Lista blogów » aDancingQueen Blog
ANGIELSKIE KLIMATY
Zobacz oryginał śr., 10/06/2015 - 19:43Kolejna część relacji z wypadu do Anglii to przede wszystkim główny cel naszej wycieczki. Zanim jednak do niego przejdziemy, powiem jeszcze kilka słów na temat wypadu do innego nadmorskiego miasteczka, do którego wybraliśmy się jednego cieplejszego popołudnia. Udaliśmy się wtedy nieco dalej, gdyż chcieliśmy obejrzeć mały port z masą jachtów i łódek. To co jednak zastaliśmy po przyjeździe, nie przypominało pięknej zatoczki z mieniącą się od słońca wodą, gdyż akurat tego dnia był odpływ i wszystko osiadło na piasku. Z drugiej strony, przynajmniej zastaliśmy niecodzienny widok, a miejsce to, tak czy siak było ciche, spokojne i cudowne. Spacerując sobie szeroką plażą szukaliśmy muszelek i małż, opowiadając przy tym różne historie. Spędziliśmy ten czas naprawdę miło, mimo tego, że chwytała mnie już choroba...
Po powrocie do naszego miasteczka, tuż przed wejściem do domu przywitał nas kotek sąsiadki, którego codziennym rytuałem jest obserwacja ulicy z dużego, frontowego okna. Niczym królewicz (a może królewna?) siedzi sobie na podwiniętych, ciężkich firanach i przypatruje się wszystkiemu dookoła. Wpatrywał się również we mnie, kiedy kursowałam z miejsca na miejsce robiąc mu zdjęcia. Kotek był wyraźnie zainteresowany, choć jego mina przypominała raczej- 'Co ona do licha wyprawia?'.
Kolejnego poranka panowała już nerwowa atmosfera. A to wszystko dlatego, że zbliżała się ważna dla Julki uroczystość. Tego dnia szła do Pierwszej Komunii Świętej, a mój Łukasz jest jej tatą chrzestnym. To dlatego zlądowaliśmy w Anglii aby uczestniczyć w tym ważnym dla niej dniu, ale też pobyć trochę czasu z rodziną i poznać zakątki kraju, w którym mieszkają. Od samego rana trwały przygotowania. Julka musiała wyglądać jak księżniczka, dlatego chcieliśmy zadbać o najmniejszy szczegół. Kręcenie włosów, zakładanie wianka, ubieranie się w piękną, białą sukienkę...
Bardzo ciekawiła mnie uroczystość komunijna w Anglii. Trochę różni się od naszej, przede wszystkim tym, że przystępuje do niej nie cały rocznik dzieciaków, a tylko kilkoro - przynajmniej tak to wyglądało podczas uroczystości, na której byliśmy. Pięciu chłopców oraz nasza Julka przyjęli Pierwszą Komunię Świętą w ostatni dzień maja. Fajnie było posłuchać modlitw i pieśni w języku angielskim, oraz poobserwować uśmiechnięte i radosne dzieci, cieszące się z tego dnia!
Przyjęcie z tej okazji odbyło się w przepięknym hotelu, gdzie czekał już na nas cudownie ozdobiony stół z przepysznymi daniami, które każdy wybrał dla siebie wg własnego gustu i smaku. Zanim jednak usiedliśmy do stołu, zrobiliśmy małą sesję zdjęciową z wszystkimi gośćmi wykorzystując do tego przepiękne korytarze i pomieszczenia hotelowe, urządzone w klimacie staroangielskim - czyli moim ulubionym! Ja również mam zdjęcie z małą princess, która wyglądała tego dnia bajecznie! Żałuję jednak, że czułam się tedy już dużo gorzej i nie wykorzystałam do zdjęć tego miejsca maksymalnie...
Największą radochę z przysmaków i potraw miały dzieci... Frytki, kurczak, lody, tort - czekały na to od samego rana i cudownie było obserwować je takie radosne i momentami nawet nieznośne :) Uroczo wyglądały obserwując tort, czekając jednocześnie na jego pożarcie! :)
Ale największa radość była z odpakowywania prezentów :) Od rodziców chrzestnych mała dostała wypasiony rower, a od reszty rodziny piękną biżuterię i inne upominki. Z każdego prezentu Julia bardzo się cieszyła, a widok jej uradowanej cieszył oczy wszystkich :). Uważnie czytała każdą otrzymaną pamiątkę, które potem porozkładała na parapecie w domu, aby móc na nie patrzeć przez najbliższe dni.
Impreza potem przeniosła się do domu, gdzie był ciąg dalszy jedzenia, jedzenia i jedzenia... A maludy podczas wcinania kolejnych porcji tortu, obowiązkowo musiały oglądać ulubione bajki, przy których panowało pełne skupienie... :).
Dzień ten był naprawdę cudowny i pełen wrażeń :). W dużym, rodzinnym gronie mogliśmy świętować komunię Julki, która bardzo się uroczystością denerwowała, a zupełnie niepotrzebnie! Dzień minął szybko, ale na pewno zostanie zapamiętany na długo!
Na koniec jeszcze jedno nasze zdjęcie, w starym, angielskim stylu... :) Jak się Wam podoba dzisiejsza fotorelacja?
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.


































