Lista blogów » mkol
Czerwiec był dla mnie bardzo intensywnym i pełnym wrażeń miesiącem. Zrobiłam sobie przerwę od social mediów, ale wcale nie poczułam, że zyskałam więcej czasu. Byłam na weselu, miałam urodziny i zostałam wymasowana w gabinecie SPA.
Treści w tym wpisie zebrało się dość sporo, dlatego na samym początku umiejscowiłam muzykę, a treść przeplatam zdjęciami, które zrobiłam w czerwcu. Miłego oglądania i czytania. :)
KĄCIK MUZYCZNY
Teraz nie pamiętam czego słuchałam w czerwcu, ale nie były to raczej pojedyncze piosenki. Czasami lubię odpalić sobie 1,5 h playlistę z muzyką typu indie/rock/alternative.
SERIALE
W czerwcu obejrzeliśmy z chłopakiem serial WHAT/IF. Trochę dziwi mnie, że ma aż tak niskie oceny na Filmwebie, ale w pewnym momencie twórcy pojechali po bandzie. Z początku byłam zainteresowana głównym wątkiem, ale później miałam wrażenie, że oglądam 3 różne seriale. Czy polecam? Do ambitnego oglądania nie, ale w tle może lecieć.
O czym jest What/if? Przedstawia historię młodego małżeństwa , które próbuje zdobyć pieniądze na rozwój firmy. Dopiero bogata Ann zgadza się wyłożyć pieniądze, ale w zamian za spędzenie czasu z mężem młodej kobiety. W ten sposób rozpoczyna swoją psychologiczną grę.
Przez ten serial i postać, którą grała Renee Zelwegger poczułam chęć na Bridget Jones. Tym oto sposobem przez dwa wieczory film ten towarzyszył mi przy robieniu notatek na studia.
Pod koniec czerwca chłopak zapuścił serial Better Call Saul, opowiadający historię prawnika znanego z kultowego Braking Bad. Na pierwszy odcinek nie chciało mi się patrzeć, ale później przepadłam! Serial ten jest naprawdę dobry. Świetna gra aktorska, budowanie postaci i dylematów moralnych. Zasypiam i budzę się z myślą o tym co się dalej wydarzy. Serial utrzymywany jest w klimacie Breaking Bad i występują w nim niektórzy z jego bohaterów. Historia jednak skupia się na wydarzeniach przed akcją z Breaking Bad i pokazuje w jaki sposób rozwinęła się kariera wygadanego prawnika. Obecnie jestem w 3 sezonie.
WIECZÓR PANIEŃSKI
1 czerwca zorganizowałyśmy ze znajomymi Wieczór Panieński dla mojej przyjaciółki. Postarałyśmy się o to, żeby przyszła Panna Młoda niczego się nie spodziewała. Odpowiednio wcześniej dałam jej znać, że przyjeżdżam i chciałabym się z nią spotkać. Podkreśliłam, że mogłybyśmy gdzieś wyjść i się wystroić, bo rzadko mam taką okazję. Impreza odbyła się w wynajętym domku z widokiem na jezioro. Nie obyło się bez drobnych zabaw, dobrego jedzenia i zdjęć! :)
320. Zwariowany czerwiec - miesiąc bez Instagrama, wesele, urodziny i SPA
Zobacz oryginał sob., 06/07/2019 - 19:07Czerwiec był dla mnie bardzo intensywnym i pełnym wrażeń miesiącem. Zrobiłam sobie przerwę od social mediów, ale wcale nie poczułam, że zyskałam więcej czasu. Byłam na weselu, miałam urodziny i zostałam wymasowana w gabinecie SPA.
Treści w tym wpisie zebrało się dość sporo, dlatego na samym początku umiejscowiłam muzykę, a treść przeplatam zdjęciami, które zrobiłam w czerwcu. Miłego oglądania i czytania. :)
KĄCIK MUZYCZNY
Teraz nie pamiętam czego słuchałam w czerwcu, ale nie były to raczej pojedyncze piosenki. Czasami lubię odpalić sobie 1,5 h playlistę z muzyką typu indie/rock/alternative.
SERIALE
W czerwcu obejrzeliśmy z chłopakiem serial WHAT/IF. Trochę dziwi mnie, że ma aż tak niskie oceny na Filmwebie, ale w pewnym momencie twórcy pojechali po bandzie. Z początku byłam zainteresowana głównym wątkiem, ale później miałam wrażenie, że oglądam 3 różne seriale. Czy polecam? Do ambitnego oglądania nie, ale w tle może lecieć.
