Lista blogów » aschaaa

04.12.2013

Zobacz oryginał
Jakiś czas temu światło dzienne ujrzała nowa designerka kolekcja dla H&Mu. Jeszcze nigdy nie kupilam nic z tej kolekcji po regularnej cenie. Mam rzeczy prawie z każdej kolekcji i zawsze to cos, czego nikt nie chciał – w 99% mocno przeceniona. Nie inaczej było z tym naszyjnikiem. Byłam na niego napalona jak łysy na grzebień i chciałam go mieć za wszelka cenę. W ten dzień, kiedy kolekcja ukazala sie w sklepie, byłam w Dublinie. O 10:10 stawilam sie pod sklepem po mój naszyjnik. Miły pan poinformował mnie swoim angielskim, ze tutaj mam karteczkę i bransoletkę na ręke i mam przyjść znowu o 11:50 (ta godzina widniala na mojej bransoletce), bo teraz jest w środku za dużo ludzi a oni wpuszczają tylko kilka osób na max. 10minut. W angielskim nie czuje sie pewnie, wiec pokornie polazłam na kawę i czekalam do 11:50. Gdyby mi ktoś tak po niemiecku powiedział, zaraz bym mu powiedziała co o tym sadze, przecisnęłam sie i poszła po naszyjnik. No niestety w angielskim nie mam takiej niewyparzonej buzi. Pokornie wróciłam 1,5 godziny później i oczywiscie wszytko juz było wyprzedane.... serio. Nie było nic, oprócz jakieś szmatławej torebki. Byłam wściekła na siebie. Szukalam ketty na ebayu – na próżno – ceny były gigantyczne. Po przyjeździe do domu, wyhaczylam naszyjnik na malej austriackiej stronie dla osób prywatnych którzy sprzedają niepotrzebne rzeczy. Hi, ja to mam szczęście.


DSC_2708.jpg


DSC_2711.jpg


DSC_2715.jpg


DSC_2718.jpg


DSC_2720.jpg


DSC_2856.jpg


skirt - ebay
sweather - H&M Trend
necklace - Marni for H&M
shoes - primark



Zaloguj się, żeby dodać komentarz.