Lista blogów » Babeczki na wybiegu!
ANANASY Z NASZEJ KLASY
Zobacz oryginał pt., 05/06/2015 - 21:37Rzecz o ananasach. Pamiętacie wierszyki Mariana Załuckiego i Karola Szpalskiego "Ananasy z naszej klasy"? Albo program stacji TVN z początku lat 2000? Nie będę wracać do czasów podstawówki i gimnazjum, czy nawet liceum. O czym mowa? O studiach! Parę obserwacji, trochę doświadczeń, a w tym kilka słów o modzie oczywiście!
Czy warto studiować?
Tak. Dlatego, że:
- poznasz genialnych ludzi,
- zrozumiesz, że między studiami a zawodem nie ma znaku równości,
- będzie to aktywny czas, który pamięta się do końca życia.
To już dobry dobry początek. Potem jest z górki!
Chyba, że żyjesz w przeświadczeniu, że ukończone studia dadzą ci pracę.
Nie. Jeśli:
- Nie widzisz takiej potrzeby. Wielu ludzi biznesu nie ma wykształcenia wyższego, a żyje im się całkiem dobrze. Fryzjerzy i kucharze też nie narzekają na swój los ;) Poza tym studia można zacząć zawsze.
- Idziesz na studia, bo wszyscy tak robią.
Jeśli studia, to jakie?
Zaoczne czy dziennie? Zgodne z zainteresowaniami czy „dobry zawód”?
Szczerze - takie jakie chcesz. Jeśli od początku mniej więcej jakoś wyobrażasz sobie siebie, za 2, 5, 7 lat, to działaj. Studia zawsze można zmienić. Trzeba tylko mieć do tego motywację i determinację. W późniejszym okresie życia - takie, które są ci potrzebne. Od lat 80. i 90. minęło trochę czasu. Wybór studiów ze względu na "dobry zawód", "bo się przyda", "w sumie to rodzice chcieli", "nie miałam pomysłu" mogą być stratą twojego czasu i sprawić, że będziesz jednym z wielu narzekających na bezrobocie, niskie płace i cały świat. Bo winy przecież zawsze szuka się na zewnątrz, a nie w sobie. Studia to nie wszystko.
Komu potrzebne są dziś studia?
Na pewno prawnikom, lekarzom, psychologom... profesjom, które wymagają wiedzy teoretycznej, aby móc zacząć praktykować. Co ważne, sama teoria, bez doświadczenia i tak na nic się zdaje. Studia potrzebne są osobom, które nie wiedzą, co chcą w życiu robić. Dzięki nim mają szansę zobaczyć czy poświęcenie czasu na uczelnię wyższą ma sens z ich perspektywy. Ale równocześnie mogą to samo sprawdzić wyjeżdżając za granicę, pracując albo podróżując. Proste.
Co dają studia poza papierkiem?
Obecnie studiowanie dla papierka to totalna głupota, potwierdzą to rekruterzy, właściciele firm i absolwenci. Na rynku pracy są setki albo nawet tysiące ludzi z identycznym "wkładem" w CV. Z perspektywy pracodawcy przegrzebywanie się przez stosy magistrów ze znajomością języka angielskiego na poziomie średnim, prawem jazdy kategorii B i dyplomem na 5 jest zwyczajnie przypadkowe. Wina braku doświadczenia leży zazwyczaj po obu stronach: studenta (bo jest leniwy i woli balować, oglądać seriale albo robić nic, nie przykłada się, na niczym mu nie zależy) i pracodawcy (nie potrafi motywować stażystów, boi się zmian, brak mu podstawowej wiedzy z zarządzania zespołem i teamworkingu, żałuje kasy na przyuczenie człowieka, dzięki któremu potem będzie zarabiał grube pieniądze).
Komunikacja wizerunkowa, czyli Uniwersytet Wrocławski próbuje nadążyć za rynkiem pracy dla humanistów
Kiedy jakiś czas temu Kasia podesłała mi link do informacji o nowym kierunku na Uniwersytecie Wrocławskim jeszcze nie wiedziałam, co się będzie dalej działo. Przejrzałam opis specjalizacji branding i wszystko stało się jasne - studia jakby skrojone dla mnie! Szybko powiązałam przedmioty ze swoimi zainteresowaniami i złożyłam papiery na studia zaoczne. Coś nowego, innowacyjnego wydawało mi się fajną perspektywą na najbliższy czas. W międzyczasie oczywiście media nadal grzmiały, że pracy dla humanistów nie ma, że bez przyszłości i nawet nadchodzący niż demograficzny sytuacji nie poprawi, bo produkujemy za dużo osób z humanistycznym wyższym wykształceniem.
