Lista blogów » Lumpexoholiczka
7 RZECZY ZA KTÓRE KOCHAM TO MIASTO + CO WARTO ZOBACZYĆ W WARSZAWIE?
Zobacz oryginał ndz., 06/07/2014 - 19:23Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie sytuację...
Stoicie na przystanku. Jest sobotnie przedpołudnie, za oknem 30°C. Zero wiatru, zero cienia. Żar leje się z nieba, a po Waszych plecach spływają cienkie stróżki potu. Duchota i skwar. Szorty przyklejają się do tyłka, a zimna woda smakuje, jak nektar bogów. Wtem na przystanek podjeżdża tramwaj i wiezie Was na drugą stronę Wisły - po ulgę.
Do Tematu Rzeki. Do La Playa. Do Plażowej. Moje azyle w środku betonowej dżungli. Namiastka nieba.
Stoicie na przystanku. Jest sobotnie przedpołudnie, za oknem 30°C. Zero wiatru, zero cienia. Żar leje się z nieba, a po Waszych plecach spływają cienkie stróżki potu. Duchota i skwar. Szorty przyklejają się do tyłka, a zimna woda smakuje, jak nektar bogów. Wtem na przystanek podjeżdża tramwaj i wiezie Was na drugą stronę Wisły - po ulgę.
Do Tematu Rzeki. Do La Playa. Do Plażowej. Moje azyle w środku betonowej dżungli. Namiastka nieba.
2. Za tempo i rytm.
Warszawa jest moją przyjaciółką. Każdego dnia wyciąga przyjazną dłoń, a w niej trzyma odpowiedź na każdą z moich zachcianek. Film pod chmurką? Idę do Kina Perła w Patio. Croissant i espresso we francuskim stylu na dobry początek dnia? Jest Rue de Paris przy Dobrej. Popołudnie z wciągającą książką? Zahaczam o Czułego Barbarzyńcę. Tańce, hulanki, swawole z naszą paczką? Iskra będzie ok. Pyszny i tani obiad? Wpadam do A nóż widelec.
And so on...
And so on...
3. Za Pałac Kultury,
który co rano puszcza mi oko, kiedy mijałam go w drodze po bułki.
4. Za grajków na przystankach.
Lekcja wyobraźni numer 2.
Idziecie nieprzytomni do pracy / na uczelnię i nagle dopadają Was znajome nuty. Nie, nie te z mp4, czy iphona. Mówię o kawałkach wydobywających się spod palców gościa dla którego muzyka to wszystko. Wczoraj dostałam Ain't no sunshine Billa Withersa, innym razem Bednarka. W porannym pędzie ktoś daje mi chwilę, żeby się zatrzymać i uśmiechnąć. Dzień staje się tak zwyczajnie piękniejszy. W końcu najlepsze rzeczy w życiu są za darmo.
Idziecie nieprzytomni do pracy / na uczelnię i nagle dopadają Was znajome nuty. Nie, nie te z mp4, czy iphona. Mówię o kawałkach wydobywających się spod palców gościa dla którego muzyka to wszystko. Wczoraj dostałam Ain't no sunshine Billa Withersa, innym razem Bednarka. W porannym pędzie ktoś daje mi chwilę, żeby się zatrzymać i uśmiechnąć. Dzień staje się tak zwyczajnie piękniejszy. W końcu najlepsze rzeczy w życiu są za darmo.
5. Za Próżną.
Od kiedy tu mieszkam przeprowadzałam się jakieś 5 razy. Przerabiałam Bielany, Wolę i Mokotów. Teraz trafiłam do najlepszej części miasta - ścisłego centrum.
Moje ulubione miejsce w pobliżu domu to Próżna - ulica, która pachnie historią. Jest cicha i nostalgiczna. Trochę jakby była oderwana od pozostałej części miasta. Poczuje to każdy kto wpadnie na lampkę wina do Cafe Próżna, albo przyjdzie na Festiwal Kultury Żydowskiej Warszawa Singera. Wtedy zatrzaśnięty na cztery spusty lokal (na rogu kamienicy) raz do roku zamienia się w ponurą kawiarnie pełną starych mebli i nieużywanych instrumentów. W takim miejscu herbata smakuje inaczej.
Moje ulubione miejsce w pobliżu domu to Próżna - ulica, która pachnie historią. Jest cicha i nostalgiczna. Trochę jakby była oderwana od pozostałej części miasta. Poczuje to każdy kto wpadnie na lampkę wina do Cafe Próżna, albo przyjdzie na Festiwal Kultury Żydowskiej Warszawa Singera. Wtedy zatrzaśnięty na cztery spusty lokal (na rogu kamienicy) raz do roku zamienia się w ponurą kawiarnie pełną starych mebli i nieużywanych instrumentów. W takim miejscu herbata smakuje inaczej.
6. Za ludzi.
Krótko i na temat, bez rozwodzenia się, i bez dywagacji, bez analizy psychologicznej mieszkańców małych i dużych miast. Przyjaciół, których tu poznałam mogę podsumować jednym zdaniem: bardziej chce im się chcieć. :)
7. I no i oczywiście na to, że jest tak blisko mojego Włocławka.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




