A teraz oczywiście mój ulubieniec Erick Kessels ALE WTOPA.
Co ten chłopak jeszcze nie wymyśli! Na szczęście książeczka jest malutka i króciutka ;)
"Świat pełen jest samochwalców traktujących siebie bardzo poważnie i bardzo z siebie zadowolonych. Z pewnością nieraz jeszcze usłyszysz, że jeśli chcesz prześcignąć swoich konkurentów, powinieneś zachowywać się z większą dozą pewności siebie i wykazywać szaleńczą determinacją.
To cenna rada dla polityka lub zapaśnika.
Dla reszty z nas raczej nie.
Ogromny szacunek dla samego siebie i rozdęte ego mogą ograniczać kreatywność, ponieważ zarozumiałość to pierwszy krok do lenistwa. Wałkujesz w kółko te same pomysły, z których wiele może być wyrazem twojej pychy, a nie właściwego osądu.
A ponieważ nawet egotyści nie lubią megalomanów, zostaniesz sprowadzony na ziemię przez zniecierpliwionych i zawistnych rywali.
Nigdy nie wiadomo, jak dojdzie do tego upadku ani kiedy się wydarzy, ale samozadowolenie i nadmierna pewność siebie zawsze do tego prowadzą. Kiedy będziesz leżał połamany na gruzach własnej świetności, przyjdą ci do głowy najlepsze pomysły.
Czasami żeby zdobyć szczyty, trzeba sięgnąć dna".
Dlatego ja wygodnicko i zapobiegawczo, żeby uniknąć tych wszystkich złowieszczych perturbacji od razu zdecydowałam, że MOIM SZCZYTEM BĘDZIE DNO i że przy tej właśnie okazji nie będę brać siebie zbyt serio :) Ponieważ jednak mam resztki ambicji, to zakładam, że nie jest to dno w durszlaku, bo jak mówi Kolega Kuchmistrz, podobnie jak ja "niepoprawny optymista":
"Kiedy jesteś przekonany, że już znalazłeś się na samym dnie, to ciesz się stary, że w tym dnie nie było szpary, przez którą spadłbyś niżej gdzieś".
Trochę o stylizacji
Ze mną jak z krnąbrnym dzieciakiem "mówił dziad do obrazu, a obraz ani razu", dlatego dziś przemówi właśnie obraz :)
Zgadzam się całą sobą, że blogowe zdjęcia powinny być dobre, a nawet świetne, technicznie przynajmniej poprawne, a idealnie, jeśli doskonałe i piękne. Obiecałam sobie jednak, że już nie będę tłumaczyć się z moich zdjęć, bo to do niczego mimo tej mojej pilnej zgody i tak nie prowadzi, ile lat można się tłumaczyć! Wszystkich, którzy odczuwają długotrwały estetyczny dyskomfort, przepraszam ostatni raz. Trzeba to w końcu przyznać otwarcie. poprawy raczej nie będzie. Zgadzam się także, że bardzo ważne na zdjęciach jest tło, z czym mam kolejny poważny problem, dlatego dziś przewrotnie, żeby się tak bardzo nie przejmować, postanowiłam być ważna i jestem tłem dla świetnego obrazu Karoliny, bo nawet jeśli jest "napisane", że tło jest z tyłu, to ja niekoniecznie dziś mam ochotę z tym się zgodzić, taka przekorna czasem jestem :) Dziś dla mnie tym ważnym tłem jest to co mniej ważne, czyli wcale niekoniecznie fałszywie skromna Lumpola i jej stylówka. Główny bohater dzisiejszej sesji, która trwała w ciemnościach krótkie parę minut, ale już miałam się nie tłumaczyć, bo przecież gorzej być nie może :)) No więc ten główny bohater, obraz Karoliny okazał się także wiercipiętą i nijak nie chciał zachować pionu na tych pospiesznych zdjęciach. W końcu poszturchiwany obwisł na jednym rogu. Gdybym choć trochę "czuła" PR napisałabym, że tak miało być i że taki był mój artystyczny zamysł, ale ja jestem tylko niewprawną "mistrzynią" przypadku. Chociaż podobno nie ma przypadków ;) Mam ogromną nadzieję, że jestem przynajmniej kolorystycznie i tematycznie spójnym tłem dla tego obrazu, i że wszystkie moje dziś chyba bez wyjątku trendowate elementy, czyli komiksowa przedpotopowa bluzka, dresowe białe spodnie z lampasami rozmiar 58, biała marynarka Alexis, beżowy prochowiec Bogarta, sportowe buty, tyci torebeczka i sznurkowy kosz na pranie zamiast torebki, nie stanowią zbytniego dysonansu, bo konkurencją dla niego na pewno nie są :)
Wszystkim oglądającym życzę przynajmniej znośnych przeżyć estetycznych i ogromnie dziękuję za wytrwałość tym, którzy jeszcze mimo mojej wiecznej nienaprawialności nie uciekli zbyt daleko :)
Zapraszam do obserwowania i do polubienia mojej strony na fb
LUMPOLASTYLE