Lista blogów » Adriana EmFashion

6 Złotych Porad Osobistej Stylistki

Zobacz oryginał

 Jako Osobista Stylistka i Kreator Wizerunku tu często doradzam klientkom podczas wspólnych konsultacji, w trakcie przeglądu szafy bądź na zakupach i dzielę się z nimi praktycznymi poradami do wykorzystania od zaraz.


I dziś właśnie zdradzę Wam kilka złotych zasad dotyczących zakupów.

Czy zdarza Wam się kupować ubrania w pogoni za trendami a później dochodzić do wniosku, że to strata czasu?

Czy widząc promowane ubrania na wieszakach, innych kobietach, w gazetach, reklamach czy czasopismach, a potem mierząc je na sobie czujecie rozczarowanie? Cóż, jest kilka powodów takiego stanu rzeczy, ale też złotych porad jak sobie z tym poradzić.

clothes.jpg



Follow me on: 


Przereklamowane towary

Zazwyczaj powodem takiego stanu rzeczy jest zwyczajny marketing sieciówkowy, polecanie nam 'na siłe' tego w czym będziemy się dobrze czuć i wyglądać, promowanie nowości, które zalewają nas wizualnie z każdej strony: TV, magazynów kobiecych, z sieci. Następnie angażowanie do reklam znanych celebrytów, aby dany towar się lepiej sprzedał bo przecież reklamuje go znana i lubiana osoba, która wzbudza zaufanie np. Anja Rubik czy David Beckham.

Idziemy więc za trendami, za nowościami, wpadamy do sklepu w dzień premiery nowej kolekcji, czy nieco później jak pierwsze tłumy i zainteresowanie mas opadnie, mierzymy i niejednokrotnie czujemy się oszukani, bo zostaje z nami bolesne rozczarowanie.
Bo towar który był promowany wszem i wobec - jak to marketingowcy założyli przemówił do nas w końcu swoim głosem pt.: 'musisz mnie mieć', 'wykonany z miłością' 'będziesz w nim wyglądać wspaniale' okazał się zwykłą klapą. Okazuje się, że wcale nie spełnia naszych oczekiwań!
Bo po pierwsze, kolor widziany w reklamach, internecie czy reklamie był żywy, piękny, wielowymiarowy a na nasz jest jakiś taki wyblakły, zwyczajny i stracił blask.
Po drugie, fason jest niedopasowy, ubranie ma zwyczajnie kiepskie obszycie, złą długość, kiepską jakość wykonania 'made in China', dziwny rozmiar, tkaninę wyglądającą tanio, a do tego wszyskiego idzie za tym zbyt wygórawaną cena w stosunku do jakości.
Jesteśmy zwyczajnie zawiedzeni.

Ale spokojnie, na wszystko jest rozwiązanie.
Mam dla Was kilka prostych rad, które sama stosuję i które być może pomogą Wam podjąć właściwą decyzję nad dobrym zakupem. Warto inwestować w rzecz, która powisi w waszej szafie wiele sezonów i z której zakupu będziemy dumni na długi czas, prawda?

Czytajcie metki

Unikajcie tanich wykonań 'made in China' gdzie produkcja odbywa się masowo, ludzie zatrudniani w szwalniach są wykorzystywani do granic wytrzymałości i pracują za mniej niż minimum socjalne.
Te rzeczy często zmieniają kolor i fason już po pierwszym praniu, a po kilku wyglądają już tak źle, że co najwyżej mogą nam posłużyć jako szmatka do kurzu.
Wiem, zachęciła was stosunkowo niska cena, ale często cena nie idzie w parze z jakością.

Na metce odczytujemy skład materiału. Jeśli więcej jest domieszek, sztuczności niż np. bawełny, kaszmiru, wełny, jedwabiu to przemyślcie zakup bardzo dokładnie.
Sztuczna tkaniana nie będzie bowiem przepuszczała powietrza, zapocicie się w niej, a komfort użytkowania zostawi wiele do życzenia.

Przestrzegajcie wymogów producenta co do prania i prasowania ubrań.
Nie uwierzycie jak wiele osób w ogóle nie czyta metek a potem przeżywa, że dana rzecz się skuliła, zmieniła kolor i wyblakła w zbyt gorącej wodzie.

Pamiętajcie, że niektóre rzeczy nie nadają się do powieszenia na sznurku. Zmienią wtedy swój kształt, zostawiając nieestetyczne paski odbicia, a nawet odbarwienia, które czasami nie dadzą się wyprasować, a w ich miejscu zmienia się kolor.
Niektóre rzeczy trzeba bowiem prać ręcznie w delikatnych produktach piorących i suszyć rozłożone płasko na ręczniku.

Nigdy nie podkręcajcie temperatury waszego żelazka, bo być może spali waszą delikatną tkaninę, a wam odbierze dobry humor na cały dzień. Lepiej zacząć od pierwszej kreski na grzałce i przetestować jak wasze ubranie na nie zareaguje, niż zniszczyć coś na co zbieraliście pieniądze od ostatniej wypłaty.

blogerka.jpg


Zakupy on-line

Kolejna moja rada dotyczy zakupów internetowych.
Zakupy to sztuka powiedzą jedni, drudzy skwitują, że tego nienawidzą a dla trzecich zakupy to łatwizna i przyjemność sama w sobie! Hmmm, mam to szczeście, że należę do tej ostatniej grupy!
Świetnie odnajduję się wśród półek sklepowych, znajduję perełki na wyprzedażach, w dobrych lumpeksach, portalach internetowych. Potrafię kupić rzecz której nie dotknęłam, nie zmierzyłam na sobie, tylko zobaczyłam ją raz on-line. Potem koleżanki pytają mnie skąd to mam, gdzie kupiłam i jak ja to robię, że kupując w ciemno mam takiego farta?

