Życie jak w... SIMSACH?
Zobacz oryginał śr., 09/01/2013 - 19:52Zastanawialiście się kiedyś, czy nie lepiej by było, gdyby życie przypominało codzienność simsów? Zero problemów (no dobra, ewentualnie pani z opieki społecznej może zabrać Ci dziecko, jeśli ono za długo płacze), jeśli nie masz pracy, otwierasz gazetę i masz kilka ofert, włączasz komputer- następnych kilka, jeśli chcesz mieć męża- wyrywasz pierwszego lepszego sąsiada, bo każdy jest przecież przystojny, a wady w simsach jakoś nie mają zbyt dużego znaczenia, chcecie mieć dziecko- kupujecie magiczne łóżko, albo po kilku dniach zadzwoni telefon, w którym pani w nieznanym Wam języku zaoferuje adopcję, chcesz się nauczyć śpiewać/ tańczyć/ robić inne dziwne rzeczy- nie ma sprawy, wystarczy, że trochę poćwiczysz, a to opanujesz, bo przecież sim jest zdolny do wszystkiego.
tumblr.com
Czy jednak rzeczywiście byłoby wtedy ok? Chyba jednak nie do końca. Bo jak to tak nie mieć wolnej woli? Nie móc samodzielnie myśleć? Nie móc samodzielnie podejmować decyzji o swoim życiu? Nie mieć okazji poznania Boga? Jaką rolę odgrywa w naszym życiu Bóg? Czy w ogóle jest potrzebny? Człowiek z natury jest istotą religijną, mimo że wiele osób pewnie zaraz mi powie, że wcale nie potrzebuje Boga.
Na polskim własnie omawiam barok. Od antyku, przez średniowiecze i renesans wszędzie przewija się Bóg. Wycinając Mitologię jest to Bóg chrześcijański. Chociaż mitologicznych bogów w aspekcie religijności człowieka nie można pominąć. Różnie przez wieki patrzono na Boga, ale zawsze odgrywał on w życiu ludzi główną rolę. Jako stwórca, Deus artifex, Pan i Władca, albo dobrotliwy Ojciec, Staruszek z brodą- nie ważne jak, liczy się to, że wciąż się o Nim mówi. Moim zdaniem to niezbity dowód na to, że człowiek potrzebuje Boga! Kim On właściwie jest? Jak Go znaleźć? Gdzie Go znaleźć? Jak z Nim zbudować relację? To już pytanie dla Ciebie, ja wiem tylko, że Bóg jest potrzebny człowiekowi, ale decyzję o tym, że jest potrzebny w Twoim życiu musisz podjąć sam.
Wciąż mam problem z budowaniem mojej relacji z Bogiem, z poznaniem Go, z zawierzeniem Mu się, ze zbliżeniem się do Niego, z poczuciem, że On zawsze jest ze mną i że Go potrzebuję i gówno prawda,, że sama sobie poradzę. To nie simsowski system, tutaj nie wszystko jest różowe. A uklęknięcie przed tabernakulum i wypłakanie się w 'ramię' słowami "Tato, TATO, TATOOOOOO, przytul mnie..." naprawdę pomaga...:)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



