Łódź – relacja z II dnia FWP 2016
Zobacz oryginał wt., 07/06/2016 - 23:21Ania jest autorem tego wpisu.
Po sporej przerwie wracam do Was z kolejnym postem. Jakimś dziwnym przypadkiem nie dokończyłam w maju relacji z Polskiego Tygodnia Mody, cóż pewnie dlatego, że ciężko było mi się pogodzić z niskim poziomem imprezy, choć faktycznie drugi dzień nieco podwyższył wrażenie ogólne. Poza tym Łódź ma w sobie tyle uroku, że nie sposób źle wspominać żadnego z pobytów w tym mieście. Przynajmniej takie są moje odczucia, a Wy jak zwykle zresztą możecie się ze mną zgodzić, lub dyskutować, jestem otwarta na tego typu wymianę poglądów.
POLUB MNIE NA:
Facebook / Instagram / Twitter
Wracając jednak do wiosennej edycji PFW2016 chciałabym podzielić się z Wami spostrzeżeniami na temat kolekcji, które mogłam zobaczyć drugiego dnia wydarzenia. Na pierwszy ogień ZWYRD – marka, której nie znałam wcześniej, a którą jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Kolekcja jesienno-zimowa idealnie nadaje się do noszenia, ciekawe kolory, sprawnie przemyślane zestawy na luzie to coś, co na pewno się sprawdzi nie tylko w Polsce, dlatego zdecydowanie życzę marce wypłynięcia na szerokie wody, nawet gdyby mieli pozostać w strefie bałtyckiej.

Kolejny pokaz studio należał do Khategat, młodej marki, której przyświeca jasny cel: łączyć sztukę z użytkowością. Ja osobiście troszkę się pogubiłam zastanawiając się gdzie jest sztuka, a gdzie użytkowość, ale ogólnie efekt końcowy jest do przyjęcia. Dużo czerni i szarości, czyli to, co Polacy jesienią i zimą lubią najbardziej.

Po godzinie 15:00 zaczęły się pokazy w strefie Designer Avenue. Pierwsza w kolejności swoją kolekcję zaprezentowała Agnieszka Bonisławska – Mia Stilo w odcieniach czerni i czerwieni. Pomysł może i ciekawy, ale tak jak w przypadku innych marek jestem w stanie powiedzieć, że mogłabym ubrać 3 lub 4 zestawy, to w tym przypadku decydując się na jedną sylwetkę mam już taki konkret, że nie chcę więcej. Wydaje mi się, że dla Projektantki to nie jest najlepsza forma biznesowa, ale może w tym wypadku liczyło się coś więcej po prostu. Poprzednia kolekcja dostępna na stronie internetowej znacznie bardziej mi się podobała.
Mój ostatni pokaz tego dnia to oczywiście Klaudia Markiewicz, kiedyś blogerka, teraz zdecydowanie bardziej projektantka. Co niezmiernie mnie cieszy, bo kibicuję jej od początku i życzę dalszych sukcesów. Kolekcja Klaudii jest kolorowa, nieco etniczna i bardzo oryginalna, choć coraz wyraźniej widać pewien schemat i tym samym kierunek w którym podąża projektantka. Po raz kolejny chciałoby się kilkanaście elementów zgromadzić w swojej szafie i z ciekawością czeka się na następne projekty.

Oprócz pokazów oczywiście nie mogłabym nie wspomnieć o strefie Showroom, która tego roku była bardzo okrojona. Zawsze marek było tak dużo, że brakowało kilku godzin aby wszystko obejść i obejrzeć, o przymierzaniu nie wspomnę. Natomiast tym razem zastaliśmy prawie pusty pawilon z kilkoma kolekcjami projektantów, których pokazy również można było obejrzeć, stoisko z okularami Brylove, biżuterią i obuwiem od NewBalance.
Dodatkową atrakcją miała być wystawa projektów znakomitego Gianni Versace, niestety chyba organizatorom brakło funduszy na jakiekolwiek wyeksponowanie tych oryginalnych strojów. Szkoda, ponieważ pozostaje w tym miejscu chyba największy niesmak… Oczywiście materiały reklamowe były bardzo zachęcające, ale jak zobaczyłam efekt „na żywo”, bardzo się rozczarowałam.

Oprócz pokazów i wydarzeń towarzyszących oczywiście muszę wspomnieć również o Łodzi i miejscu, w którym tym razem zatrzymałam się na nocleg. W przypadku takich samotnych podróży zawsze staram się znaleźć w miarę przyzwoity nocleg w bardzo atrakcyjnej cenie, podobnie było w tym przypadku. Moje wymagania ograniczyły się właściwie do minimum, ważna była osobista łazienka i śniadanie wliczone w cenę. Swój hotel zabukowałam na portalu Booking.com. Wybrałam nocleg w hotelu Światowit. Lubię miejsca z duszą i klimatem, więc lekki PRL w wystroju wnętrz w ogóle mi nie przeszkadzał, poza tym było czysto, wygodnie i bardzo kameralnie, mimo iż w hotelu jest chyba z 200 pokoi. Obsługa również była bardzo miła, a kto jak nie ja miałby to docenić, w końcu siedzę w tej branży już prawie 10 lat.


Dużą zaletą tego hotelu jest również jego położenie, bliskość centrum, świetna komunikacja i widok z wyższych pięter na panoramę miasta. To coś, czego nowsze obiekty z pewnością mogą mu pozazdrościć. Oczywiście przydałoby się odświeżyć to i owo, ale ogólnie rzecz biorąc nie ma się do czego przyczepić. Wi-Fi działało bez zarzutów z każdego miejsca w pokoju.




Post Łódź – relacja z II dnia FWP 2016 pojawił się poraz pierwszy w Moda na strychu.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










