Lista blogów » MAKILOOK

THE BALM | NUDE TUDE VS NUDE DUDE

Zobacz oryginał
KOB_9217.jpg

Starcie tytanów - kultowe cienie The Balm! 
Pierwszy taki wpis na blogu! Starcie gigantów - kultowych paletek cieni firmy The Balm - zestawu Nude Tude oraz Nude Dude! Pierwsze, stosuję od ponad roku, drugie od marca 2015 - bez obu nie wyobrażam sobie codziennego makijażu oczu, więc z obiema paletkami zdążyłam się nieźle poznać. Poniżej znajdziecie swatche, zdjęcia obu kompletów i ich porównanie, tak byście mogły wybrać zestaw idealnie dopasowany do swoich oczekiwań. Zapraszam!


KOB_9200.jpg

Nude tude to paletka 12 cieni o pojemności 11.8 g, którą da się wykonać prawie kompletny makijaż oka (o tym prawie, kilka słów później ;) ). Mieszanka neutralnych, stonowanych kolorów, z mocno rozświetlającymi, matowymi i jednym lekko perłowym umożliwia stworzenie dziennego i wieczorowego makijażu, zarówno w jasnej, jak i ciemnej kolorystyce. Wszystkie cienie są doskonale zmielone i sprasowane, w większości mają bardzo satynową, przyjemną dla skóry konsystencję. Żaden z cieni nie osypuje się, nie zbiera się w załamaniu powieki, a każdy trzyma się dosłownie cały dzień. Wszystkie są bardzo, ale to bardzo dobrze napigmentowane i wystarczy je dotknąć pędzelkiem, by nabrać taką ilość, by pomalować całą powiekę nanosząc na nią delikatną mgiełkę koloru. To pewnie dlatego, pomimo tego, że używam je codziennie od 18 miesięcy w żadnym z kolorów nie zrobiłam nawet dziurki - są bardzo wydajne. Piękne retro opakowanie z kuszącymi paniami w stylu pin-up posiada duże lusterko i mały pędzelek. Pierwsze przyda się w podróży, drugie w sytuacjach awaryjnych. 

KOB_9224.jpg

Górny rząd. Od lewej, kolejno: 
Sassy - tego cienia używam dość rzadko, ale sprawdzi się ładnie to rozświetlenia wewnętrznego kącika w makijażach z szarością czy smokey eye. 
Stubborn - aksamitny róż, zmysłowy kolor, idealny do dziewczęcego makijazu na co dzień. 
 Selfish - piękna szarość, czasem cieniuje nim załamanie powieki, gdy ruchomą część maluję różem. 
 Sophisticated - uwielbiam ten brąz, pięknie podbija kolor oczu, nadaje się zarówno do kreski jak i cieniowania. Posiada delikatne, eleganckie drobinki. 
 Sexy - seksowne bordo, znowu fajnie sprawdza się z różem, zarówno na załamaniu jak i nałożony zaraz nad linią rzęs. 
 Serious - mieniąca się drobinkami elegancka czerń, w sam raz do kreski i smokey eye. 

KOB_9227.jpg

Dolny rząd. Od lewej kolejno: 
Snobby - uwielbiam ten kolor! Eleganckie, aksamitne złoto. Perfekcyjnie rozświetla kąciki, a nałożony na całą ruchomą powiekę rewelacyjnie ożywia spojrzenie, sprawiając, że efekty nieprzespanej nocy pójdą w zapomnienie. 
Stand-Offish - idealny do rozświetlenia kącika w dziewczęcym makijażu w kolorach różu. 
Sultry - jasny, ciepły brąz. Kojarzy mi się z zamszem. Uwielbiam cieniować nim załamanie powieki (którą maluję wtedy na złoto), a także nakładać go na dolną powiekę. Nie jest ani za jasny, ani za ciemny. Po prostu idealny. 
Seductive - podobny do Sultry, tyle że z mieniącymi się drobinkami. Nakładam sam (na załamanie powieki) gdy zależy mi na mocnym rozświetleniu oczu lub na warstwę matowego koloru sultry. Świetnie się uzupełniają. Jeden z ulubionych, często nakładam go pędzelkiem dołączonych do zestawu, zwłaszcza wtedy, gdy maluję dolną linię rzęs. 
 Silly - ciemny brąz w wersji blink, chłodniejszy niż sophisticated. Nadaje się do malowania dolnej powieki gdy robimy smokey eye w wersji soft. 
Sleek - klasyczny, matowy brąz. Stosuję do kresek - trzyma się lepiej niż niejedna kredka!

KOB_9198.jpg

Podsumowując, paletka podbiła moje serce i nie wyobrażam sobie bez niej makijażu oczu - cienie trzymają formę od rana do wieczora, nie zmywają się, nie zbierają. Na wyróżnienie zasługuje również mądre opakowanie - żaden z cieni nigdy nie wypadł ze swojego miejsca, a klamerka na magnes zapewnia bezpieczne przewożenie paletki. Zdarzyło mi się również wykorzystywać sporej wielkości lusterko. Jeżeli chodzi o minusy zestawu: zdecydowanie brakuje mi tutaj matowego nudziaka, który nadawałby do roli koloru podkładowego, stosowanego jako pierwszy krok w makijażu oka. Jeden z kolorów Silly lub Sophisticated zamieniłabym również na jakiś inny kolor, wydaję mi się że są zbyt podobne do siebie. Nie mniej jednak, to paleta z charakterkiem ;) Kto raz jej "zasmakuje" nie potrafi się z nią rozstać! 