O czym jest What/if? Przedstawia historię młodego małżeństwa , które próbuje zdobyć pieniądze na rozwój firmy. Dopiero bogata Ann zgadza się wyłożyć pieniądze, ale w zamian za spędzenie czasu z mężem młodej kobiety. W ten sposób rozpoczyna swoją psychologiczną grę.
Przez ten serial i postać, którą grała Renee Zelwegger poczułam chęć na Bridget Jones. Tym oto sposobem przez dwa wieczory film ten towarzyszył mi przy robieniu notatek na studia.
Pod koniec czerwca chłopak zapuścił serial Better Call Saul, opowiadający historię prawnika znanego z kultowego Braking Bad. Na pierwszy odcinek nie chciało mi się patrzeć, ale później przepadłam! Serial ten jest naprawdę dobry. Świetna gra aktorska, budowanie postaci i dylematów moralnych. Zasypiam i budzę się z myślą o tym co się dalej wydarzy. Serial utrzymywany jest w klimacie Breaking Bad i występują w nim niektórzy z jego bohaterów. Historia jednak skupia się na wydarzeniach przed akcją z Breaking Bad i pokazuje w jaki sposób rozwinęła się kariera wygadanego prawnika. Obecnie jestem w 3 sezonie.
WIECZÓR PANIEŃSKI
1 czerwca zorganizowałyśmy ze znajomymi Wieczór Panieński dla mojej przyjaciółki. Postarałyśmy się o to, żeby przyszła Panna Młoda niczego się nie spodziewała. Odpowiednio wcześniej dałam jej znać, że przyjeżdżam i chciałabym się z nią spotkać. Podkreśliłam, że mogłybyśmy gdzieś wyjść i się wystroić, bo rzadko mam taką okazję. Impreza odbyła się w wynajętym domku z widokiem na jezioro. Nie obyło się bez drobnych zabaw, dobrego jedzenia i zdjęć! :)
PRZYGOTOWANIA I GOŚCIE ZE SZKOCJI
Druga z moich najbliższych przyjaciółek na stałe mieszka w Szkocji. Nie widziałyśmy się już prawie 2 lata. W związku z tym zorganizowałyśmy nocowanie, które przeznaczyłyśmy na babskie ploteczki.
Za 2 dni od jej przylotu przyleciał jej partner na wesele, który jest Szkotem i nie potrafi mówić po polsku. Była to dla mnie świetna okazja by spróbować porozumieć się z kimś w innym języku. Pomimo barier językowych było całkiem ciekawie i zabawnie.
Ja z moim chłopakiem i gośćmi ze Szkocji pomagaliśmy w przygotowaniach do wesela. Zajęłam się pomocą w tworzeniu tablicy, menu oraz dmuchaniem balonów. Oczywiście jak to w naszych stronach bywa nie obyło się bez pokazania polskiej gościnności. Tata oraz dziadek przyszłej Panny Młodej poczęstowali Szkota najlepszymi trunkami jakie posiadali. Chyba nie muszę wspominać, że na jednym kieliszku się nie skończyło... Panom nie przeszkadzały różnice pokoleniowe oraz bariery językowe. Doszło do zabawnej i trochę niezręcznej sytuacji w momencie gdy Szkot chciał się popisać swoją znajomością polskiego. Zamiast ,,dziękuję" powiedział ,,kur**!". Choć w sumie nie ma się co dziwić, skoro słowo to uchodzi za jedno z pierwszych, którego od Polaków uczą się obcokrajowcy ;)
WESELE
Kolejnego dnia spotkaliśmy się wszyscy w kościele i na weselu. Moja przyjaciółka w sukni ślubnej wyglądała przepięknie! (Trochę jak jakaś księżna :D) Ja ostatecznie nie kupiłam nic nowego i założyłam swoją czerwoną sukienkę. Makijaż zrobiła mi kuzynka. Był mocniejszy, niż początkowo zakładałyśmy, ale wyszedł piękny i dobrze się w nim czułam. O włosy i paznokcie zadbała moja druga kuzynka. Na głowie miałam piękne loki zrobione prostownicą, a na paznokciach zagościł czerwony lakier hybrydowy. Postawiłam na skromną i minimalistyczną biżuterię. Obcasy bardzo szybko zostały zamienione na baleriny.
Na weselu bawiłam się bardzo dobrze. Jeśli chodzi o jedzenie, to wszystko mi smakowało. Ciekawą atrakcją był barman... a raczej bar i drinki robione przez barmana :> oraz czekoladowa fontanna i owoce. Kapela dawała radę, a parkiet nie świecił pustkami.