Wdrażanie marki, pozycjonowanie marki, myślenie strategiczne, brand behaviour, zachowania konsumenckie, system identyfikacji wizualnej, creative writing, diagnostyka komunikacji, project management, design management, techniki promocji i sprzedaży. Te i wiele innych przedmiotów przejdziemy na komunikacji wizerunkowej w dużej mierze warsztatowo. Wielu studentów narzeka, że tak naprawdę niczego się na tych studiach nie nauczyło.
Dlaczego?
Dlatego, że nic nie robili.
O ile nicnierobienie na zajęciach jest okej (każdemu się chyba zdarzyło być nieprzygotowanym albo kombinować w ostatniej chwili), o tyle bierność poza uczelnią i brak zainteresowania czymkolwiek jest kolejną cegiełką do bezrobocia albo niechcianej pracy.
Komunikacja wizerunkowa różni(ła) się od każdego innego kierunku na Uniwersytecie (a na pewno od politologii, z którą miałam do czynienia). Czym?
O ile nicnierobienie na zajęciach jest okej (każdemu się chyba zdarzyło być nieprzygotowanym albo kombinować w ostatniej chwili), o tyle bierność poza uczelnią i brak zainteresowania czymkolwiek jest kolejną cegiełką do bezrobocia albo niechcianej pracy.
Komunikacja wizerunkowa różni(ła) się od każdego innego kierunku na Uniwersytecie (a na pewno od politologii, z którą miałam do czynienia). Czym?
- wykładowcy praktycy, a nie tylko profesorowie i doktorzy prześcigający się w ilości publikowanych prac naukowych oderwanych od rzeczywistości,
- forma prowadzenia zajęć i oceniania (luźniejsza formuła i bardzo duży kredyt zaufania były i są ryzykowne, jak się okazało wielu studentów zbyt dosłownie to wszystko potraktowało i nie było na tyle dojrzałych żeby wymagać samemu od siebie, ale z drugiej strony mimo, że człowiek dorosły to jednak młody...),
- otwarcie i dyskusja - nie ma głupich pytań ani odpowiedzi - ćwiczenia i rozmowy pozwalały patrzeć nawet na proste i oczywiste rzeczy z innej perspektywy,
- wiedza i warsztat przychodzą proporcjonalnie do włożonej w projekty i zaangażowania poza uczelnią.
Co dalej?
Na komunikacji poznałam mnóstwo świetnych ludzi! Nie wiem ile zależało od szczęścia, a ile od specyfiki tego kierunku, ale naprawdę super trafiłam. To ludzie, z którymi świetnie mi się pracuje, robi projekty na zaliczenie, pije kawę, zajada pyszności i rozmawia o wszystkim. A nawet buduje czasopismo (Brandboom, zapraszam)!
Teraz mogę patrzeć na modę (i nie tylko) z szerokiej perspektywy. Widzę odniesienia do kultury i społeczeństwa. Łączę, dzielę, szukam powiązań i wiem, że dobrą drogę wybrałam (przynajmniej na tym etapie życia). Wiele z rzeczy na studiach było dobrą zabawą. Wiele zaczęło irytować: Coca-Cola, Harley Davidson, Volvo. Potwierdziło się, że autorytetów współcześnie brak i warto krytycznie patrzeć na to, co mówią eksperci.
okulary/ sunglasses: ZIGN | marynarka / jacket: ASOS | spódnica / skirt: VINTAGE | torebka / bag: MAG PIE | espadryle / espadrilles: KEDS
Jedno też jest pewne. Teraz, kiedy szkoły niepubliczne mogą zyskać miano uniwersytetu, nasze kilkusetletnie twierdze nauki muszą przeformułować swój stosunek do studentów i studiowania. Jestem zdania, że studia są po to, żeby rozwijać wiedzę i dać wykształcenie, a nie przyuczyć do zawodu, ale nauka też "poszła do przodu". Mamy dostępne nowe narzędzia, możliwości, które teraz są zupełnie pominięte w procesie kształcenia. Większość uniwersytetów została gdzieś zawieszona w poprzedniej epoce i mimo przygotowania nowych kierunków, modernizacji budynków, mentalność w sercu instytucji pozostała jaka była. Liczba studentów pewnie będzie spadać, uczelnie zabiegają o kandydatów i wreszcie zaczynają ich traktować nie jak uczniów, a klientów. Czas na zmiany!
Najważniejsze: traktujcie studia jak chcecie, bawcie się, uczcie, kombinujcie, podróżujcie, nie dajcie się wpędzić w stereotypy i wmówić sobie, że Wasz sposób myślenia jest gorszy. Wykorzystajcie ten czas w 100%!
Zajęcia na uczelni to tylko część studiowania. Liczy się to, co robimy poza nimi.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.












