Śnieżna pantera.
Zobacz oryginał ndz., 16/12/2012 - 00:54Pisałam o tym, że lubię śnieg, że Święta pędzą w nasza stronę z prędkością światła... O panterkach, o futrach, o tych spodniach, które mam na tyłku, o butach. Prawdopodobnie o tym wszystkim już wspominałam. Nie poruszałam jeszcze tematu końca roku (nie mylić z Sylwestrem, o którym pisałam). Za dwa tygodnie będziemy witać nowy, żegnać stary rok. Co za tym idzie - zbliża się nieubłaganie czas podsumowań, czas postanowień, planów... Lubię końce, bo są początkami. A te drugie są łaskawe. To kolejna czysta kartka, którą możemy zapełnić. Zapisać, zamalować, pokolorować. Istnieje możliwość, że kartka pokryje się kleksami, że powstanie bohomaz. żeby tego uniknąć trzeba uważać, cały czas się starać. Nie robić nic na odpierdziel, bo potem to będzie widać - ten brak zapału, brak serca. Z przykrością stwierdzam (bo nic już tego nie zmieni), że ten rok nie był u mnie na sto procent (momentami było poniżej 50...). Zabrakło mi serca, czasu, mocy. Zabrakło mi siebie samej. Myślę, że gdzieś się zgubiłam. Między pracą, kompleksami, brakiem czasu i brakiem życia. Cały czas starałam się przysłaniać, zasłaniać, chować za ciuchami. Żeby nie było widać, że jestem za gruba do własnych wyobrażeń o sobie samej. Żeby nie było widać, że bywam okrutnie nieszczęśliwa. Że czasem wkurza mnie cały świat. Że bywam aspołeczna, że popadam w jakieś dziwne stany depresyjne. Żeby nie było widać walki, którą cały czas toczę. Z lepszym lub gorszym skutkiem. Wydaje mi się, że to wszystko jednak widać. Momentami aż bije po oczach. Nie lubię tego. Całą sobą szczerze tego nienawidzę. Dlatego nie zamierzam tego dalej ciągnąć. Nie chcę, żeby kolejny rok zastał mnie tym opłakanym, żenującym wręcz stanie. Nie tędy droga. Ona prowadzi do nikąd. Jest głupia i zła. Dlatego zawracam. Funduję sobie małą prywatną terapię i cóż... Dążę do doskonałości. Tej w moim znaczeniu tego słowa. Jest i on. Duży, bardzo konkretny cel. Tymczasem trochę pantery i śniegu.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