URODZINY
Dwa dni po weselu nadszedł czas moich urodzin. Nie robiłam imprezki, ale najbliższa rodzina i znajomi przyszli mnie odwiedzić i wręczyć prezenty. Chłopakowi powiedziałam, że od materialnego prezentu wolę jakieś przeżycie. W związku z czym zabrał mnie w podróż pociągiem i poprowadził w nieznane. Kompletnie nie domyślałam się co to może być. W pewnym momencie pomyślałam, że zabiera mnie do kina na ,,Detektyw Pikachu". Przystanęliśmy przy budynku restauracji i powiedział, że zabiera mnie do SPA. Stanęłam jak wryta i poczułam się bardzo zdezorientowana. Wiedział jak źle działa na mnie stres i jaka jestem ciągle spięta, więc chciał mnie w ten sposób odprężyć. Zabieg rozpoczynał się peelingiem całego ciała, a następnie masażem olejkiem lawendowym (mogłam wybrać inny, ale kocham lawendę). 2 godziny minęły mi bardzo szybko. Po wyjściu czułam jakby to nie było moje ciało. Dodatkowo przez moje napięcie mięśniowe masażystka zaleciła mi regularne wykonywanie ćwiczeń w domu. Będę musiała się o to zatroszczyć. Przyjemnie było być masowaną, ale na drugi dzień bolały mnie plecy i miałam zakwasy. Po wyjściu ze SPA dostałam pyszny deser lodowy z kawałkami brownie i malinami, a po powrocie do domu czekali na mnie moi najbliżsi.
Dostałam jeszcze bardzo ciekawą książkę pod tytułem "Nikczemni". Z początku nie wiedziałam czy taki rodzaj książki będzie mi odpowiadać, ale zaczęłam ją czytać jak zahipnotyzowana. W Toruniu czekała na mnie kolejna niespodzianka. Od koleżanki dostałam bardzo spersonalizowany prezent. Czekał na mnie list z Hogwartu w pięknej papeterii. Dostałam wydruk swojego zdjęcia z moimi zaletami i dobrymi cechami od A do Z, sukienkę w kwiaty, którą kiedyś mierzyłam w sklepie, ale jej nie kupiłam oraz patronusa w postaci renifera (jest to termos). Wzruszyłam się. Nie ukrywam. Cieszę się, że mam kontakt z tyloma wspaniałymi osobami.
Druga z moich najbliższych przyjaciółek na stałe mieszka w Szkocji. Nie widziałyśmy się już prawie 2 lata. W związku z tym zorganizowałyśmy nocowanie, które przeznaczyłyśmy na babskie ploteczki.
Za 2 dni od jej przylotu przyleciał jej partner na wesele, który jest Szkotem i nie potrafi mówić po polsku. Była to dla mnie świetna okazja by spróbować porozumieć się z kimś w innym języku. Pomimo barier językowych było całkiem ciekawie i zabawnie.
Ja z moim chłopakiem i gośćmi ze Szkocji pomagaliśmy w przygotowaniach do wesela. Zajęłam się pomocą w tworzeniu tablicy, menu oraz dmuchaniem balonów. Oczywiście jak to w naszych stronach bywa nie obyło się bez pokazania polskiej gościnności. Tata oraz dziadek przyszłej Panny Młodej poczęstowali Szkota najlepszymi trunkami jakie posiadali. Chyba nie muszę wspominać, że na jednym kieliszku się nie skończyło... Panom nie przeszkadzały różnice pokoleniowe oraz bariery językowe. Doszło do zabawnej i trochę niezręcznej sytuacji w momencie gdy Szkot chciał się popisać swoją znajomością polskiego. Zamiast ,,dziękuję" powiedział ,,kur**!". Choć w sumie nie ma się co dziwić, skoro słowo to uchodzi za jedno z pierwszych, którego od Polaków uczą się obcokrajowcy ;)
WESELE
Kolejnego dnia spotkaliśmy się wszyscy w kościele i na weselu. Moja przyjaciółka w sukni ślubnej wyglądała przepięknie! (Trochę jak jakaś księżna :D) Ja ostatecznie nie kupiłam nic nowego i założyłam swoją czerwoną sukienkę. Makijaż zrobiła mi kuzynka. Był mocniejszy, niż początkowo zakładałyśmy, ale wyszedł piękny i dobrze się w nim czułam. O włosy i paznokcie zadbała moja druga kuzynka. Na głowie miałam piękne loki zrobione prostownicą, a na paznokciach zagościł czerwony lakier hybrydowy. Postawiłam na skromną i minimalistyczną biżuterię. Obcasy bardzo szybko zostały zamienione na baleriny.
