedyś tam zawitam! 

pla%25C5%25BCa%2BSobieszewo.jpg

Mieliśmy pecha, bo w czasie naszego pobytu całe niemal Trójmiasto zaatakowały sinice - na kąpiele i plażowanie (bo co to za przyjemność leżeć na plaży, jak nie możesz wleźć do wody?) jeździliśmy do oddalonych nieco od Brzeźna Stogów i do Sobieszewa.

Tamtejsze plaże są o wiele ładniejsze.
Zwłaszcza ta w Stogach!

Ludzie, takiej wielkiej plaży nie widziałam nigdzie nad Bałtykiem!
I ten industrialny widok na terminal kontenerowy! Uwielbiam! Coś pięknego!

pla%25C5%25BCa%2BStogi.jpg
Z leżącego tuż obok Brzeźna Nowego Portu (dojdzie się tam spacerkiem w dwadzieścia minut), spod samej latarni morskiej, kursuje tramwaj wodny - można nim popłynąć Martwą Wisłą i Motławą aż do Starego Miasta.

My też skorzystaliśmy z tej okazji :)

Trochę bujało - dobrze, że przewidziałam to i naćpałam się aviomarinem ;P

Port%2Bw%2BGda%25C5%2584sku%2Bz%2Btramwa
Podróż trwa półtorej godziny i można podziwiać w jej trakcie gdański port oraz stocznię.
Po drodze natrafimy też na Twierdzę Wisłoujście.
Te wszystkie statki cumujące w porcie i w stoczni naprawdę robią wrażenie!

Bilet kosztuje 10 zł - szczerze polecam Wam taką wyprawę.

Twierdza%2BWis%25C5%2582ouj%25C5%259Bcie
Z gdańskiego Starego Miasta można wrócić na Brzeźno tramwajem - bezpośrednio.

Jest to fajne rozwiązanie, bo rezygnując z dostania się tam autem możemy zdecydować się na zjedzenie jakiegoś pysznego obiadu i wypicie dobrego piwa z któregoś lokalnego, trójmiejskiego browaru.

Stare Miasto jest piękne, koniecznie trzeba tam wpaść w czasie (krótkiego nawet) pobytu w Trójmieście!

Stare%2BMiasto%2Bw%2BGda%25C5%2584sku.jp
Jak wspomniałam - z Brzeźna możemy wybrać się na pieszą lub rowerową wyprawę do Sopotu.

Spacer zajmie nam około dwóch godzin.

latarnia%2BSopot.jpg

Niestety, trasa - choć biegnie wzdłuż brzegu - nie posiada widoków na Zatokę Gdańską.
Zatoka jest oddzielona od nas pasem zieleni i wydmami oraz lasem.

Ale idzie się szybko - a po drodze mija wiele PokeStopów :> (dzięki temu spacerowi z jednego jaja wykluł nam się Lapras, którym Lechu podbił kilka tamtejszych Gymów ;P
Tak! Zainstalowaliśmy "własne" Pokemony :D!!!)

Już w Brzeźnie znajdziemy wiele typowej dla tamtejszej architektury zabudowy z czasów świetności kąpielisk w dzisiejszym Trójmieście, ale ta w Sopocie naprawdę urzeka.
Dlatego polecam Wam wybrać się do Sopotu pieszo - można ją wówczas na spokojnie podziwiać.

pla%25C5%25BCa%2Bw%2BSopocie.jpg

Będąc w Sopocie nie można nie wpaść na molo i na latarnię morską - która już od dłuższego czasu oficjalnie nie jest latarnią, a światłem nawigacyjnym.
Ale wygląda jak latarnia i tradycyjnie latarnią jest nazywana.

Z latarni rozciąga się wspaniały widok na miasto i Zatokę.

Wchodzi się na nią łatwo, bo jest niewysoka.
Wejście jest tanie, także tym bardziej nie jest warto odpuścić tę atrakcję ;-)

Sopot.jpg
No, a na koniec macie jeszcze trochę moich instagramowych zdjęć z Orłowa - tak, to właśnie tam robione były te zdjęcia stylizacji z dzisiejszego posta.

Gdynia%2BOr%25C5%2582owo%2Bblog.jpg
Prawda, że to molo jest ładne tak samo, jak to w Sopocie?

Molo%2Bw%2BOr%25C5%2582owie%2Bblog.jpg
Uciekam - zostawiając Was ze zdjęciami.

Trzymajcie się ciepło!

Wy już po urlopie, czy dopiero się na niego wybieracie?

Buziaki dla Was od Mar!

INSTAGRAM

FACEBOOK

P.S. Kto zauważył, że skróciłam włosy :>?

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.