Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.

7 złotych zasad dotyczącyh remontów.

Zobacz oryginał
Jeden wielki remont nie czyni ze mnie żadnego eksperta, aczkolwiek był to remont gruntowny i chociaż jeszcze nie dobiegł końca, zdążył zszargać mi całkiem sporo nerwów. Oczywiście nie jest to moja pierwsza zmiana aranżacji w miejscu w którym mieszkam, ale tym razem to ja musiałam decydować o wszystkim, począwszy od koloru fugi między kafelki a kończąc na bardziej przyjemnych decyzjach jak chociażby kolor mebli, czy wzór fototapety na drzwi. Również ja musiałam wybrać fachowców i rozdysponować gotówkę. I powiem Wam szczerze, że chyba jeszcze nigdy w życiu nie nauczyłam się tyle co teraz. Niby remontowe przykazania są powszechnie znane, ale póki nie nauczymy się na własnych błędach, będziemy podchodzić do nich z przymrużeniem oka i nadzieją, że nas one dotyczyć nie będą. Też tak sądziłam, a co się okazało? Gówno prawda.

Nigdy nie licz na to, że zmieścisz się w pierwotnej kwocie. U mnie ostateczna suma wyniosła o 40 % więcej niż początkowo sobie założyłam.W zasadzie to każdy element, każda usługa wyniosła więcej niż mi się wydawało. Jedyne co udało mi się kupić nieco taniej to kafelki do kuchni.

Nigdy nie rób interesów z rodziną. Mój kuzyn robił dotychczas wszystkie remonty w bliższej i dalszej rodzinie. Owszem, wiedziałam, że jest to osoba, która najchętniej chwyta kilka srok za ogon oraz nie zawsze jest słowna co do godziny przyjazdu, ale w naszym przypadku nagiął wszystkie możliwe reguły. Dodam, że nie podoba mi się ton z jakim zwraca się do mojego męża (który wytyka mu wszystkie, nawet najmniejsze błędy - ale płacimy to mamy też prawo wymagać), próbuje zrzucić na nas winę za przeciągnięcie się remontu (mimo, że sam zatrudniał <czas przeszły zamierzony, bo chłopak wyleciał z roboty> debila, który w jeden dzień położył 3 płytki na ścianę, a resztę czasu poświęcił na rozkoszowanie się złocistym napojem) i ciągle wypomina, że nawet sobie nie wyobrażamy ile rzeczy mamy w gratisie. Jednak charytatywnie tego nie robi, jaką kwotę podał na taką się zgodziliśmy, więc zupełnie nie rozumiem jego przytyków.

Nigdy nie płać przed zakończeniem prac. To może punkt dość oczywisty, jednak, że to właśnie ktoś z rodziny, uregulowałam całą należność kiedy mnie kuzyn poprosił (w ten dzień miał być koniec). Oczywiście koniec został przełożony na kolejny dzień, znów na kolejny, kuzyn dwa dni przerwy zrobił (bo inna robota się natrafiła, u nas za długo przecież zabawił) i niby ma się zjawić jutro. Oj ja głupia i naiwna.

Remont zawsze się przeciągnie. Jeśli nie płacisz stawki godzinowej jeszcze pół biedy. Jednak jeżeli była mowa o 3-4 tygodniach, a tu zaraz rozpocznie się siódmy, masz prawo się wkurwić. 

Nie daj się robić w balona. Jeżeli fachowiec proponuje Ci nachalnie jakiś kolor farby wiedz, że coś tu nie gra. Najprawdopodobniej jest to farba jaka została mu z poprzedniego remontu, a Ty i tak poniesiesz te same koszty jakbyś miał sam/a wybrać inną barwę.

Nie daj się stłamsić. W moim przypadku dotyczy do mojej mamy, która tak bardzo chciała "pomóc", że większość moich wizji została skrytykowana. Największy cyrk i tak był przy omawianiu szczegółów wyglądu mebli kuchennych: "no ale weź pomyśl czy wejdą Ci garnki", "no ale weź pomyśl o tym", "no ale weź pomyśl o gównie". Szczerze, czułam się wtedy jak totalna idiotka, która w ogóle wcześniej nie przemyślała jakie meble chce mieć i tak sobie zadzwoniła po pana stolarza, żeby tylko zmarnować jego czas.

Nie kupuj lodówki pod zabudowę. U mnie mało brakowało, ale szczęśliwie w sklepie trafiłam na przemiłą sprzedawczynię, która kategorycznie odradziła mi ten pomysł. Oczywiście, mogłam wpaść na to sama, ale wiecie jak to jest kiedy coś już sobie w głowie ubzdurasz. Tak więc, lodówki pod zabudowy są o wiele trudniejsze w serwisowaniu, a jak jeszcze będzie jakaś poważniejsza awaria może być problem, aby dopasować nową rozmiarem. Druga sprawa lepiej tą kasę za zabudowanie dołożyć do lepszej lodówki. Teraz to dla mnie oczywista oczywistość.

Gdybym wiedziała jaki to stres, nie zdecydowałabym się na remont będąc w ciąży. Chciałam jednak żeby wszystko było ładnie i pięknie, kiedy powitamy w domu nowego członka rodziny. Żeby nie było, że tylko narzekam - jestem bardzo zadowolona z mebli kuchennych (no może cena początkowo mnie trochę przytłoczyła, ale końcowy efekt mnie satysfakcjonuje w 200%) oraz z usług przezabawnego i przemiłego pana elektryka, dla którego nie było problemem przyjechanie wieczorem gdy coś było nie tak - oby jak najwięcej takich fachowców. Teraz z utęsknieniem wypatruję końca i nie mogę się doczekać pierwszego dania zaserwowanego w nowej kuchni, dekorowania salonu, a przede wszystkim świętego spokoju.

Wpis bardzo krytyczny, bardzo emocjonalny, powstał trochę w złości i frustracji, ale jest mi troszkę lżej.

a1.jpg


a2.jpg


a3.jpg


a4.jpg


a5.jpg


a6.jpg


a7.jpg


a8.jpg

Wiem, że te spodnie już się pewnie opatrzyły każdemu, ale na ten moment pasują mi idealnie - ani nie cisną, ani nie spadają.
Tak, i w końcu napadł mnie fryzjer. Krótko = wygodnie, ale muszę się jeszcze przyzwyczaić.

Buty SH 4 zł
Spodnie outlet H&M 30 zł
Bluzka SH Marks&SPencer  9 zł
Sweter SH H&M 7 zł
Torebka SH Atmosphere 15 zł

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.