Na weselu bawiłam się bardzo dobrze. Jeśli chodzi o jedzenie, to wszystko mi smakowało. Ciekawą atrakcją był barman... a raczej bar i drinki robione przez barmana :> oraz czekoladowa fontanna i owoce. Kapela dawała radę, a parkiet nie świecił pustkami.
URODZINY
Dwa dni po weselu nadszedł czas moich urodzin. Nie robiłam imprezki, ale najbliższa rodzina i znajomi przyszli mnie odwiedzić i wręczyć prezenty. Chłopakowi powiedziałam, że od materialnego prezentu wolę jakieś przeżycie. W związku z czym zabrał mnie w podróż pociągiem i poprowadził w nieznane. Kompletnie nie domyślałam się co to może być. W pewnym momencie pomyślałam, że zabiera mnie do kina na ,,Detektyw Pikachu". Przystanęliśmy przy budynku restauracji i powiedział, że zabiera mnie do SPA. Stanęłam jak wryta i poczułam się bardzo zdezorientowana. Wiedział jak źle działa na mnie stres i jaka jestem ciągle spięta, więc chciał mnie w ten sposób odprężyć. Zabieg rozpoczynał się peelingiem całego ciała, a następnie masażem olejkiem lawendowym (mogłam wybrać inny, ale kocham lawendę). 2 godziny minęły mi bardzo szybko. Po wyjściu czułam jakby to nie było moje ciało. Dodatkowo przez moje napięcie mięśniowe masażystka zaleciła mi regularne wykonywanie ćwiczeń w domu. Będę musiała się o to zatroszczyć. Przyjemnie było być masowaną, ale na drugi dzień bolały mnie plecy i miałam zakwasy. Po wyjściu ze SPA dostałam pyszny deser lodowy z kawałkami brownie i malinami, a po powrocie do domu czekali na mnie moi najbliżsi.
Dostałam jeszcze bardzo ciekawą książkę pod tytułem "Nikczemni". Z początku nie wiedziałam czy taki rodzaj książki będzie mi odpowiadać, ale zaczęłam ją czytać jak zahipnotyzowana. W Toruniu czekała na mnie kolejna niespodzianka. Od koleżanki dostałam bardzo spersonalizowany prezent. Czekał na mnie list z Hogwartu w pięknej papeterii. Dostałam wydruk swojego zdjęcia z moimi zaletami i dobrymi cechami od A do Z, sukienkę w kwiaty, którą kiedyś mierzyłam w sklepie, ale jej nie kupiłam oraz patronusa w postaci renifera (jest to termos). Wzruszyłam się. Nie ukrywam. Cieszę się, że mam kontakt z tyloma wspaniałymi osobami.
DETOKS OD INSTAGRAMA
W czerwcu postanowiłam zrobić sobie 2-tygodniową przerwę od Instagrama. Okazało się, że przedłużyła się do ponad miesiąca. Z jednej strony cieszę się, że odcięcie się od tego miejsca nie stanowiło dla mnie problemu, a z drugiej strony, wiem, że jeżeli chcę rozwijać to miejsce, to powinnam dbać o systematyczność i regularność w dodawaniu treści. Samo dodawanie treści też nie wystarcza, trzeba jeszcze poświęcić czas na komentowanie oraz rozdawanie serduszek, a to kolejne godziny. Wiedziałam, że początkiem czerwca nie będę mieć na to czasu. W ostatni dzień maja wyruszyłam w swoje rodzinne strony. Tam czekał mnie wieczór panieński, spędzanie czasu z kuzynostwem oraz przyjaciółką, która przyleciała ze Szkocji, a do tego pomaganie w przygotowaniach do wesela i dobra zabawa na weselu. Tyle rzeczy się wydarzyło, które mogłabym pokazywać na Insta Story, ale wiecie, jakoś nie lubię tego robić. Nie czuję potrzeby wrzucania do Internetu na bieżąco wszystkich urywków z mojego życia. Czasami próbuję się przełamać i coś pokazać, ale póki co nie nauczyłam się budować w ten sposób więzi ze swoimi odbiorcami. Może dlatego, że gdy założyłam konto parę lat temu, to miało być miejsce tylko do wrzucania zdjęć? A mnogość funkcji i rozwój tej aplikacji w pewien sposób mnie przytłoczyły.