Mój patent jest dość prosty. Zwyczajnie pytam o dokładne wymiary rzeczy, potem mierzę siebie i jakąś rzecz w której aktualnie chodzę aby porównać miarę.
Czytam opinie innych, a także podglądam zdjęcia takiej rzeczy na osobach, które już ją zakupiły i sfotografowały nosząc ją np. na blogu bądź Instagramie.
Pytam też o skład materiału, gdzie rzecz została wyprodukowana i jak się ją użytkuje.
Reszta to zwyczajny łut szcześcia, by fason i materiał dobrze leżał.

Bywa tak, że mierzę dane ubranie w sieciówce i to jest to! BINGO. Widzę swoje lustrzane odbicie         i doznaję skoku adrenaliny. Wiem, że wyglądam w tym świetnie. Następnie szukam tej rzeczy na aukcji internetowej np. Vinted, OLX i kupuję to za połowę ceny! Nieźle prawda? Często znajdziedzie rzeczy nowe z metką bo na kimś źle leżały bądź dostały w prezencie i się nie polubiły! 

Korzystam również z wyprzedaży. Staram się o zakup rzeczy, których nie posiadam jeszcze w swojej szafie. Zawsze celuje w te wysokiej jakości i które mają posłużyć na dłużej. Nie znam osoby która lubi przepłacać, dlatego stosuję właśnie takie triki.

Lumpeksy

Uwielbiam i nie boję się do tego przyznać.
Wielokrotnie trafiałam tam na perełki za przysłowiowy grosz, których nikt jeszcze nie zdążył nosić, z metkami i wyglądem jak z półki sklepowej! Choć takie łupy nie zdarzają się codziennie, to faktem jest, że po prostu trzeba dobrze szukać i mieć do tego cierpliwość.
Bywa, że zaglądam do trzech miejsc i wychodzę z niczym, a czasem przypadkiem trafię na zakupowe szczęście.
Są ludzie, którzy twierdzą, że nigdy w lumpeksie nie byli, że brzydziliby się nosić coś po kimś, że to brudne, stare, niehigieniczne, złe i śmierdzi! Tylko ludzie to kochają i niektórzy nawet nie kupują ubrań w sklepie!
W Polsce często uderza mnie widok dużych kolejek do second-handów. Czy jest to złe? Oczywiście, że nie i uważam to za bardzo pozytywne zjawisko, w dobie 'zero waste'.
Niektórzy zrobią wszystko by się tanio i nieźle ubrać. Będą czekać w kolejce, wiedząc że będzie nowy towar, a potem walczyć przy stosach ubrań o najlepszą sztukę.
Takich kolejek jak do lumpeksów nie widzi się przecież w żadnych innych sklepach. I tym właśnie wygrywają.

Car Boot

Nie wszyscy będą wiedzieli o co chodzi, ale w UK jest to powszechne zjawisko.
Anglicy uwielbiają pchli targ! Wielu z nich korzysta więc z możliwości sprzedawania rzeczy niechcianych i niepotrzebnych. W niedziele przy dobrej, suchej pogodzie wyjeżdżają samochodami wypchanymi po brzegi na obrzeża miast, do przeznaczonych do handlu miejsc.
Rozkładają wtedy swoje skarby na ziemi, na maskach aut, w wiklinowych koszach czy na wieszakach.
I sprzedają wszystko począwszy od zabawek, ubranek dziecięcych, niechcianej biżuterii, sprzętu RTV i AGD, po płyty winylowe, CD, kosmetyki, meble, rowery, części samochodowe itd.
Znajdziemy tam dosłownie wszystko!
Niektóre rzeczy są nowe i nigdy przez nikogo nie używane, inne znoszone, stare, ze swoją historią i przeszłością.
I choć zdarza mi się bywać na car boot raz czy dwa do roku, to uwielbiam te miejsca, bo nigdy z nich nie wychodzę z pustymi rękoma.
Opłata za wejście jest naliczana od osoby i oscyluje w kwotach od 50 pensów do 2-3 funtów za osobę, w zależności od miejsca czy pory przybycia. Najdroższe wejście jest rano, tańsze po południu.
Car boot-y zazwyczaj są czynne od 6.00 rano do max. 1-ej w południe. I tu funkcjonuje prosta zasada - kto pierwszy ten lepszy :)

list.jpg

Zakupy w sieciówce

Nie wiem jak Wy ale ja stosuję jeden fajny trik gdy wybieram się do przymierzalni.
Zwyczajnie zaglądam co mierzyły inne panie przede mną i przeglądam wieszaki przy przymierzalni. Można tam znaleźć bardzo fajne rzeczy, na które być może nie zwróciłybyśmy wcześniej uwagi. To pomaga szczególnie wtedy, gdy są wyprzedaże w sieciówkach typu TKMaxx gdzie ubrania ogląda się wieszak po wieszaku.

Koniecznie napiszcie jakie są Wasze pomysły na zakupy z przyjemnością i znalezienie czegoś wyjątkowego? Chętnie poznam waszą opinię.
A jeśli zakupy przysparzają Ci bólu głowy, czujesz się zagubiona w centrum handlowym i nie potrafisz niczego na siebie znaleźć skontaktuj się ze mną tu. Wspólnie znajdziemy na to rozwiązanie.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.