KOB_9208.jpg

Nude Dude w pierwszym tygodniu użytkowania wywarł na mnie dużo gorsze wrażenie niż pierwsza paletka the balm, ale po lekkim "wyrobieniu" kwadracików polubiliśmy się równie mocno, co z pierwszą paletką. Ale po kolei. NudeDude to paletka 12 kolorów w ciepłej tonacji (cieplejszej niż NudeTude), która w przeciwieństwie do wersji z paniami, posiada już cudowne nudziaki. Znowu The balm popisało się jakością - klientki dostały 12 genialnej jakości cieni, których pigmentacja po prostu zachwyca. Co ciekawe, doszłam do tego wniosku dopiero po ok. 6/7 użyciu kolorów, kiedy lekko suchawa góra trochę się zużyła i odsłoniła przyjemną, aksamitną formułę z którą fantastycznie się pracuje. Niestety, swatche robiłam po 3 użyciu cieni, i kolory wyszły mniej intensywne niż obecnie nałożone na skórę. Cienie dobrze nakłada się zarówno palcem jak i pędzlami, można je dowolnie ze sobą mieszać, aplikować na siebie, bez obaw, że któryś się zetrze. Łatwo się rozcierają, pięknie współgrają ze sobą. Paletka posiada więcej jasnych kolorów niż wersja z paniami, tym samym jest idealna do stosowania na co dzień. 

KOB_9229.jpg

Górny rząd. Od lewej, kolejno: 
Fearless: cudowny nudziak, stwarzający śmietankowe, matowe tło dla innych cieni. Takiego koloru zdecydowanie brakowało w wersji z pin-up
Flawless: ciepły, miedziany brąz. Świetny do cieniowania powieki, zwłaszcza gdy stawiamy na matowe oko. 
Firm: ciut ciemniejsza, migocząca wersja flawless. Stosuję podobnie jak Seductive (z paletki nude tude), ale ten jest trochę jaśniejszy. 
Flirty: zmysłowy róż, ciemny, dobrze napigmentowany. Dobry na całą ruchomą powiękę, do podkreślenia dolnej linii rzęs, a także w roli cienia do załamania powieki. 
Friendly: ciemny bordo, w paletce wygląda na ciemniejszy niż jest w rzeczywistości. Z dwóch bordowych cieni, wolę ten z paletki z Paniami. Wg. mnie ma cieplejszy odcień. 
Fierce: brązowo-czarny cień z drobinkami, dobrze sprawdzi się do delikatnej kreski i kuszącego smokey eye

KOB_9233.jpg

Dolny rząd. Od lewej, kolejno:
Fabulous: jasny, bazowy cień podkładowy. Dobrze sprawdzi się do delikatnego rozświetlenia kącika czy rozcierania granic kolorów przy blednowaniu. 
Faithful: migocząca brzoskwinka. Stosuję wtedy, gdy stawiam na słodki, dziewczęcy makijaż. Efekt blink blink! 
Fit: brzoskwiniowe złoto. Stosuję podobnie do porpzednika. 
Feisty: matowy, delikatny róż, raczej chłodniejszy niż cieplejszy. U mnie sprawdza się lepiej niż matowy róż z wersji NudeTude. 
Funny: średni brąz. Idealny jako ciut ciemniejszy akcent w codziennym makijażu. 
Fine: Magiczny brąz, jaśniejszy niż w wersji damskiej. 
KOB_9203.jpg

Paletkę Nude Dude poleciłabym dziewczynom, które lubią delikatny makijaż oka i stonowaną kolorystykę. Chociaż używam regularnie prawie wszystkich kolorów, mam wrażenie, że niektóre lekko się ze sobą zlewają, nie widać między nimi wystarczającej różnicy. W drugiej paletce, nie ma o tym mowy. 
Z drugiej strony, z racji dwóch jasnych, bazowych cieni paletka idealnie sprawdzi się w podróży, kiedy każdy dodatkowy bagaż jest niemile widziany. W Nude Dude dominuje różowy pigment, dlatego dobrze sprawdzi się na oczach właścicielek zielonych i niebieskich tęczówek. Mniej tutaj złota i ciekawych brązów, które doskonale wypadają u kobiet z brązową tęczówką (dlatego im poleciłabym NudeTude). Oba komplety są naprawdę bardzo dobrej jakości, kosmetyki łatwo się nakładają, blendują i mieszają ze sobą. Bez obaw o smugi, plamy czy osypujący się pyłek. Lekkie i trwałe zarazem opakowania z tektury działają na korzyść. Pędzelek (jak to w takich zestawach bywa) jest średniej jakości, aczkolwiek stosuję go do podkreślania dolnej powieki czy brwi. 

KOB_9222.jpg


Jeżeli szukacie kompletnej paletki cieni do oczu, w dobrej cenie gorąco polecam Wam paletki The Balm. Choć oba komplety wydają się dość podobne, Nude Tude ma wg mnie bardziej zróżnicowane kolory, którym da się wykonać makijaż na co dzień jak i na wieczór. Natomiast wersja z męskimi Panami spodoba się osobom, które stawiają na delikatniejszy makijaż w jasnych kolorach. 

 Cena obu paletek - ok. 120 złotych. Kupicie tutaj (klik!)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.