Co dała mi przerwa od Instagrama?
W pewien sposób poczułam komfort. Wiedziałam, że moje dni będą zapełnione spotkaniami z innymi ludźmi i chciałam wtedy poświęcić czas im, a nie swojemu profilowi. Siedząc z przyjaciółką nie myślałam o tym, że za chwilę muszę dodać zdjęcie, bo minęły już 3 dni od ostatniej publikacji :p Podkreślam, że ta przerwa nie była przerwą na 100%, czyli nie wylogowałam się i były dni w których wcale nie wchodziłam, a były też takie, że wpadłam popisać ze znajomymi i zobaczyć co słychać w wielkim, wirtualnym świecie.
Odcięcie się sprawiło, że chcę inaczej poprowadzić to miejsce, bez presji, którą w gruncie rzeczy sama sobie narzucam. Szykuję zmiany dzięki którym bardziej chciałabym się skupić na radości tworzenia, a nie kurczowym trzymaniu się schematu. Podczas przerwy wcale nie próżnowałam i zrobiliśmy z chłopakiem kilka sesji, które będą się pojawiać na insta oraz blogu.
KIEDY BĘDZIE DOBRY MOMENT?
Tu znowu pojawiają się schody. Mam zrobione 4-5 różnych sesji, ale nie wiem jak je połączyć, by jednak ze sobą współgrały, a nie były porozrzucanymi obrazami. Zastanawiam się też nad nowym sposobem obróbki. Ciężko mi się zdecydować. Znowu czuję się zawieszona, a czas biegnie. Ciągle w życiu znajduję przeciwności, zamiast skupiać się na możliwościach. Czekając na dobry moment, chyba nie doczekam się go wcale. Postanowiłam, że muszę to zmienić. Czas lepiej wykorzystać swoje umiejętności oraz kreatywność. Z czasem udoskonalając swoje dzieło i śledzić postępy. To będzie długa droga, ale może pozwoli mi odnaleźć własny styl fotograficzny i rozwinąć się w dziedzinie, którą tak uwielbiam.
FOTOGRAFIA
W pewien sposób poczułam komfort. Wiedziałam, że moje dni będą zapełnione spotkaniami z innymi ludźmi i chciałam wtedy poświęcić czas im, a nie swojemu profilowi. Siedząc z przyjaciółką nie myślałam o tym, że za chwilę muszę dodać zdjęcie, bo minęły już 3 dni od ostatniej publikacji :p Podkreślam, że ta przerwa nie była przerwą na 100%, czyli nie wylogowałam się i były dni w których wcale nie wchodziłam, a były też takie, że wpadłam popisać ze znajomymi i zobaczyć co słychać w wielkim, wirtualnym świecie.
Odcięcie się sprawiło, że chcę inaczej poprowadzić to miejsce, bez presji, którą w gruncie rzeczy sama sobie narzucam. Szykuję zmiany dzięki którym bardziej chciałabym się skupić na radości tworzenia, a nie kurczowym trzymaniu się schematu. Podczas przerwy wcale nie próżnowałam i zrobiliśmy z chłopakiem kilka sesji, które będą się pojawiać na insta oraz blogu.
KIEDY BĘDZIE DOBRY MOMENT?
Tu znowu pojawiają się schody. Mam zrobione 4-5 różnych sesji, ale nie wiem jak je połączyć, by jednak ze sobą współgrały, a nie były porozrzucanymi obrazami. Zastanawiam się też nad nowym sposobem obróbki. Ciężko mi się zdecydować. Znowu czuję się zawieszona, a czas biegnie. Ciągle w życiu znajduję przeciwności, zamiast skupiać się na możliwościach. Czekając na dobry moment, chyba nie doczekam się go wcale. Postanowiłam, że muszę to zmienić. Czas lepiej wykorzystać swoje umiejętności oraz kreatywność. Z czasem udoskonalając swoje dzieło i śledzić postępy. To będzie długa droga, ale może pozwoli mi odnaleźć własny styl fotograficzny i rozwinąć się w dziedzinie, którą tak uwielbiam.
FOTOGRAFIA
W ostatnim miesiącu lepiej zapoznałam się z funkcjami mojego aparatu. Używanie i zmienianie ustawień stało się dla mnie bardziej intuicyjne i zrozumiałe. Wraz z chłopakiem zrobiliśmy kilka sesji by zebrać materiały na Instagram oraz bloga. Wkrótce zabiorę się za ich przerabianie i już nie mogę się doczekać co z tego wyjdzie. Czuję, że to kolejny krok naprzód.
