Lista blogów » aschaaa

1 dzień na lombok czyli dzika wyspa

Zobacz oryginał
DSC_4891.jpg




Dopływamy do Lombok. Jest późny sobotni wieczór. Prosto z łódki pakują nas do małych busików i jedziemy do Senggigi. Nie mamy pojęcia o wyspie, bo w planie była tylko przesiadka z łodzi na taxi i dojazd na lotnisko. Kiedy dojeżdżamy do naszej miejscowości, jest już kolo 22 w nocy. Bierzemy nasze plecaki i razem z trzema innymi Niemcami idziemy szukać noclegu. Dwójka z nich – młoda para już tu była i wie, w które miejsce wbijać. Samotna Niemka dołącza do ekipy. Okazuje się, że nocleg jest, ale tylko dla tamtej trójki dla nas już nie. Musimy sobie radzić na własną rękę. Mieścina jest mała, idziemy wzdłuż głównej ulicy co chwile pytając się o nocleg w okolicznych motelikach i na kwaterach. Wszędzie "full". Dochodzimy do znaku, który wskazuje ze w głębi podwórka za sklepikiem i domami jest ponoć jakieś miejsce do spania. Wchodzimy, przy stole siedzi starsze małżeństwo. 

Pytamy się: "do you have free room?" 
Babcia odpowiada: "no, full".
Na to dziadek: "for 2?" 
Odpowiadamy: "yes", a on "yes, please". 

Co się okazuje — dziadek oddal nam własną sypialnie, on poszedł spać gdzieś za dom, zaś babcie wywalił na kafelki pod drzewo. Syfiasto było tam, ale lepsze niż nic. Babcia ładnie rozprostowała rekami pościel (pewnie niezmieniana już od tygodni), dziadek popryskał sprayem pachnącymi kwiatkami (taki do kibla) i usłyszeliśmy "yes, please, ready!".


DSC_4856.jpg
DSC_4870-horz.jpg
DSC_4875.jpg


Lombok jest dziką wyspą i mało tu turystów. Plaże są różne — jedne pokryte czarnym inne białym piaskiem. Ludzie żyją spokojnie i bez stresu. To na Lombok jedliśmy najlepsza rybę z grilla i oglądaliśmy przepiękny zachód słońca. Wypożyczyliśmy skuterek i bez problemu mogliśmy zwiedzić zachodnie wybrzeże. Mimo, ze wycieczka statkiem się nie udała, to byliśmy całkiem zadowoleni z obrotu sprawy i tego, że zobaczyliśmy kawałek "nieruszonej ziemi".  


DSC_4876.jpg
DSC_4887.jpg
DSC_4879.jpg
DSC_4893.jpg
DSC_4918.jpg
DSC_5011.jpg
DSC_4903.jpg
DSC_5001.jpg

Rano po zjedzeniu naleśników na sniadanie zegnamy się z naszymi gospodarzami i jedziemy 1,5godzinki busem na lotnisko. Najpierw do Jakarty, a później do Singapuru – to tutaj będziemy świętować nasza 8 rocznice ślubu. :D Co to dużo gadać – jestem podjarana. :D

W autobusie orientuje się, że zapomnieliśmy z pokoju naszego obrazu, kupionego do Bali z myślą o naszej sypialni. Trochę byłam zła na siebie, bo najpierw aparat w oceanie, a teraz obraz. No cóż – my już takie ciapy jesteśmy :P


DSC_4883.jpgDSC_5007.jpg
DSC_5039.jpgDSC_5027.jpg


PS. Pisze tego posta i tak sobie myślę, że ja nie wspominam o żadnych cenach, a to raczej ważne informacje, prawda? Każdy wydany grosz na urlopie notuje zawsze w notatniku – robiłam tak teraz w Ameryce Pld, ale w Indonezji tez. Wiec jak tylko skończymy Singapur, a przygotowane mam 3 posty – będzie podsumowanie ze wszystkimi cenami :D (oczywiście to dla tych, którzy planują podobna podroż, ale boja się o finanse, bądź dla tych, którzy myślą, że tak odlegle kierunki mogą byc tylko drogie).

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.