Lista blogów » Fashion-mess

Żel GORVITA Aloe Vera do skóry problematycznej: recenzja

Zobacz oryginał

Kolejny post dotyczący codziennej pielęgnacji mojej problematycznej cery. Pisałam już o kremie na dzień, czego używam do mycia twarzy i zmywania makijażu, czas więc na żel Aloe Vera marki Gorvita, który poznałam dzięki Julii. Jak się później przekonałam jest to dość popularny produkt wśród osób o podobnym typie skóry, co moja.

Co to jest?
Preparat polecany do pielęgnacji cery problematycznej, alergicznej, wrażliwej, ze skłonnościami do trądziku i bliznowacenia.

_OGO8261-Editb.jpg

Skład:

_OGO8262-Editn.jpg



Aqua - woda mineralna z uzdrowiska Rabka bogata w mikroelementy i biopierwiastki,
Aloe Vera - wyciąg z aloesu pomocny przy problemach skórnych,
Propylene Glycol - hydrofilowa substancja nawilżająca,
Gliceryne - właściwości nawilżające, trzyma wilgoć,
D-Panthenol - nawilża, koi, łagodzi podrażnienia,
Triethanoloamine - regulator PH,
Allantoin - działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia, wspomaga procesy regeneracji,
Polisorbate-20 - emulgator umożliwiający powstanie emulsji w kosmetyku,
DMDM Hydantoin - substancja konserwująca, chroni kosmetyk przed nadkażeniem bakteryjnym.

Jak same widzicie skład jest wręcz idealny, wszystkie kosmetyki powinny być tak przyjazne naszej skórze. Tymbardziej nie dziwie się, że na wizażu preparat ten ma właściwie same pozytywne oceny.

Moja opinia: 

Możecie się śmiać, ale gdy żel do mnie przyszedł byłam nim rozczarowana... a to wszystko dlatego, że nie dość, że z winy sprzedawcy z allegro czekałam na niego trzy tygodnie to jeszcze nie spełniał swojego zadania (tak przynajmniej mi się wydawało). Otóż - zamiast najpierw przeczytać dokładnie zalecenia z tyłu opakowania, z automatu potraktowałam ten żel (jak to zwykle bywa) jako żel - do mycia twarzy :-) I byłam wściekła, że nie dość, że tyle na niego czekałam to w ogóle się ten żel nie pieni... Na szczęście później jakimś cudem przeczytałam "sposób użycia" i łał, wszystko się wyjaśniło! Żel należy jedynie wsmarować w skórę, a nie myć nim twarz. No tak, to wiele wyjaśnia, ponieważ konsystencja jest kompletnie niepieniąca, zupełnie przypomina żel Lioton 1000, którego używam na obolałe nogi. Po tym gdy rozwikłałam zagadkę niepieniącego żelu - faktycznie zauważyłam, że to działa! I to nieźle! 


_OGO8274-Editb.jpg



Stosuję go zamiast lub pomiędzy tonikiem, a kremem na twarz, szyję, dekolt oraz plecy na których mam parę blizn. Starych blizn nie zlikwiduje, ale takie płytsze, świeższe - różowe, potrądzikowe całkiem nieźle zwalcza :-) no i dzięki swojej ekstremalnie szybko wchłaniającej się konsystencji po chwili jestem gotowa do aplikacji makijażu. Moim problemem jest uczucie ściągnięcia twarzy po umyciu, a ten żel jest idealny, jeśli wychodzicie z domu np dopiero za jakiś czas i nie chcecie odrazu nakładać na nią kremu (zwłaszcza wtedy gdy używacie kremów BB lub z filtrami, które jak wiemy łatwo się ścierają). Po zaaplikowanie żelu na twarz odczujecie uczucie delikatnego nawilżenia oraz odświeżenia, jest lekki niczym woda i koi naszą twarz gdy przesadzimy z peelingiem (ja tak ostatnio zrobiłam z gruboziarnistym solnym, który był przeznaczony do ciała - nie wiem co mi strzeliło do głowy). 

Cena:
12zł / 150ml.

Gdzie kupić?
Do zamówienia w aptekach, sklepach z kosmetyką naturalną, internet.

Ogólna ocena:
9/10 (minus za dostępność).

Czy kupie ponownie?
Tak. 

Zapraszam na mój:



 

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.