Lista blogów » Amour-15

BAHAMA MAMA CZYLI O CHŁODNYM BRONZERZE SŁÓW KILKA

Zobacz oryginał
bahama.JPG
Całkiem niedawno pisałam Wam o genialnym rozświetlaczu marki theBalm. Dziś przedstawiam Wam (o ile trzeba jeszcze komuś ten kosmetyk przedstawiać) najbardziej kultowy produkt marki, a mianowicie bronzer Bahama Mama z theBalm. Ja jestem produktem zachwycona - chyba odnalazłam swój ideał. Produkt wisiał na mojej kosmetycznej chciejliście, cieszę się, że już mogę go wykreślić i mieć u siebie. Jesteście ciekawe dlaczego tak zachwycam się tą opaloną mamuśką? Zapraszam na dalszą część posta! 


Moja opinia:
Opakowanie: Bahama Mama znajduje się w kartonowym pudełku z mamuśką. Karton może nie kojarzyć się zbyt dobrze, ale jest to w tym przypadku bardzo solidny materiał i raczej nie ma możliwości rozerwania etc. Taki urok marki. Bardzo podoba mi się ten zamysł i cała polityka theBalm. Są w ten sposób wyjątkowi. Wracając do opakowania - zawiera ono lusterko i to takie porządne, nie należy do tych, które zniekształcają obraz. Wizualnie na wielki plus. 
bahama2.JPG
Konsystencja: bronzer ma raczej typową dla swojej kategorii konsystencję, która niczym nadzwyczajnym się nie wyróżnia. Dobrze się rozprowadza, nie jest tempa, łatwo się z produktem pracuje. Ogólnie - bez zarzutów.

Kolor: Bahama Mama utrzymana jest w zimnej tonacji (niebieskie pigmenty), co mi osobiście bardzo odpowiada. Nie lubię pomarańczowych bronzerów, bo bronzer jak sama nazwa  wskazuje ma być brązowy. Raczej nie robi plam, chociaż wiadomo zależy to też od "zdolności" osoby która się owym produktem posługuje. Może być nieco za ciemny dla naprawdę bladolicych, ale kolor można ładnie budować, więc myślę, że odrobina więcej pracy i efekt byłby super nawet na jasnej skórze.

Trwałość: nie do pobicia! Nie mam co prawda jakiegoś dużego porównania, ale jestem tak zadowolona z bronzera z theBalm, że nie mam potrzeby próbować innych kosmetyków z tej kategorii. Trzyma się praktycznie aż do zmycia, nie schodzi jakoś brzydko z policzków - bomba!

Wydajność: wydaje mi się, że opakowanie wystarczy mi na +/- półtora roku używania. Mogę się mylić, jednak używam go codziennie od miesiąca, a zużycia nie widać żadnego.

Pigmentacja: jego wydajność może być skutkiem bardzo dobrej pigmentacji - wystarczy naprawdę jedno muśnięcie pędzlem żeby stworzyć niezły efekt. 

Cena/dostępność: za 7g produktu zapłaciłam ok. 55 zł na Iperfumy.pl - produkt był akurat na promocji i warto go wtedy kupować. Normalnie kosztuje 67 zł więc też całkiem przyzwoicie jak na tak dobry jakościowo produkt.
1.JPG

Podsumowując: nie szkoda mi ani jednej złotówki wydanej na ten bronzer. Jest tak fajnym produktem o zimnej tonacji, że nie mam już nawet ochoty próbować niczego innego. Bahamę możemy spokojnie używać jako np. cień w załamanie powieki - lubię takie wielofunkcyjne kosmetyki. Produkt jest też dość mały - nie ma tam zbędnego opakowania, co jest super sprawą jeśli chodzi o wyjazdy. Jakichkolwiek wad nie znalazłam ;-) 

Czy znacie ten kultowy kosmetyk? Jeśli tak, to koniecznie dajcie mi znać jakie są Wasze opinie odnośnie tego produktu! 

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.