Lista blogów » Dominika Herrmann - blog modowy

Świąteczny czas...

Zobacz oryginał
IMG_0422.JPG

Wszystko sobie przygotowałam. Zrzuciłam masę zdjęć z telefonu, potem wybrałam te, którymi chciałam się z Wami podzielić. Wrzuciłam je tutaj wczoraj, żeby dziś tylko je poukładać i dodać tekst. Dalej zgodnie z planem - usiadłam, zabrałam się za pisanie. Wszystko ładnie, zgrabnie, nawet z sensem (tak mi się przynajmniej wydawało). I tu nagle sru. Biała kartka. Blogger z prędkością światła zapisał nowy (pusty) stan rzeczy. W panice poklikałam, pomajstrowałam i wyszło na to, że dupa. Nie ma nic, nie ma się dokąd cofnąć, wielka pustka. Gdybyście tylko mogli słyszeć moje myśli siarczyste… Wściekłam się jak cholera, jak dwie cholery, dużo że nie wybuchłam. Jak Tarantino w Django… Choć chyba niewiele brakowało. Już chciałam wstać. Powiedzieć, że pieprzę to wszystko. Kolejny raz olać. Tyle, ze tym razem z czystym sumieniem. Bo przecież chciałam, starałam się, byłam, pisałam, samo znikło… Ale wcale nie miałabym czystego sumienia. Zbyt często wstawałam, bo byłam zmęczona, bo było późno, bo nie miałam mocy, bo przerastała mnie wizja sklecenia paru zdań. Bywało też (niestety bardzo często), że nie siadałam wcale. Trochę z braku zdjęć (wyjątkowo ich mało w tym roku miałam), trochę z braku weny. Odpuszczałam i efekty wszyscy widzimy. Blog ledwo dycha. A ja, im dłużej do niego nie siadam, tym większe mam wyrzuty sumienia. To jak z roślinką, o którą zapomina się dbać. Tak sobie powolutku umiera… A to rzecz, której nie chciałabym za żadne skarby! Dlatego zacisnęłam zęby. Poczekałam, aż zdjęcia ponownie się załadują i zaczęłam stukać po klawiaturze. Nie wstanę, dopóki nie skończę.
Chciałam dziś, korzystając z tego, że kończy się cudowny ciąg wolnych dni, wrócić na blogowe pole. Jako takie przyjemne zakończenie tych Świąt, a w zasadzie całych ferii świątecznych… Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam tyle wolnego, nie pamiętam kiedy ostatnio tak wypoczęłam. Najcudowniejsze zakończenie i zarazem rozpoczęcie roku, jakie mogłam sobie wymarzyć. Było perfekcyjnie wręcz leniwie. Były filmy, bajki, gry, było leżenie na kanapie, przepyszne jedzenie (dużo jedzenia!), fantastyczne prezenty i najcudowniejsze na świecie poczucie, że nic nie muszę. Potrzebowałam tego, jak niczego innego! Teraz jestem wypoczęta, pozytywnie naładowana, po brzegi wypchana słodyczami, cięższa o jakieś dwa-trzy kilo i pełna chęci do działania. Nie mogło być lepiej (ok, mogłoby, ale nie chcę przesadzać…).
Mam nadzieję, że teraz faktycznie uda mi się to wszystko przerobić na czyny...

IMG_0153.JPG

IMG_0347.JPG


IMG_0253.JPG

IMG_0271.JPG


IMG_0338.JPG


IMG_0355.JPG


IMG_0349.JPG


IMG_0401.JPG


IMG_0402.JPG


IMG_0371.JPG

IMG_0434.JPG


IMG_0459.JPG


IMG_0181.JPG


IMG_0452.JPG


IMG_0443.JPG


IMG_0460.JPG


IMG_0462.JPG


IMG_0465.jpg


IMG_0467.JPG


IMG_0472.jpg


IMG_0468.JPG


IMG_0473.jpg


IMG_0479.jpg


IMG_0485.JPG


IMG_0490.jpg


IMG_0501.JPG


IMG_0491.JPG


IMG_0489.JPG


IMG_0488.JPG


IMG_0498.JPG


IMG_0505.JPG


IMG_0506.JPG


IMG_0493.jpg


IMG_0494.JPG


IMG_0537.JPG


IMG_0529.JPG


IMG_0532.JPG


IMG_0492.jpg


IMG_0513.jpg

IMG_0510.jpg


IMG_0180.JPG


IMG_0540.JPG


IMG_0546.JPG


IMG_0495.JPG


IMG_0561.JPG


IMG_0558.JPG


IMG_0563.JPG


IMG_0566.JPG
IMG_0556.JPG
IMG_0583.JPG
IMG_0626.JPG


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.