Lista blogów » aschaaa

01.12.2013 - Malediwy

Zobacz oryginał
Dziś post na który chyba tylko ja czekałam najbardziej. Pokazałam Wam juz cala Sri Lankę w czterech postach, a dziś to, co najprzyjemniejsze  - MALEDIWY :D

Nie znam człowieka (oprócz mojego męża), który nie chciałby postawić swojej nogi na białym piasku, na oceanie Indyjskim. Wiedziałam, ze nigdy nie wykupimy wycieczki na Malediwy z biura podroży – po pierwsze ceny są horrendalne, najtańsza opcja zaczyna się od 1200€ za tydzień i to tylko ze śniadaniem, co na takiej malej wyspie mija się z celem, bo ceny za napoje i inny posiłki są jakieś pomylone, no i za domek w lesie, na środku wyspy, czyli żaden tam waterbungalow. Kiedy w tamtym roku w okolicach grudzień – styczeń zastanawialiśmy się gdzie chcemy lecieć, przeszukiwałam fora internetowe w poszukiwaniu jakiś inspiracji. Wielu rodaków pisało o tym by połączyć Sri Lankę z Malediwami i uznaliśmy to z mężem za genialny pomysł. Całość wyszła nas baaaaardzo tanio i nie można jej finansowo porównać do wykupionej wycieczki, a widzieliśmy nie jedna wyspę, a 5!

Lot mieliśmy prosto ze Sri Lanki. Wylądowaliśmy na Male - stolicy rajskich Malediwów. Prom na nasza wyspę wypływał dopiero o 15, wiec trochę czasu mieliśmy. Ja kapać się nie mogłam, bo Malediwy są krajem arabskim i kobieta nie może się rozbierać wchodząc do wody. W szmatach zanurzać się nie będę, bo co to za przyjemność. Ale Panie Arabki chętnie właśnie tylko tak zażywały kąpieli, a potem w tych czarnych szmatach wylegiwały się na plaży, susząc się. 
 
Ale do rzeczy... Przypłynęliśmy na wyspę promem. Maleńka wysepka - Maafushi, kilka domów na krzyż, parę małych hotelików. Większość ludzi to lokalesi, kilku turystów. Spanie na takiej wyspie w małym hoteliku gdzie właściciel organizuje Ci czas to świetny i tani sposób na zobaczenie rajskich Malediwów. Codziennie nasz manager organizował nam czas. Każdego dnia byliśmy na innej wyspie. Zwiedziliśmy dzika wyspę, gdzie nikt nie mieszka i dwa resorty. Bardzo drogi o ponoć świetnym standardzie i klasy średniej. I powiem Wam ze byłam zawiedziona, bo jakbym wylądowała na 2 tygodnie w taki drogim resorcie na all incl. płaciła masę kasy i widziała jak woda przy plaży jest co 10 minut czyszczona, bo masę śmieci wpada na plaże to bym się mówiąc krotko - lekko wkurzyła. W resorcie o średniej klasy - piękne waterbungalows, cudowna rafa koralowa - żyć nie umierać.

Zresztą popatrzcie na zdjęcia.


DSC_0896.jpgplaza na naszej lokalnej wyspie. oddzielona parawanem, dla turystów, żeby kobiety mogły normalnie wchodzić do wody - tzn. w bikini.

DSC_0946.jpg


20130728_093356.jpgdzika wyspa - znana jako wyspa piknikowa

DSC_0017.jpg


DSC_0013.jpg


DSC_1011.jpg


DSC_0018.jpg


DSC_0022.jpg


DSC_0030.jpg


DSC_0068.jpg

DSC_0138.jpg


IMG_20130729_110541.jpg


20130730_100800.jpg


DSC_0233.jpg


DSC_0273.jpg


DSC_0280.jpg


DSC_0286.jpg


DSC_0155.jpg


DSC_0288.jpg


DSC_0313.jpg


DSC_0403.jpg


Wracając już do Warszawy, zahaczyliśmy o Dubaj, bo specjalnie szukałam lotu z długą przesiadka. Kupiłam wizę (bo mój mąż nie potrzebował) i ruszyliśmy na miasto. Ale o tym co tam się działo, mogłabym napisać osobny post. Piszcie w komentarzach czy interesowałaby Was jeszcze taki post czy nie zaczynam już przynudzać :)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.