Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.

10 najczęstszych błędów popełnianych podczas zakupów w SH

Zobacz oryginał
Jak w tytule, wstęp będzie krótki. Dodatkowe kilogramy skutecznie utrudniają mi lumpeksowe szaleństwa ;) Nie żebym całkowicie zrezygnowała - aż wstyd przyznać, ale jest to jedna z moich nielicznych rozrywek ostatnimi czasy. Szaleć nie mogę, bo samo wejście po schodach już mnie męczy, na otwarcie mogę iść tylko do tych dysponujących odpowiednią przestrzenią dla ciężarnych (czyli nie za ciasno i nie na wysokich wieszakach;)), z nikim się nie ścigam, wertuję wieszaczki ze spokojem, jak coś złapię przymierzam a potem grzecznie czekam za mamą i jej koleżanką - które zazwyczaj mają więcej do mierzenia, więcej łażą, pilnują kiedy ktoś coś odwiesza itd. No, a że mamuśka zmotoryzowana to czekać muszę. Nie żebym się nudziła w tym czasie, bo lubię obserwować. A potem wyciągać wnioski. Także ten, oto 10 najczęstszych błędów popełnianych podczas zakupów w SH ;)

tumblr_m01qixj9Ag1r5mdzh.jpg

Nie przymierzanie. Z braku czasu. Z lenistwa. Powodów może być tysiące. Mi zazwyczaj zdarzało się to w przypadkach kiedy w przymierzalni już byłam i tuż przy kasie wpadła mi w łapska jeszcze jedna fajna bluzka. Już nawet nie chodzi o to czy dana rzecz będzie za mała czy za duża (zawsze można schudnąć/przytyć/przerobić), jednak wiele defektów "ujawnia" się dopiero gdy ubranie mamy na sobie.

Nie "przeglądanie" ubrań. Coś jest fajne, pasuje, ma ładny kolor, ciekawy fason. Biorę. Jednak dobrze jeszcze daną rzecz dokładnie zbadać. Powiedziałabym, że nawet bardzo dokładnie. Pod światłem (w miarę możliwości) byłoby najkorzystniej - wtedy żadna dziurka, plamka czy zahaczenie nie umknie naszym oczom.

Podejście "może kiedyś założę". Uwierz mi, nie założysz. Przeleży dany ciuch na dnie szafy, a po dwóch latach wyrzucisz go, po to, żeby zrobić miejsce na kolejnego pożeracza wolnej przestrzeni w szafie. Błędne koło. Może pora je zatrzymać?

Podejście "za 3 złote to żal nie wziąć". Ewentualnie, za 3 zł to nie szkoda będzie wyrzucić. Niby i tak, ale za te 3 złote możemy kupić czekoladę, loda dla ochłody, dwa kalafiory na promocji bądź wrzucić do skarbonki na większy cel. A jak podliczymy ile tych rzeczy za te "marne" 3 złote mamy, to wychodzi całkiem niezła sumka.

Podejście "nie mogę wyjść z pustymi rękoma". Możesz. Tylko nie chcesz. Kupowanie dla samego kupowania. Przeważnie tej rzeczy nabytej na siłę i tak nie założymy. To był chyba mój najczęściej popełniany błąd. Teraz gdy wyjdę z niczym, jestem z siebie dumna :)

Kupowanie na potęgę. Co tydzień te same osoby, co tydzień wychodzą z pełnymi siatami. Nie, nie kupują na handel - skąd wiem? Po prostu wiem ;) Osoby uzależnione, którym już nie wystarczy jedna rzecz. Muszą w kasie zostawić co najmniej dwie stówki. Nawet jeśli same ubrania są byle jakie. Ale są.

Pytanie innych czy będą kupować daną rzecz. Oczywiście w tym przypadku bardzo mocno generalizuję. Ale wierzcie bądź nie, większość osób mimo, że pierwotnie chciało ciuch odwiesić, po usłyszeniu takiego pytania jednak go kupi. Nie potrafię do końca wyjaśnić tego zjawiska. Dlatego lepiej dyskretnie obserwować posiadacza naszej perełki, a potem już mniej dyskretniej głabnąć ją z wieszaka ;) Ja zazwyczaj kiedy ktoś mnie pyta o jakąś rzecz z mojego koszyka, kiedy już zdecyduję, że jednak jej nie biorę, staram się przekazać tamtej osobie bezpośrednio. Kto wie, może karma się zwróci.

Zostawianie koszyka bez opieki. Ludzie potrafią być na prawdę wredni. W sumie nigdy nie przykładałam do tego większej uwagi, ale ostatnio mojej koleżance (która de facto była pierwszy raz na otwarciu w lumpie) wyciągnęli z koszyka kalosze z Monster High. Nieładnie.

Przychodzenie z chłopem na lumpy ;). Jeszcze pół biedy gdy wykazuje zainteresowanie i coś tam sobie sam szuka. Jednak Ciebie będzie popędzał (on swoją część szybciej ogarnie), będzie narzekał, niecierpliwił się a na koniec stwierdzi, że i tak masz za dużo ciuchów ;).

Nie czytanie metek. Zasada dość ogólna, dotyczy każdego sklepu odzieżowego. Tu mam jednak na myśli konkretną sytuację, kiedy pani chciała zwrócić płaszcz, bo nie zauważyła, że nie można go prać w pralce. Warto zwracać uwagę na takie drobne szczegóły - co by wszystko się nam dobrze kalkulowało.



Zaloguj się, żeby dodać komentarz.