Zrobiliśmy zdjęcia w polach, w krzakach róż oraz na mieście. Oprócz tego pokusiłam się na kilka autoportretów, które zasilą (niedostępną aktualnie) zakładkę o mnie. Oczywiście postarałam się o zasłonięcie twarzy ;)
SOCIAL MEDIA
W czerwcu nie dodałam żadnego zdjęcia na Instagram, a na blogu pojawiło się 5 wpisów:
1. Podsumowanie kwietnia i maja, czyli jak być wygrywem i przegrywem równocześnie
2. DIY - suszone kwiaty w ramce| szybki sposób na dekoracje - bardzo polecam ten wpis!
3. Bardzo prosta stylizacja - chusta we włosach i majowe bzy
4. Wyprzedaż H&M - letnie ubrania, filiżanka ze słonecznikami i miseczka w kształcie muszelki - ładne i niedrogie rzeczy
5. Mój HIT! Delia, Cameleo, Jedwab do włosów z olejem arganowym - mój ostatni ulubieniec
ROZWÓJ I UMIEJĘTNOŚCI
Lepiej zaznajomiłam się z trybem manualnym w aparacie oraz z fotograficznymi zagadnieniami. Stworzyłam swój pierwszy kurs e-learningowy! Co prawda jako zadanie na uczelnię, ale może wykorzystam tę umiejętność w przyszłości. Zapoznałam się z nową wersją programu Lightroom.
NOWE UBRANIA
Z początku nie byłam nastawiona na czerwcowe zakupy, ale jednak szał wyprzedaży skutecznie zadziałał na mnie. W ramach urodzinowego prezentu kupiłam sobie kilka bluzeczek na lato, spódniczkę oraz kapelusz, który nie tylko będzie chronił moją głowę przed upałem, ale również posłuży jako rekwizyt do zdjęć.
Zrobiliśmy zdjęcia w polach, w krzakach róż oraz na mieście. Oprócz tego pokusiłam się na kilka autoportretów, które zasilą (niedostępną aktualnie) zakładkę o mnie. Oczywiście postarałam się o zasłonięcie twarzy ;)
SOCIAL MEDIA
W czerwcu nie dodałam żadnego zdjęcia na Instagram, a na blogu pojawiło się 5 wpisów:
1. Podsumowanie kwietnia i maja, czyli jak być wygrywem i przegrywem równocześnie
2. DIY - suszone kwiaty w ramce| szybki sposób na dekoracje - bardzo polecam ten wpis!
3. Bardzo prosta stylizacja - chusta we włosach i majowe bzy
4. Wyprzedaż H&M - letnie ubrania, filiżanka ze słonecznikami i miseczka w kształcie muszelki - ładne i niedrogie rzeczy
5. Mój HIT! Delia, Cameleo, Jedwab do włosów z olejem arganowym - mój ostatni ulubieniec
ROZWÓJ I UMIEJĘTNOŚCI
Lepiej zaznajomiłam się z trybem manualnym w aparacie oraz z fotograficznymi zagadnieniami. Stworzyłam swój pierwszy kurs e-learningowy! Co prawda jako zadanie na uczelnię, ale może wykorzystam tę umiejętność w przyszłości. Zapoznałam się z nową wersją programu Lightroom.
NOWE UBRANIA
Z początku nie byłam nastawiona na czerwcowe zakupy, ale jednak szał wyprzedaży skutecznie zadziałał na mnie. W ramach urodzinowego prezentu kupiłam sobie kilka bluzeczek na lato, spódniczkę oraz kapelusz, który nie tylko będzie chronił moją głowę przed upałem, ale również posłuży jako rekwizyt do zdjęć.
***
Swoje podsumowania powinnam spisywać w przeciągu miesiąca, bo naraz ciężko jest wszystko razem zebrać i napisać. Post wyszedł dość długaśny, ale czasami dostawałam komunikaty typu ,,fajny post, ale treść mogłaby być dłuższa". Troszkę mnie to dziwi, gdyż należę do osób, które potrafią się rozpisać, a z drugiej strony cieszę się, że komuś chce się to wszystko czytać :)
Zdjęciami uchyliłam Wam rąbka tajemnicy. Odsłoniłam to co będzie się działo na blogu oraz Instagramie. Mam nadzieję, że będzie pięknie i inspirująco. ♥
Instagram: @adazet
Jaki był Twój czerwiec?
Masz jakieś plany na wakacje? :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.


















